» Pół tony szczęścia
17.12.2005 | kategoria: Melanż, Toruń
Centrum Torunia. Od Ratusza w środku miasta dzieli mnie najwyżej 15 minut. Po drodze oczywiście Cinema City, wypasione siedziby banków i instytucji. I ja. Mój dom, który otaczają nowoczesne bloki. 50 metrów kwadratowych i jeden piec kaflowy. W zeszłym roku, jak zawsze kupiliśmy tonę węgla. I z tej tony zostało jeszcze na kilka dni. Niewiele. Końcówka drewna. Jak przymrozi to znowu rękawiczki. W sumie idzie się przyzwyczaić. Czuję się, jak w średniowieczu. W przyszłym roku wyprowadzamy się. Całe życie w zimnie, człowiek musi się hartować.
Zrzuta na pół tony. 250 zł. Przyjechali o 10:30. Otworzyłam moją piękna stajnię (bez koni ;-)), wysypali i odjechali. Shrew bez śniadania, ale to nic. Kto wrzuci? Tradycyjnie ja. Ojca nie ma. Jak był to też nie wrzucał, bo za poważnie. Mama nie wrzuca, bo jej nie pozwalam. Brat właśnie musi iść sobie buty kupić. Mój brat to zupełne przeciwieństwo mnie. On interesuje się modą, trendami, lansowaniem, chodzi na solarium, ciągle kupuje sobie nowe ciuchy. Do tego ma swoje zdjęcie na tapecie telefonu i codziennie ogląda swoje zdjęcia na kompie. Na szczęście nie jest pusty – zna się na motoryzacji, polityce czy ekonomii. Zaraził mnie Markiem Hłasko. Studiuje na WSB kierunek „finanse i bankowość”. Cóż… brata się nie wybiera. Ale dobrze, że jest.
Machnęłam dwa razy łopatą, brat wyskoczył z domu i powiedział, ze wrzuci. Akurat ;-) Wygoniłam go. Poszedł kupić sobie buty. Pomachałam półtorej godziny i po sprawie. Niezbyt się zmęczyłam, szczerze mówiąc. Trudność sprawiało mi obracanie się w stajni z łopatą, bo między imadłem, a szafą było najwyżej jakieś 130 cm. Ale spoko – łopata w węgiel, dwa kroki w tył, obrót w lewo lub prawo, wyrzucenie z łopaty, dwa kroki do przodu, łopata w węgiel, obrót w lewo lub prawo, wyrzucenie z łopaty, dwa kroki do przodu, łopata w węgiel – i tak to szło. Co jakiś czas trzeba było zgrabić, żeby było bliżej drzwi.
Wielkie poruszenie wśród sąsiadów. Patyk o wadze 45 kg, niecałe 160 cm wzrostu, machający łopatą. Nagle każdy musiał wyjść z psem, iść po węgiel, wyrzucić śmieci. Było, minęło. Jutro nie wstanę ;-)

Wpis opublikowano: 17.12.2005


To sie nazywa kobieta pracujaca ;)
O, ciekawy blog. Czy Ty przypadkiem nie masz czegos wspolnego z Magazynem Internet? :)
Przypadkiem mam :-)
O, to ja przypadkiem tez co-nieco mam :)
posrednio czy bezposrednio?
Bezposrednio – jako taki sobie, skromny, od czasu do czasu piszacy, autor.
a ja co nieskromny? ;-) Przynajmniej przyznaje sie z nazwiska, ze ja to ja. Nie tak, jak tu coniektorzy ;-P
No to moge zdradzic, ze ostatnim moim tekstem, ktory wyszedl byl tekst o firmach oferujacych szkolenia dla webmasterow i adminsitratorow, ale to juz jakis czas temu bylo. Jesli potrzebujesz dokladnych danych osobowych, to sobie poszukaj ;))
wiem :-D
to kolejne wyzwanie z którym se poradzilaś:)
To ja sie postaram o lepsze wyzwanie ;)
[...] Zobacz też: – notka z zeszłego roku na podobny temat [...]