» Niestosowne podejście wobec potencjalnego klienta
17.02.2006 | kategoria: E-biznes
tematy: ebooki, obsługa klienta, relacje z klientem
Nie, żebym dyskredytowała konkurencję. Ale pewnych zachowań nie rozumiem, zwłaszcza, że ja także bywam klientem. To, że Złote Myśli każą podawać klientowi e-mail w zamian za darmowy fragment ebooka to jest w mojej ocenie szczyt draństwa wobec klienta. Zwłaszcza, że każdy z nas bywa klientem.
Niezwykle było mi miło czytając tekst Arka Kubiakowskiego (MI 12/2005) , który podebrał mi temat (dosłownie o kilka dni się spóźniłam!). Ale wybaczyłam mu, bo o Escape Magazine napisał sprawiedliwie i nie szczędził krytyki. Pozwolę sobie przytoczyć fragment jego tekstu:
W Złotych Myślach, jeśli nie jest się zarejestrowanym, darmowy fragment można otrzymać tylko po wypełnieniu formularza
- „Klient, który chce ściągnąć publikację darmowa musi się albo zarejestrować (to forma nagrody za rejestracje), albo wypełnić ten formularz. Nie od dziś wiadomo, ze nie ma nic za darmo” – uzasadnia Chłodnicki – „Nikt do tej pory nie zwrócił uwagi, żeby było to niewygodnie” – dodał.
Zatem ja zgłaszam pierwszy, bo uważam, że jako klient mam prawo bez zobowiązań, bez wypełniania formularzy, obejrzeć na stronie wydawcy to, co chcę kupić. Podobna historia jest z darmowymi ebookami – aby je pobrać trzeba się zarejestrować. Jednak to ma swoje uzasadnienie, bo klient nie może ich kupić, a jedynie dostać.
A chodzi o taki właśnie formularz:

Druga sprawa. Złote Myśli na dniach zrobiły totalną lipę. Po prawej stronie jest opcja „Twój koszyk” i tam widnieje już jakiś towar! Inaczej mówiąc ja sobie wchodzę do sklepu, a oni już domyślnie pchają mi coś do koszyka. Ja nie wiem, może to i skuteczne, ale w mojej ocenie mało etyczne.

W powiększeniu:

Jak już jestem przy zachowaniach budzących moje wątpliwości natury etycznej to jeszcze dodam: Piotr Majewski, który też lubi mnie denerwować. Pan Piotr zrobił taki skrypt, że jak wchodzisz na jego stronę to prosi Cię o podanie imienia i nazwiska.


No, a ja jestem przezorna, bo co będę podawac jakieś swoje prawdziwe dane w niewiadomych celach. To sobie podałam jako imię Głupi, a nazwisko Majewski. Bardzo przepraszma Pana Piotra, ale nie wiedziałam do czego skrypt użyje moich informacji i że jeszcze razem. No i wyszło, co wyszło (podkreśliłam):

Czemu się oburzam? Ano z powodu tego, że gdybym podała swoje prawdziwe dane, zostałyby one zamieszczone pod słowami, których nigdy nie wypowiedziałam i nie mam zamiaru wypowiadać. Uczyniłabym tym samym plagiat, bo przypisałam sobie cudze słowa. Poza tym jakoś niezbyt lubię, jak ktoś za mnie myśli albo wie lepiej, co też chcę wrzucić do swojego e-koszyka.
Wpis opublikowano: 17.02.2006


czytam i oczom nie wierze, fortel z glupim majewskim na miare Zagloby, jestes jak ekipa Interwencji telewizyjnej, trzebatu regularnie zagladac, gratuluje dobrej roboty Murdoch!
a propos guru Majewskiego kiedys kolega wymyslil cos takiego:
http://niesmialosc.blox.pl/html/1310721,262146,13.html?684596
Witam.
Juz od prawie 2 lat delikatnie przypatruje się poczynaniom pana „guru” Majewskiego w internecie i wydaje mi się, że ta cała jego strona CNEB to skrót od Czas Na E Bzdury. To co representuje sobą pan Majewski jest wysoce żenujące. Poziom merytoryczny jego artykułów i Newslettera jest makabryczny. Cała ta strona to tylko jedna wielka bzdura mająca na celu wyłudzenie pieniędzy od ludzi szukających konkretnej pomocy na temat rozwoju swojej firmy. Pan Majewski nawet nie jest w stanie wymyślić czegoś swojego tylko kopiuje teksty z anglojęzycznych stron, delikatnie je zmienia i tłumaczy na polski. MAKABRA.