» Ekspert o grypie
11.03.2006 | kategoria: Toruń
Wywiad z wczorajszych Nowości.
1. Decyzją władz miasta, nad Wisłą postawiono specjalną zagrodę dla łabędzi. Ptaki mają zostać tam zwabione jedzeniem, następnie obserwowane i badane. W razie stwierdzenia u nich wirusa ptasiej grypy – najprawdopodobniej wybite. Czy to rozwiązanie uchroni nas przed rozprzestrzenianiem się wirusa?
To nic nie da. Rozumiem, że władze miasta muszą trzymać się jakiegoś ustalonego wcześniej planu działania w sytuacjach kryzysowych, ale dla mnie zastosowane posunięcia to działanie na oślep i bez sensu. Nie da się odizolować jednego odcinka Wisły, tym bardziej w okresie przelotu, gdy ptaki migrują. Izolacja czy nawet unicestwienie lokalnego stada łabędzi nie ma sensu. A co zrobimy dalej? Uśmiercimy wszystkie stada? Unicestwimy gatunek?
2. Ile łabędzi może być zarażonych?
Z toruńskiego stada na pewno 90 procent ptaków. Nosicielami wirusa jest też zapewne wiele łabędzi między Bydgoszczą a Włocławkiem, a nawet między Gdańskiem a Warszawą. Mamy okres przelotu, ptaki przemieszczają się wzdłuż rzeki, w przeciwieństwie do okresu lęgowego są wyjątkowo ruchliwe. Problem zatem nie jest lokalny, a globalny. Podejrzewam, że nosicielami wirusa H5N1 są w naszym regionie także kaczki. Nie wiemy o tym jeszcze, bo zbadać kaczkę jest po prostu trudniej. Jednak wiedząc o tym, że martwe kaczki natychmiast rozszarpywane są przez dzikie ptactwo, trzeba liczyć się z tym, że i one są zarażone.
3. Jakich działań, koniecznych z perspektywy znawcy ptaków, dotychczas nie podjęto?
Bardzo mnie dziwi to, że nikt nie pomyślał o poważnych badaniach ptactwa. Od tego powinno się zacząć, już w momencie zagrożenia ptasią grypą. I nie mam tu na myśli „wysyłania próbek do Anglii”, a rzetelne rozpoznanie problemu, skali zjawiska. Bez tego wciąż działamy na oślep. Mamy zaplecze naukowe. Potrzeba tylko decyzji i środków.
odpowiadał: Dr Edmund Kartanas pracuje w Zakładzie Ekologii Zwierząt UMK. Specjalizuje się w badaniu zespołów ptaków w krajobrazach leśnych i rolniczych okolic Torunia.
Szkoda, że tak późno do głosu dopuszczono ludzi, którzy mówią rozsądnie. Do wniosków Pana Edmunda doszliśmy z bratek i Tomkiem dzień po ogłoszeniu ptasiej grypy. Naśmiewaliśmy się ze środków ostrożności, że robią byle robić. I długo nie trzeba było czekać na to, o czym mówi naukowiec z UMK. Ptasia grypa jest już w innych miastach. I jeszcze wszyscy oburzą się, że to na pewno przez nas ;-)
Wpis opublikowano: 11.03.2006


Każdy, kto ma choć jedną szarą komórkę, doszedł w ciągu 24-48 h do tych samych wniosków, co Shrew oraz krewni i znajomi Jej. A poza tym – nie ma się co przejmować samą zarazą, wystarczy przyjrzeć sie dotychczasowym statystykom. Wyglada na to, że wirus mało zaraźliwy dla ludzi, a sama choroba jakoś niezbyt mordercza. Naturalnie, niektórzy będą miec za złe Toruniowi, jeśli zaraza się rozwlecze – a własciwie to już się rozwlokła. Ale będą to raczej rytualne połajanki, jak np. ” święta wojna Pierników z Bydłoszczą”…
Bo to całe wielkie „zagrożenie” zostało rozdmuchane przez media. Gdzie umierali ludzie? W dalekich zakątkach Rosji i Chin, czyli tam gdzie jest największa bieda, czyli – ludzi jedzą co popadnie i jak popadnie. Nie ma zagrożenia dla Europy. Gdyby istniało prawdopodobieństwo prawdziwej epidemii, to… dowiedzielibyśmy się o tym dopiero po jej wybuchu. Zawsze tak było.
Hehe, nieźle popisał się reprezentant TV Trwam, który na wiadomość o ptasiej grypie w Rydzyk City zapytał: http://blogfm.blox.pl/resource/tvtrwam.mp3
;)
Dlaczego?
http://blogfm.blox.pl/resource/tvtrwam.mp3 ;)
Jednak ta moderacja nie działa tak, jak powinna, stąd jakieś czary z powtórką postów.
moze podpisales sie innym mailem, bo jak ktos pierwszy raz komentuje to jest prosi mnie o zatwierdzenie. powyzszy komentarz (twoj) nie byl moderowany. wiec nastepne tez nie beda. a poprzedni (z innej notki) – owszem byl, bo musiales cos nowego wpisac w polach. imo.
Gdyby użyć stylu „biblijnego” (pseudo), to możnaby rzec „I zesłał Pan ptastwo na miasto występne…” :), ale tak po prawdzie, to owa grypa jest wszędzie tam, gdzie są ptaki blaszkodziobe. A są wszędzie, bo teraz jest okres ich migracji. I zawsze była, tyle że teraz umiemy ją zidentyfikować.
I nie ma co się nad tematem roztkliwiać, nie „walczyć”, tylko mało spektakularnie przestrzegać zaleceń weterynaryjnych (drób trzymać w zamknięciu, psów a kotów nie puszczać samopas i gdzie nie trza) oraz higienicznych (mięso i jajka gotować, czystość po fermach, domach, knajpach, sklepach i zakładach produkcji żywności wielce utrzymywać). I myć łapska!
Łapska myć, brudasy!
A „zakichani” – do łóżek, a nie do pracy, innych zarażać!
To i odór przetrawionego czosnku osłabnie! :)