» Web 3.0

10.04.2006 | kategoria: E-biznes, Internet

tematy: ,

Powstają kolejne artykuły o Web 2.0, które jest tym samym, co IV RP czyli tylko nazwą, pod którą nie kryje się żadna innowacja. Albo jak dowcipy o Chucku Norrisie – wszyscy gadają, bo… wszyscy gadają. Lubię takie pętle. Tradycyjnie mam jakieś „ale”. Bo jestem prorokiem i żadne 2.0 mnie nie obchodzi, bo ja już wiem, jakie będzie 3.0.

Co to jest Web 2.0?

Od początku. O co w ogóle chodzi? Najprościej będzie zacytować fragment artykułu „Władza myszki” z „Polityki” (14/2006), gdzie autor dość jasno wytłumaczył idee.

Web 1.0 to zatem wszystkie statyczne (osobiste albo firmowe) witryny internetowe – Web 2.0 to, przeciwnie, dynamiczne blogi, umożliwiające dyskusję, komentowanie i interakcję. Web 1.0 to dane systemy CMS (Content Managment System) do zarządzania witryną prze wyłącznie upoważnionych administratorów, Web 2.0 to mechanizm wiki, umożliwiający dowolną ingerencję w treść witryny każdemu, kto ma na to ochotę.

Web jako sinusoida

Na tych dziwnych szlaczkach wkomponowanych w oś, nie znam się dobrze, ale chyba wybrałam prawidłowy ;-) Sinusoida znaleziona w sieci – modyfikacja: moja robota.

Taką mam wizję Web 3.0. Otóż będzie to powrót do Web 1.0. Jak w polityce, jak w literaturze. Oczywiście jest to pewne uproszczenie, bo Web 2.0 to nie tylko to, co przedstawia cytat z „Polityki”. Tim O’Reilly podaje też inne przykłady:

Jak ktoś wczyta się w powyższy obrazek, odłoży emocje i presję blogosfery na bok, pomyśli, to zauważy, że przecież Web2.0 nie jest niczym nowym więc nie ma się co podniecać. To po prostu nowe technologie, które na przestrzeni czasu „urodziły się”. I nagle ktoś wpadł na pomysł, żeby zebrać sobie ten kilkuletni postęp i nazwać go 2.0, tak, jak Kaczyńscy chcą nazwać nas IV RP.

Ważnym elementem Web 3.0 będzie powrót do 1.0

Powrócę teraz to sinusoidy, która prezentuje powrót do Web 1.0. Prosze pamiętać, że w sinusoidzie mam na myśli projekty wolnościowe to znaczy projekty na zasadzie open source. Bo podejrzewam, że nie porzucimy Bittorrent. Oznaczałoby to tyle, co wyrzucić wszystkie płyty CD i wrócić co kaset magnetofonowych :-) Natomiast w kwestii nieskrępowanego budowania projektów typu open np. Wikipedia czyli takich, które opierają się na społecznej mądrości i zaufaniu – wrócimy szybko do Web 1.0.

I nie przekona mnie ten, kto twierdzi, że przecież Linux i całe open source opiera się na tej samej zasadzie do Wikipedia. Opiera się, ale… Kliknąć „edytuj” potrafi każdy, a zmieniać kody źródłowe oprogramowania – już nie. O problemie Wikipedii pisałam już w notce „Wikipedia to śmietnik”

Z powodów tam opisanych uważam, że wiara w człowieka za monitorem skończy się wielkim rozczarowaniem. Zwłaszcza, biorąc pod uwagę, że internet jest coraz tańszy i staje się masowym medium, do którego dostęp będą mieli wszyscy – mądrzy i mniej mądrzy. I jak to bywa – Ci mniej mądrzy robią zawsze tak, że nagle zaczynają być widoczni, bo jest ich zwyczajnie więcej ilościowo.

Tutaj nawet przypomina mi się Polonia, która kreuje nam wizerunek za granicą. Kto był, ten wie, że nasi Rodacy w poczuciu anonimowości (bo nie u siebie), a co za tym idzie, złudnej bezkarności, zachowują się nieodpowiednio. Mowa o niższych warstwach społecznych, masowo wyjeżdżających do Anglii, idących ramię w ramię z naszymi młodymi fachowcami, a jednak tak różniąc się od nich w zachowaniu. Cały czas pamiętajmy tutaj o ujęciu ilościowym niższych warstw – stad mamy opinię taką, jaką mamy.

A kogo to w ogóle obchodzi?

Czy kogokolwiek, poza garstką ludzi, interesuje Web 2.0? Bardziej zaawansowani użytkownicy (i twórcy) sieci wymyślają sobie pojęcia, trendy i inne bzdety, żeby nie było nudno. Ktoś rzucił hasło, że jakieś Web 2.0 i tłum podchwycił. Że to jakaś nowa era. Przeciętny internauta ma gdzieś Web 2.0, nawet nie wie, co to jest. Chwyciła nawet Wyborcza (za www.Wykop.pl) robiąc swój www.Gwar.pl, gdzie jest naprawdę gwarno, bo nic z tej strony nie rozumiem.

Z czym do Ludu, jeśli…

Początkujący webmasterzy i tak uczą się ze starych kursów HTML, gdzie jest maja JavaScriptowych, kretyńskich gadżetów (vide: http://webmaster.helion.pl/kurshtml)

Nowe kursy HTML są oparte o http://algorytmy.pl/doc/xhtml/ czyli nikt nic nie rozumie.

Męczenie się z CSSem, żeby nie było tabel to droga przez mękę. Nawet mi się nie chce robić sztuki dla sztuki.

Jako komuś się nudzi to włazi do kodu i wytyka, że nie ma DOCTYPE albo coś jest niezgodne ze standardami.

FrontPage nadal będzie podstawowym narzędziem pracy większości webmasterów, którzy sprzedają swoje usługi projektowania www. Chyba, że zdążą odkryć TemplateMonster, pobrać nielegalne kopie z eMule i wciskać klientom, że to ich projekty.

Ludzie myślą, że jak Flash to profesjonalizm, wygoda, wizualne cudo. To nic, że długo się wczytuje (albo wcale), tekstu nie można skopiować, a menu ukryte jest w bliżej nieokreślonych miejscach.

Zatem…

Czy nadmuchane hasło Web 2.0 cokolwiek zmieni na tym (podobno) bożym świecie? Z całą świadomością odpowiadam: NIE. Ale Web 2.0 po raz kolejny utwierdziło mnie w przekonaniu, że:

bloggersi stali się maszyną do marketingu wirusowego dla Web 2.0 i wykreowali Web 2.0 na gwiazdę a la Cygan z Torunia ;-)

wielu ludzi przynajmniej miało o czym pisać na blogach i w prasie (i ja teraz też).

Zerknij

Tim O’Reilly o Web 2.0 (po angielsku)

Sceptycznie o Web 2.0

Wpis opublikowano: 10.04.2006

Komentarze (14)

Pewne rzeczy niepotrzebnie mieszasz ze sobą:

„Męczenie się z CSSem, żeby nie było tabel to droga przez mękę. Nawet mi się nie chce robić sztuki dla sztuki.”

- Po powstających stronach można rozpoznać, że coraz mniej ludzi myśli w ten sposób.

„Ludzie myślą, że jak Flash to profesjonalizm, wygoda, wizualne cudo. To nic, że długo się wczytuje (albo wcale), tekstu nie można skopiować, a menu ukryte jest w bliżej nieokreślonych miejscach.”

- Ale era wielkiej popularności Flasha właśnie odchodzi do przeszłości. Ja widuję coraz mnie stron, których podstawą jest ta technologia.

A teraz o web 2.0: nie widzisz tego, że web 2.0 wprowadza przede wszystkim elementy interakcji z userami i stymuluje powstawanie społeczności? Od dawna mówi się o tym, że internet wykończy nadmiar treści, a tymczasem użytkownicy sami niezwykle aktywnie porządkują treści internetu – to w pewnym sensie powrót do korzeni Sieci.

Z CSSem jest tak, ze bawia sie w to zaawansowani. Czyli Ci, ktory robia sztuke dla sztuki. Reszta korzysta z szablonow dostepnych w portalach. Po prostu Ty i ja patrzymy na siec przez pryzmat tego, co ogladamy. A przecietny Kowalski nie czyta i nie oglada tych stron, co my. W moim otoczeniu jest takich ludzi masa i duzo sie od nich ucze na temat poziomu przecietnej wiedzy komputerowo-internetowej.

Co do Flasha – to samo. Chodzisz po stronach userow takich, tak Ty, ktorzy wielbia CSS itp. A ja mowie o tym internecie w ogole, z perspektywy takiego przecietnego Kowalskiego.

Owszem widze, ze cos sie zmienia, ale nie uwazam, zeby trzeba bylo robic z tego Web 2.0, jak sam, jka IV RP. Ale widze tez, ze te zmiany obejmuja tylko fragmenty sieci, tak samo jak CSS. Web 2.0 podnieca pewna grupe ludzi, pasjonatow, ktorzy swoim porzadkowaniem i odbrymi intencjami przegraja z bydlem, bo tak juz jest na tym swiecie (vide: poza internetem).

Owszem, fajnie miec idealy, ale nie wpadajmy w paranoje Web 2.0

Nie wiem, od kogo słyszałaś, że Wikipedia ma coś wspólnego z modelem rozwoju Linuksa. ;-) To jakieś bzdury. Dobrze zauważyłaś, że wyedytować Wiki to każdy umie, a żeby zaakceptowali Twoją poprawkę w projekcie, musisz nieść ze sobą „wartość dodaną”. ;-)

to moje autorskie porownanie ;-) mniej lub bardziej trafne, ale chodzilo o obrazowe wyjasnienie mojego toku myslenia.

http://kurs.browsehappy.pl/ – a tego też nikt nie rozumie? – kurs też na wiki ;)

p.s. na Wikipedii masz pełno ludzi, którzy są odpowiedzialni i dbają o jej jakość.

Miejscami Shrew faktycznie masz rację – Ja pochodzę od tzw. samouków, którzy uczyli się z takich przestarzałych kursów, niemniej przejście do „user-friendly” wersji HTML nie jest jakąś czarną magią – to tylko niewielkie modyfikacje. Odnośnie CSS to poprę Cię. Ustawienia w CSS tak, żeby tabel nie było, to faktycznie byłbym skłonny napisać dla serwisu mającego minimum 100 000 odwiedzin dziennie, a nie dla prostego prowincjonalnego bloga…

Zasługi Web 2.0 są oczywiste – popularyzacja Wikipedii, rozwój systemów blogowych (niestety PoKeMoNoWaTyCh również), powstanie miejsc segregujących najciekawsze treści w sieci, itd.

Niemniej momentami ten cały bełkot o Web 2.0 mnie przerasta. Używam Wikipedii i jestem Blogerem – ot, co mnie z Web 2.0 łączy.

Oczywiście nazwy są tylko nazwami – jest coś na rzeczy z tą 4RP.
A jednak muszę przyznać, że skok między 1.0 i 2.0 nie jest iluzoryczny. Portale tworzone przez użytkowników, takie jak http://www.ithink.pl czy http://www.wykop.pl – to nie tylko kwestia technologii – lecz po pierwsze IDEI, która tę technologię stworzyła. Te nowe zjawiska naprawdę odświerzają sieć, a przecież technologicznie mogły powstać już dawno. W moim subiektywnym odczucie odbieram Web 2.0 bardzo wyraźnie i… podoba mi się :)
Wydaje mi się, że być może ma tu miejsce dość typowe zjawisko – tzn. webmasterom może być paradoksalnie trudniej zauważyć róźnicę niż zwykłemu „userowi”. Ja w ciągu ostatnich miesięcy odkryłem wiele domen tego nurtu, które mnie po prostu zaskoczyły i gdy potem przeczytałem o W2.0 nie miałem wątpliwości, że trend istnieje. Jestem też przekonany, że jest to trend istotny – fundamentalny. Tego typu przemiany lepiej będzie widać z dłuższej perspektywy czasowej.

[...] Rozterki dnia codziennego – web 3.0 (łeee, już dawno o tym pisałam) – aparat na zęby toruń – jak wydać książkę – jak zajść w ciążę (zapytam koleżanki i odpowiem ;)) – średnia krajowa brutto (marzenia ;)) [...]

[...] Zmęczona jestem. Też odczuwacie już taki przesyt w sieci? Będzie moja wizja Web 3.0 (czyli powrót do 1.0)? Nie sądzę*. [...]

[...] Archiwalne: – Męczy mnie Web 2.0 i pozory więzi społecznych (13.11.2006) – Web 3.0 (10.04.2006) [...]

Piszę tylko dlatego, że uderzyła mnie mocna zbieżność poglądów. Chyba odczuwasz presję i zbyt gwałtowne zmiany. Np. Po co Ruby jak jest PHP, po co Silverlight jak jest Flash i reszta? Działają tu jakieś wredne reguły, gdzie nie żądzi troska o człowieka. Kogo to obchodzi, że ja będę musiał zapoznawać się z niepotrzebnym tworem, płacić za coś znowu, etc. skoro to co jest jest naprawdę, naprawdę dobre? Owszem, nie ze wszystkim też się z toba zgodzę, unikanie tabel to bywa ukłon w kierunku telefonów komórkowych, niewidomych – jeśli pamiętać o accessibility; to także jeden kod wiele CSS-ów. Jeśli tu się ze mną nie zgodzisz to nie będę polemizować. Poza tym świat nie stoi na mądrości, tylko na handlu, marketingu i w dużym stopniu porywaniu ludzi do czegoś, co im nie jest potrzebne. Nie wiem czy gdyby nie sztuczne twory jak Web X.0, to by przybyło więcej miejsc pracy w różnych dziedzinach zawodowych, gdzie dany twór działa, albo jakby się potoczyły losy świata (bo to skomplikowane procesy), ale dzisiaj ten sposób zdaje się nakręcać jakoś sprzedaż i tworzyć lub utrzymywać miejsca pracy. Dodam: co na to środowisko naturalne, etc? – pytanie retoryczne, przez które chcę zauważyć problem nie krytykować.

OpenEx, zwróć proszę uwagę na datę tego postu. Napisałam go ponad 2 lata temu!

No i dodam, że tworzenie nowych tworów zwłaszcza przez Microsoft to genialny sposób na permanentne zduszanie w zarodku wszelkiej realnej konkurencji – patrz troska o człowieka – programisty, który pada tego ofiarą. Oto przykłądy, poza tymi u góry, .NET jako odpowiedź na niemożność ingerencji w źródła Javy. Jakieś coś tam, jako odpowiedź na XUL Mozill. Brak zgody na instalację Internet Explorera na Linuxie – musisz kupić przynajmniej Windowsa 98 (95 nie) by zainstalować Internet Explorera 6, czy 7 – XP. Bo technicznie możesz nawet na 95 szóstkę. To są sprawy, za którymi stoją koszmarne pieniądze.

Nic nie szkodzi, zwróciłem uwagę na datę po pierwszy poście. Pozdrawiam.

Chcesz skomentować, ale nie widzisz formularza do komentowania? Spójrz na datę opublikowania wpisu. Jeśli minęło więcej niż pięć miesięcy, to formularz został wyłączony automatycznie. Jeśli minęło mniej niż pięć miesięcy, to oznacza, że komentowanie dla tego wpisu zostało od początku wyłączone.