» Baba w banku
26.08.2005 | kategoria: Melanż, Toruń
Idę do banku. Korzystam z trzech. W tym tylko jeden jest internetowy. Akurat ten był tradycyjny i trzeba iść osobiście. Kolejki nie było – jakiś cud. Dostaję umowę do podpisania.
Baba mówi, że to jest umowa i na dole mam podpisać. Czytam, bo nigdy nie podpisuję bez czytania. Baba patrzy na mnie, jak na wariata. Bo kto w dzisiejszych czasach czyta umowę – tak pewnie pomyślała.
Punkt któryś tam mówi, że przeczytałam regulamin i się z nim zgadzam. Pytam wiec: „A gdzie jest ten regulamin?”. Baba mówi: „Zaraz mogę wydrukować”. No i ręce mi opadły. Jakie mogę? MUSZĘ. Jak można dać komuś umowę do podpisania nie mówiąc nawet o istnieniu regulaminu?! Owszem nie muszą, bo umowy trzeba czytać. A nikt tego nie robi, bo wierzy tej miłej pani (czytaj: wycwanionej babie po drugiej stronie biurka).
Kolejny punkt mówił, że po podpisaniu mam 10 dni na odstąpienie od umowy bez podania przyczyny. Świetnie! Czytam dalej. Jest zastrzeżenie, że mogę, jeśli umowa nie została podpisana w placówce należącej do banku. A gdzie do cholery podpisuje się umowy z bankiem tradycyjnym, jeśli nie w banku? W kawiarni? Za punkt honoru wzięłam sobie wyjaśnienie tego w szefa banku i Rzecznika Praw Konsumenta.
Pamiętam sytuacje sprzed lat, kiedy zapisywałam się do PTTK. Dostałam wniosek do wypisania. Na dole notka: „Zapoznałem się z regulaminem i akceptuję go”. Więc pytam, gdzie jest ten regulamin. Kobieta spojrzała na mnie ze zdziwieniem i powiedziała: „Jak długo tu pracuję, tak nikt nie zapytał o regulamin, wypisując ten wniosek”. I ręce mi opadły. A z tego, co wiem, kobieta pracuje tam od wielu, wielu lat.
Wpis opublikowano: 26.08.2005


Kobiety tak mają :) Ja też nie czytam umów. Ale dzięki Patrycji (mojej Patrycji) wiem, że nie zginę wśród papierków :D
Wiec musisz ja wszedzie ze soba zabierac ;-)
:) tak to jest ‘jak się wpuszcza klientów bez krawata’
Regualminy, czy inne Ogóle Warunki Umów czytać trzeba – w sensie: należy je znać.
Ale w tych przykładach, jakie podałaś, to są umowy/warunki, których nie *negocjujesz*, czyli nawet jak je przeczytasz, to tylko pro forma – ku własnemu zadowleniu. Bo co z tego? Nic. Przecież nie powiesz ‘kobiecie w okienku’, że paragraf 8, punkt 3, podpunkt ‘a’ ci się nie podoba i chcesz go renegocjować ;P
Tak, ale moge nie podpisac. Zreszta nawet, jak podpisze moge odstapic, ale wtedy jest czesto zapis w umowie, ze place kare :-D