Nie muszę chyba nikomu przedstawiać Roberta Kiyosaki. Przynajmniej Czytelnicy tego bloga, z uwagi na swoje internetowe pochodzenie, powinni wiedzieć, kim jest ten pan.
A pan jest z tych, którzy wydają jedną książkę, a potem na jej podstawie piszą pięć kolejnych. Najciekawsze jest to, że przeciez idea Kiyosaki wcale nie jest nowa i nieznana. Wielu autorów przed nim pisało o niezależności finansowej, gdzie kluczową rolę odgrywa zmiana myślenia o pieniądzach.
Najnowsza książka nazywa się „Młody bogaty rentier”. Jeszcze jej nie czytałam. Raczej podchodzę z rezerwą, bo tylko pierwsza książka – „Bogaty Ojciec” (zobacz w Mentis.pl oraz Aragon.pl) – zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Pozostałe niezbyt.
Rozmawiałam dziś z Tomkiem Cebulskim z księgarni Aragon.pl. Twierdzi, że warto, bo „dotyka realiów, które w poprzednich częściach zostały pominięte”. Dokładniej chodzi tu o pojęcie długów. Czytając dotychczasowe publikacje Kiyosaki, nie przypominam sobie, żeby gdzieś była mowa o długach, że są dobre i złe. Więc chyba Kiyosaki rozwija się wraz z sytuacją, bo przecież wielu podważało jego idee bogacenia się bez początkowych długów.
Trudno oceniać mi, co jest w tej książce. Jeśli szef BOK naszej księgarni mówi, że warto to ja mu wierzę. Pewnie przy najbliższej okazji przeczytam, bo co mi szkodzi. Może dowiem się czegoś nowego. Jedno jest pewne – im wiecej czytasz o danym zagadnieniu, ciągle to samo, to wchodzi w głowę. Uczenie się przez powtarzanie – dokładnie tak.

Uwierzysz, że u nas w księgarniach jest taniej niż na Allegro!
Młody bogaty rentier – Księgarnia Polskiego E-biznesu
Młody bogaty rentier – Polska Księgarnia Internetowa
Wpis opublikowano: 7.03.2006


O ile się nie mylę, Rentier to po niemiecku renifer, więc chyba chodzi o młodego bogatego rogacza ;-).
A swoją drogą niemożliwe jest życie bez długów, a bogacenie się jeszcze bardziej. Ale nawet złe długi nie są takie złe, chyba że zaciągnięte u Ala Capone lub innego Dziada z Wołomina. Kiyosakiego warto jednak polecać – co nieco rozjaśnia we łbach, nawet u ekonomioopornych.
Niektórzy mają jednak różne opinie o R. Kiyosakim… Niemniej pierwsze dwie części jego książki bardzo polecam. Nawet jeśli prawdą jest, że historia jego życia to pic, to jednak nie sa one takie głupie(poza szerzeniem skrajnego materializmu, ale na nie trzeba zwracać uwagi).
Bladego pojęcia nie mam o Kiyosakim. Ale nie muszę chyba wybierać między czytaniem twojego bloga, a jego książkami? :)))