» SEO, nie rób z siebie idioty

8.05.2006 | kategoria: Internet

tematy:

Nie kumam po co ludzie pozycjonują strony pod hasło „seks”. Albo w serwisach blogowych dają swoje blogi pod tagi „seks/ erotyka”, choć ani słowem w tych tematach nie publikują.

Bo ja sobie myślę tak: jeśli ktoś szuka czegoś o seksie to może i trafi na moją dobrze wypozycjonowaną stronę/ bloga, ale czy coś mi to daje? Nie, bo ten ktoś wejdzie, wyjdzie i już nie wróci, bo nie znalazł tego, czego szukał.

On wpisuje sobie w google „seks” albo klika na tag „seks”, bo chce konkretnie tego. A jak ja wypozycjonuję moją stronę o mrówkach pod hasło „seks” to przecież moje dzieło nie ma żadnej wartości dla potencjalnego odwiedzającego, który szukał seksu. No chyba, że wpadnie na pomysł, że może coś o życiu seksualnym mrówek będzie napisane albo jakaś mrówkowa kamasutra ;-)

Wejdzie, rozczaruje się i wyjdzie. Przecież pozycjonowanie jest chyba po to, żeby wyjść do potencjalnego odwiedzającego, zainteresowanego tematyką naszej strony/ bloga. Ale nie… seks jest trendy (w sumie aseksualność ostatnio też) więc pcha jeden z drugim pod „seks”, żeby być wysoko tu i tam. Przecież przeciętny mieszkaniec USA ogranicza się do trzech pierwszych linków w wynikach wyszukiwarki więc może dlatego?

Nie będę się wgłębiać w skuteczność niewidocznych linków albo nasycanie słowami kluczowymi: „jesteś na stronie z darmowymi ebookami, znajdziesz u nas darmowe ebooki, także ebooki płatne, może nawet inne ciekawe ebooki, bo ebooki to przyszłość, a ebooki to są książki elektroniczne i ebooki nie są wydawane na papierze”. Bełkot totalny. Gdyby pajączek google choć trochę myślał to byłoby cudownie…

A najbardziej lubię okno JS z darmowym ebookiem w nagrodę za prenumeratę. I zwykle gratis jest jeszcze hasło, że newsletter będzie mnie na bierząco (!) informować o zmianach na stronie.

Pomysłowość SEO czy też pseudo SEO nie zna granic. Następnym razem opisze fajną historię, jak nieetycznie można zwiększyć skuteczność swojej strony. Ale to – co tu dużo mówić – oszustwo – to nie pozycjonowanie tylko psychologiczna gra.

A dużo inspirujących rozmów o pozycjonowaniu można znaleźć na forum.optymalizacja.com

Wpis opublikowano: 8.05.2006

Komentarze (8)

oj… na seks? to chyba z 10 lat temu było… :) Serio znalazłaś stronę pozycjonowaną na seks?

blogi, bo teraz sa trendy blogi :-D a pozycjonowanie stron na haslo „ebooki” jest nagminne. zreszta slowo „seks” jest to tylko przykladowe. w zaleznosci od mody hasla sie zmieniaja, ale genralnie „seks” jakos tam mi sie w blogach ostatnio rzuca, a „ebooki” na stronach. moze chodze po zlych stronach? ;-)

czesto mozna trafic na niewidoczne linki na dole stron. az sie dziwie, ze google nie banuje takich stron automatycznie.

A jak Google ma sprawdzić że to są niewidoczne linki? Musiałby powstać jakiś mechanizm analizujący kolor tła oraz kolor tekstu… :P

No chodzi o nasycenie slow, bo jak masz w stopce na dole „darmowe ebooki” przez 5 linijek to jakis algorytm powinien to wylapac, ze to spam. Przeciez tak to dziala.

Często na „seks” pozycjonują… inni. Pamiętam, kiedy zapisałem się na blogfrog.pl, mój blog został otagowany przez użytkowników jako „seks” po jakichś 10 minutach. A nie wiem zupełnie czemu :)

msierant: Google ma takie algorytmy od dawna :)

shrew: pozycjonowanie pod frazę, która nie pojawia się w treści strony jest uznawane za spam i już na wstępie kończy się radosnym udzieleniem kilku punktów karnych.

Jeśli chodzi o działanie algorytmów antyspamowych – działają wybiórczo. Chociażby Rozkłady PKP spamują ale jest to tak popularna i stara strona, że G. by nie mogło jej ot tak wyciąć.

Ze swojej strony mogę tylko dodać, że nigdy się naprawdę nie wgryzałem w teoretyczną część SEO a mimo wszystko większość stron, które zrobiłem pod właściwymi frazami znajduje się w pierwszej trójce stron (z reguły 1-5 miejsce) i ma PageRank co najmniej 5.

msierant: Tak jak napisał Paweł Tkaczyk: G. ma takie algorytmy od dawna. Potrafi również interpretować zewnętrzne arkusze stylów i łączyć je z kodem html i wiele innych rzeczy.

Pawle: może uznano, że jesteś sexy?

Shrew:

A ja nie rozumiem, czemu ludzie do dzisiaj wstawiają kilka kilobajtów śmieci do elementów META w nagłówku dokumentu. Zwyczajnie SEO jest jak magia Voodoo i wierzenia prostego ludu cudem tylko nie każą im wywozić dziewic do siedziby Google, kiedy tylko miesiąc wzejdzie w pełni.

msierant:

Zdziwiłbyś się, jakie inne rzeczy Google potrafi sprawdzać. Zwyczajnie ich ściganie oznaczałoby karanie znacznej części Internetu, bo nie można oczekiwać, że same poprawią się strony, których nikt od lat nie rozwija.

nbw, Paweł:

A może to taka metoda powiedzenia „pieprzysz” ;)

Chcesz skomentować, ale nie widzisz formularza do komentowania? Spójrz na datę opublikowania wpisu. Jeśli minęło więcej niż pięć miesięcy, to formularz został wyłączony automatycznie. Jeśli minęło mniej niż pięć miesięcy, to oznacza, że komentowanie dla tego wpisu zostało od początku wyłączone.