» Jak oszukał ludzi i był z siebie dumny
9.05.2006 | kategoria: E-biznes, Internet
Historia autentyczna. Może znasz, bo jest bardzo znana. Jeśli nie to poznasz teraz. Był sobie taki Pan, który zachował się brzydko (w mojej ocenie). Ale on nie widział w tym nic złego i jeszcze się wszystkim wokół chwalił, jaki to jest sprytny. No i się rozniosło.
Pewnego dnia wybuchła afera z udziałem działaczy Samoobrony, którzy „jechali” sobie na po władzy, Papieżu itp. Pisały o tym portale. Ów Pan, który brzydko się zachował pod notką w jednym z portali, napisał swój komentarz:
Znam pewnego wysoko postawionego działacza samoobrony
Jesteśmy kumplami od dawna i powiedział mi przy piwie pewną ciekawą rzecz.
Powiedział mi otwarcie że to co robi samoobrona, to jest element bardzo starannie zaplanowanej strategii opartej za zasadzie – nie ważne czy dobrze o nas mówią, czy źle, ważne żebyśmy nie schodzili z pierwszych tron gazet.
Dodatkowo, zawsze znajdzie się ktoś, kto uwierzy w to, co mówimy.
Dlatego, nawet przeciek tych informacji do dziennikarzy o tej kasecie został starannie zaplanowany. Bardzo niewiele osób wie o takiej kampanii medialnej.
Podobno Lepper nie współpracuje już z Tymochowiczem, ale wynajął gościa, który nazywa się (tu padło nazwisko Pana, co pisał ten komentarz) i jest ponoć jeszcze lepszym specjalistą od robienia ludziom wody z mózgu. On i jego ludzie z firmy (tu padł adres strony www tego Pana) specjalizują się w takich sytuacjach, które wymagają zastosowania technik manipulacji.
To jest bulwersujące że taka partia wykorzystuje techniki, które działają skutecznie na wielu ludzi i to bez ich zgody a jeśli wygrają wybory to będziemy musieli jeszcze im zapłacić za to pranie naszych mózgów z naszych podatków!!!
Ponoć kwota, którą samoobrona zapłaciła za przeprowadzenie takiej kampanii prowokacyjnej jest tak duża, że negocjował ją osobiście sam Lepper.
Dlatego, wierzcie mi że ludzie z Samoobrony siedzą teraz w swoim biurze i cieszą się że ten etap ich planu udanie wszedł w życie i że wkręcili po raz kolejny tak wiele ludzi w dyskusje na swój temat.
Ciekawe, jaka będzie kolejna informacja na którą da się złaoać tak wielu inteligentnych i bystrych ludzi (w tym także dziennikarzy)?”
Komentarz był jednym z pierwszych więc był widoczny dla wszystkich. O co chodzi?
Pan pochwalił się, że w ciągu trzech godzin, w których komentarz był widoczny zaraz pod newsem, kilkaset osób weszło na jego stronę i kilkadziesiąt zarejestrowało się. Cóż… jak ma się ładną stronę to podobny efekt można uzyskać zgłaszając witrynę do IDG na „Witrynę dnia”. Jest wtedy prestiżowo, etycznie i miło. Ale to tylko jak się ma coś ciekawego na tej stronie, a nie typowy, internetowy NLPowski bełkot.
Dalej Pan twierdził tak: „Wszedłem na kilka stron i na różnych forach wyraziłem swoje wzburzenie na temat całej sprawy. Nie liczę już, jakie to wygenerowało zainteresowanie, bo nie wiem, kto loguje się skąd.”
Jaki z tego morał?
1. Wypisywać w komentarzach można wszystko i robić sobie reklamę. Tutaj nawiązuję do notki o Wikipedii i blogach, gdzie napisałam, że to zjawisko będzie się nasilać na w/w stronach.
2. Wychodzi na to, że aby uzyskać w marketingu jakiś efekt trzeba i oszukać ludzi.
3. To było i jest oszustwo, bo napisał świadomie nieprawdę, skłamał, że zna kogoś z Samoobrony, wymyślił całą sytuację.
4. Tłumaczenie, że nikt na tym nie stracił nie jest argumentem, bo przecież ktoś na tym oszustwie zyskał. Stracili ludzie, bo padli ofiarą oszusta i nawet nie są tego świadomi.
5. Czy to długoterminowy zysk? Zależy co pójdzie za tym dalej. A jak sądzę nic, wiec ludzie będą rezygnować z newslettera. Sądzę, że nic, bo wielu twórców ma tendencję do upajania się ilością subskrypcji, a nie faktycznym stanem czytelnictwa. Może ktoś skusi się na jakieś szkolenie NLP, choć nie sądzę, bo są drogie, jak cholera, a wszystkie niemal identyczne przykłady ze szkoleń są w książkach o NLP.
Wpis opublikowano: 9.05.2006

