» Jak odstraszyć ludzi?

7.05.2006 | kategoria: E-biznes, Internet

tematy:

Świadomie lub nie, ale niektórzy mnie odstraszają. Od komentowania, od brania udziału w wymianie zdań.

A chodzi o… rejestrację. Zrób rejestrację, każ ludziom rejestrować się, żeby mogli przeglądać zasoby strony i komentować, a odstraszysz 3/4 odwiedzających. I nie tych, których ma to odstraszać (krzykaczy), a tych, co chcą coś sensownego powiedzieć i bez skrępowania poczytać.

Oczywiście ma to swój cel, o którym wspomniałam w poprzedniej notce – rejestracja buduje bazę ludzi, do których możesz wysyłać różne rzeczy (w tym legalnie reklamy) oraz machać statystykami zarejestrowanych przed reklamodawcą.

No i daje złudne poczucie, że jest to jakaś selekcja użytkowników. A prawda jest taka, że jak ktoś jest zdeterminowany, żeby po kimś pojechać to nie będzie dla niego problemem rejestrowanie się. Zwykły Czytelnik nie ma takiej determinacji. I musimy o tym pamiętać.

Często zdarza się, że chcesz:
- skomentować blog
- skomentować artykuł na jakiejś stronie (ot, np. gazeta.pl, ale musisz mieć jeszcze u nich skrzynkę)
- poszperać w archiwum
- poczytać forum

… zaloguj się. Jeśli nie masz konta to zarejestruj się. Ja dziękuję.

A wkurzył mnie Vagla, bo chciałam dodać swoje trzy grosze do jego wpisów na blogu. Zaloguj się. Mam to gdzieś. Jego strata ;-)

Wpis opublikowano: 7.05.2006

Komentarze (4)

Rejestracja jeśli chcesz coś napisać to połowa biedy… gorzej, jeśli trzeba się rejestrować, tylko po to żeby ściągnąć jeden plik lub wogóle cokolwiek przeczytać :|.

Ogólnie rejestrację akceptuje tylko w wypadku forów dyskusyjnych.

Najpierw też dałem sobie spokój z tym serwisem – nie, to nie. Ale później chciałem się zarejestrować. I co? I nic. To może dlatego, że podałem pseudonim zamiast imienia i nazwiska. No cóż, jak utrudniać życie, to już na całego.

Eeee… to żadne pojechanie po mnie. Zupełnie nie wysyłam do swoich zalogowanych użytkowników różnych tam komunikatów. Od tego mam newsletter, z którego każdy może się wypisać, a ja się chwale, że nikogo tam nie zapisałem.

A logowanie w moim serwisie ma nieco inną funkcję.

Otóż zależy mi jedynie na komentarzach dotyczących prawa. Przyjąłem zasadę, że nawet jeśli ktoś założy sobie konto i wyśle komentarz, to i tak on się nie pojawia. Czytam go i jeśli jest merytoryczny (sugeruje, że pt. komentator wie o czym pisze), to puszczam go publiczności. A warto nadmienić, że staram się prowadzić serwis o prawie koncentrującym się na społeczeństwie informacyjnym; To mnie interesuje, nie zaś dyskusje polityczne, prawo rowerowe, czy piętnowanie pedofilów lub złodziei krów – o czym za pewne można sobie podyskutować na dedykowanych forach, nie wiem… Nie interesują mnie również publikowanie emocjonalnych komentarzy, które niewiele wnoszą do dyskusji, pokrzykiwań, troli i innej tego typu menażerii, która pojawia się na innych forach.

Moja koncepcja jest taka, by komentarzy było mniej, ale by były – przynajmniej w mojej subiektywnej ocenie – bardziej wartościowe – zdarzyło mi się nie przepuścić komentarzy.

A jeśli sprawdzę, że ktoś, kogo nie znam, publikuje w sposób rozsądny – dostaje uprawnienia by mógł komentować już bez procesu moderacji. Stąd nie wszystkie posty przechodzą najpierw przez mój filtr…

Nie każdy może opublikować tekst w kwartalniku Prawo i ekonomia w telekomunikacji. Nie każdy może opublikować komentarz na http://prawo.vagla.pl

Być może kiedyś się to zmieni, ale na razie jest jak jest i myślę, że takie rozwiązanie spełnia moje oczekiwania.

Acha.. I dodam jeszcze, że takie ustawienie procederu komentowania nie stanowi narzędzia cenzury prewencyjnej, które ma w założeniu przeciwdziałanie krytyce moich postów, czy wytykania błędów, które popełniam. Tak. Popełniam błędy w redagowaniu tekstów, w wyciąganiu wniosków.

Co do działania autorespondera – wpiety jest do serwera pocztowego, który przed wysłaniem sprawdza, czy podany adres nie jest przez przypadek na jakimś kosmicznym serwerze, który nie prowdzi polityki antyspamowej. Rzeczywiście – czasem ciężko się ze mną skontaktować, jeśli ktoś wysyła z niektórych „darmowych skrzynek”, sam rónież na nie nie wysyłam poczty. To taka fanaberia, za którą przepraszam zawiedzionych, ale to nic osobistego.

Chcesz skomentować, ale nie widzisz formularza do komentowania? Spójrz na datę opublikowania wpisu. Jeśli minęło więcej niż pięć miesięcy, to formularz został wyłączony automatycznie. Jeśli minęło mniej niż pięć miesięcy, to oznacza, że komentowanie dla tego wpisu zostało od początku wyłączone.