» Jak Kustosz napisał do Shrew…

29.03.2006 | kategoria: Melanż

Kustosz wystawy fotografii w Otwocku napisał do mnie maila. Byłoby miło, gdyby nie fakt łamania przez niego netykiety, a zwłaszcza w odniesieniu do pola „DO”, na co, jako istota z tendencjami do narcyzmu, jestem wrażliwa.

Ucięłam sobie miłą korespondencję…

Nie wiem dla kogo bardziej twórcza. Sądzę, że dla obu stron w równym stopniu pouczająca. Kustosz został uświadomiony, że wkraczanie w inny dystans kulturowy bywa niebezpieczne, zwłaszcza, jeśli wcześniej poruszał się po nim bezkarnie, a ja, że warto czasami być mniej wybuchowym i wierzyć, że człowiek z natury jest dobry.

Problem, o którym mowa pojawia się często. Napisałam nawet brutalny felieton w ramach protestu. Temat podchwyciła wtedy Witryna Czasopism i szkoda tylko, że temat umarł śmiercią naturalną. Że nie zasiedliśmy do stołu, w celu wypracowania odpowiednich kroków czy procedury działania wobec zjawiska, które nikomu nie jest na rękę, nie tylko w przestrzeni cyber.

Zwróć uwagę, a zginiesz

Zwrócenie uwagi na fakt łamania zasad internetowych oznacza narażenie się na stwierdzenia różnej maści, od pępek świata po chama kończąc. I argument w stylu: „Na Ziemi przestrzegam przepisów ruchu drogowego, w cyberprzestrzeni też są pewne przepisy” nie jest istotny, tak samo, jak karcenie za nielegalne pobieranie oprogramowania, bo przecież „w sieci wszystko jest za darmo”. Owszem, są inne prawa, ale wszystkie wewnętrzne są regulowane przez prawo główne. Nie tylko Boskie, bo z moich ust odwołanie się do Boga brzmi zawsze jak szyderstwo. Głównym prawem, nadrzędnym są Konstytucja i inne pisane lub nie prawa, które tworzyły się z biegiem lat.

Apeiron Magazine jako inna przestrzeń

Jako koordynator projektu Apeiron Magazine, odpowiadam na pocztę i wszystkie napływające propozycje przechodzą przez mój filtr i kodeks postępowania. W przypadku wątpliwości, radze się współpracowników.

Apeiron Magazine (bo tak brzmi nazwa) jest osadzony w realiach internetu, koordynatorem projektu jest człowiek internetu, który jest z innego dystansu kulturowego niż Kustosz, który do mnie napisał. Kustosz jest z Ziemi, ja z Cyberprzestrzeni. Między Ziemią, a Cyberprzestrzenią istnieją bardzo widoczne desygnaty, które pokazują, w jakim dystansie przebywamy. Ignorowane prowadzą do nieporozumień. Czy nawet idąc dalej, mówiąc za Exuperym, język jest źródłem nieporozumień. Zatem sugestia dotycząca owych desygnatów może zostać odebrana w sposób nie taki, jak autor słów by sobie życzył.

Człowiek z natury jest dobry

Jakiekolwiek miał Kustosz intencje, z pewnością były one dobre, bo jako pedagog muszę mamić swój umysł takimi hasłami. Ale wejście w inną przestrzeń wymaga poznania jej zasad, tak, samo, jak kontakty z innymi kulturami, zwłaszcza w krajach arabskich. I jakiekolwiek będziemy mieć intencje wobec kobiet arabskich, bez znajomości kultury, narazimy się każdym gestem. Stąd przecież wszelkie szkoły dla dyplomatów, poradniki biznesowe dla robiących interesy z krajami egzotycznymi itp.

Pozwoliłam więc sobie na wymądrzanie się wobec Kustosza, ponieważ to on do mnie napisał pierwszy i wszedł w umowną, inną przestrzeń, po której poruszał się do tej pory, tak naprawdę nie znając jej. Do tej pory odbywało się to może i bezkarnie, ale teraz radiowóz w Cyberprzestrzeni zatrzymał Kustosza do kontroli ;-)

Szczęśliwy ten, kto nie jest w Apeiron Magazine

Apeiron Magazine jest w sieci pismem jednym z wielu, a jego nieszczęście, jak sądzę, polega na tym, że twórcą jest człowiek sieci, a nie człowiek Ziemi. Jakkolwiek to teraz brzmi, zwłaszcza w kontekście bycia studentem dziennym (pedagogiki III roku na toruńskim uniwersytecie).

Zaproszenie do innego świata i przestrzeni

Tymczasem zwrócenie uwagi i ukazanie swojego punktu widzenia oznacza tyle, co zaproszenie do swojego świata i przestrzeni. Idąc myślą Bachtina „Cóż mi po kimś, kto myśli tak samo, jak ja?”. Ja mogę nie zgadzać się z panowaniem w tym kraju religii, ale niestety nie mogę z niego ot tak wyjść. Do cyberprzestrzeni można nie wchodzić i bardzo łatwo z niej wyjść. Zgadzam się na wszechobecne Kościoły i cmentarze, choć nie podoba mi się to. Zgadzam się na wymianę poglądów bez przekonywania, kto ma rację. Zgadzam się, że wchodząc w inny dystans, muszę respektować prawa w nim rządzące. Zgadzam się na uwagi, które są zaproszeniem do owego poznania.

W całej korespondencji padło jedno zdanie, które dało mi błysk i nadzieję na porozumienie: „Wie Pani, co? Ta nasza wymiana zdań staje się chyba nawet twórcza:)”

Wpis opublikowano: 29.03.2006

Komentarze (4)

Czytam, czytam i myślę sobie: „za chwilę dowiem się, co takiego nabroił pan kustosz”, a tu nagle koniec tekstu :)

„Między Ziemią, a Cyberprzestrzenią istnieją bardzo widoczne desygnaty, które pokazują, w jakim dystansie przebywamy”

- A czytając ten fragment poczułem się, jakbym zytał Lema ;)

1) jego zbrodnia zostala opisana w drugim zdaniu. plus informacja o lamaniu netykiety wiec chyba powinno byc jasne, ze w polu „do” wpisal wiecej niz jeden adres.

2) nie chodzi o to, co zrobil, ale do czego doprowadzila cala sytuacja. jego zachowanie bylo punktem wyjscia w rozwazaniach (czy powrocie do rozwazan) na temat granic miedzy kulturami.

Faktycznie, felieton zapowiadał się smakowicie a skończył się… chciałoby się rzec gwałtownie, a skończył się nijako.
ZTCW nie jest naruszeniem netykiety wpisanie więcej niż jednego adresu w polu DO: Zastanawiałbym się czy nie jest draństwem dopisanie jakiegoś adresu w DO: lub DW: w toku wymiany mejli (a więc w odpowiedzi na czyjś listel) – bo w ten sposób pozwalamy osobie trzeciej zapoznać się (bez naszej zgody) z moimi słowami, ale jeśli człowiek zaczyna piśmienniczenie od napisania jednego listu do więcej niż jednej osoby…
Jakom żyw, nie widzę w tym niczego zdrożnego.

[...] ncje jako piszący, inna wizję, a zostało to odebrane zupełnie inaczej. Przykład: proszę bardzo Z tego miejsca przyznaję się do wykasowania jakiegoś komentarza, którego nie zdą [...]

Chcesz skomentować, ale nie widzisz formularza do komentowania? Spójrz na datę opublikowania wpisu. Jeśli minęło więcej niż pięć miesięcy, to formularz został wyłączony automatycznie. Jeśli minęło mniej niż pięć miesięcy, to oznacza, że komentowanie dla tego wpisu zostało od początku wyłączone.