Obiecywałam kiedyś tonidowi, ze napiszę dlaczego nie linkuję do innych blogów na pasku bocznym. Otóż sprawa jest prosta. Nie linkuję, bo nie widzę takiej potrzeby.
Czytam dużo blogów, od tego mam czytnik RSS i nie muszę publicznie spowiadać się, kogo czytam albo – nie daj Boże – rekomendować i pokazywać, ze ja też jestem trendy, bo czytam Pawła Tkaczyka ;-)
Chodzę (przez czytnik RSS) po blogach innych osób i widzę po prawej „Czytam”. Mojego adresu nie ma. O dziwo autor bloga pojawia się i komentuje moje wpisy bardzo często. Więc czyta czy nie czyta? Jak nie czyta to po co mi przyłazi na stronę i komentuje? Żeby legalnie zostawić po sobie ślad dla blogosfery i tym sposobem zaistnieć na zasadzie po linkach do celu i będę sławny?
Czyta, ale nie pisze, że czyta wiec tym samym pasek boczny jest bez sensu. A może zamieszcza na pasku to, co czyta najchętniej? To może zmienić na „Polecam” albo coś, co da sygnał, że to jest wybrany fragment. Bo „Czytam” jest oszustwem, bo nie znam nikogo, kto czyta trzy blogi. Zwłaszcza, że w komentarzach na dziesiątkach blogów pojawiają się te same nicki więc na pewno ten ktoś nie czyta trzech blogów.
Każdy ma czytnik RSS i tam wszystkie swoje skarby blogowego świata. Każdy czyta wiele blogów. A wypisuje na stronie tylko kilka. Rzadko kiedy mamy długaśną listę czytanych blogów. Ja tam nie mam pretensji, że kilka osób ma mnie na pasku bocznym, a nie wszyscy. Ja się tylko zastanawiam po cholerę ten pasek, skoro nie ma z niego żadnego pożytku. Więc ja w proteście zlikwidowałam pasek boczny „Czytam” i mam głęboko gdzieś całą blogosferę. Zwłaszcza, że dziesiątek czytanych przeze mnie blogów nie mam zamiaru upychać na pasku bocznym.
A może ja czegoś nie rozumiem?…

Wpis opublikowano: 10.05.2006


No więc ja Cię czytam ;) A z paska bocznego rzeczywiście pożytku wielkiego nie ma — właśnie zastanawiam się, jak go rozsądnie zagospodarować. Jakieś pomysły?
BTW: jak ktoś mnie czyta, to jest trendy? ;)
Moja sekcja „podczytuję” to relikt czasów minionych. Od tego czasu mój OPML rozrósł się tak bardzo, że nie chce mi się dokonywać selekcji na sidebar.
Nazwa jest, jaka jest, bo głęboko wierzę w inteligencję moich czytelników. Ty nie wierzysz?
Ja na przykład umieszczając adres w blogrollu kieruję się nie tylko tym, że czytam dany blog, ale również faktem, czy dany blog jest w jakiś sposób powiązany z tematyką mojego.
A poza tym „czytam”, nie znaczy „czytam tylko te blogi” :-)
Ha, mój blogroll ma prawidłowy nagłówek „Polecane blogi” :)
Też uważam że nie ma sensu wymieniać wszystkich jak leci.
LOL, shrew, zaczynasz bredzić podobnie, jak nasz premier od przyciąganiu ziemskim na ziemii, a księżycowym na księżycu.
1. Do niedawna miałaś linki na bocznym pasku. U mnie również widniałaś, ale skoro zniknąłem, zniknęłaś i Ty.
2. Od kiedy umieszczanie bloga Marvel jest trendy? On raczej wychodzi na snoba podając tylko jeden blog w blogrollu, sam udziela się na rozlicznych blogach komentując wszelakie wpisy.
3. Gdybanie – czyta nie czyta, a jak nie czyta, to po co komentuje – rozbroiło mnie doszczętnie. Pojawiłaś się na 10p i nagle ktoś, kto do Ciebie nie linkuje, a u Ciebie komentuje wychodzi na kogoś, kto się lansuje. Ochłoń nieco, bo gwiazdorzyć zaczynasz. LOL. ;)
czy ja dobrze widzę, że ktoś tu strzela focha? ;)
byte, wierze w inteligencje ludzi czytajacych nasze blogi, bo kierunek studiow zobowiazuje. ale ten sam kierunek nie pozwala mi wierzyc w inteligencje tlumu. niestety.
Bellois, tematycznie – rozumiem, to czesto widac na pierwszy rzut oka, ale mozna to tez opisac „tematyczne”. z „czytam” masz racje, ale bede sie klocic, bo instynktowne skojarzenie z „czytam” nie odroznia podanej przez Ciebie odmiany.
RaFi, pasek zniknal dobrych kilka miesiecy temu (jesli nie w zeszlym roku!) i w jego miejscu pojawil sie pasek „ESC Poland”. Trendy – to moje odczucie, bo wszyscy go maja, a jakos wielce super to nie pisze ;) Gwiazdorze? To samo moge powiedziec o Twoim wpisie o IDG, co to juz w prywatnych rozmowach mi doniesiono na Ciebie ;)
m, no jasne, już nie mam co robić, tylko strzelać focha na blogu. Bardziej efektowne jest strzelanie fochów facetowi ;-)
shrew tak, tak ja tylko statsiarskie wpisy robię, byle o mnie pisano. LOL. A teraz już tak na poważnie, to swój blog traktuję naprawdę jako swój i nie zamierzam pisać pod kogoś dla kogoś, byle mnie umieszczano w jakichś rankingach, tak jak to niektórzy robią, nie wyłączając Ciebie z tej listy.
Zawsze tak, jakbyś chciała coś napisać, ale z racji, że masz odmienne zdanie tego nie piszesz. Vide post o RYCERZACH NA BIAŁYCH RUMAKACH.
Pasek z blogrollem o ile się nie myle widniał jeszcze u Ciebie na poczatku kwietnia, wtedy weryfikowałem listę, którą umieściłem później u siebie.
p.s. a odnośnie doniesień o wpisie o IDG, nie wiem co Ci doniesiono, ale jeśli kwestię zarobków i ustaleń cenowych, to przynajmniej wiesz, że się cenię i za paczkę marlboro dizajnu nie robię. ;)
„no jasne, już nie mam co robić, tylko strzelać focha na blogu.”
Wygląda jednak na to, że czepiasz się innych… może by tak bardziej optymistycznie cosik? Polskie piekiełko(*) ma się dobrze, chyba nie trzeba pod kocioł ze smołą dorzucać.
(*) http://pl.wikipedia.org/wiki/Polskie_piekie%C5%82ko
RaFi, a co ja na to moge, ze mnie umieszczono w 10p? Milo, ze ktos docenil i tyle. Pisze swoje, pisze dla siebie, bo mam taka chora nature, ze lubie sie wymadrzac i gadam sama do siebie. I ten blog to takie gadanie do siebie troche. Moje gadanie do siebie polega na pisaniu. Dawniej na kartkach, teraz w Wordzie i na blogu. Wiekszosc ludzi nie rozumie aluzji do ZM czy Piotra M i nie wie o co chodzi z NLPowskimi haslami. I mnie to w sumie niezbyt obchodzi.
Wybacz, ze nie chcialo mi sie babrac z tym rycerzem, ale nie chce mi sie wykladac mojej zyciowej filozofii, ktora wykladam juz jednemu facetowi na co dzien i on ma dosyc, to, co bede meczyc innych ;-) Glowne haslo jest takie, ze ja kupuje kota w worku i nie przeszkadza mi owlosienie, a wszelkie niekupowanie kota w worku traktuje jako przedmiotowe traktowanie. Tylko babskie podejscie, jak sie domyslam. I tyle.
Wiem, ze sie cenisz, wycene za okladki dostalam przeciez. Nie wiem czy to bylo duzo, jak na branze, bo to nie moja branza.
LOL, moze sobie teraz wkrecam, ale czy teraz bedziemy jezdzic po mnie, bo po riddlu juz niefajnie? ;-) I generalnie gleboko gdzies mam jechanie sobie po kims przez net, bo ludzie potrafia jezdzic przez net. Na zywo juz nie sa tacy madrzy, a szkoda. Mi lepiej wychodzi jechanie na zywo, jako zywiol skorpiona, bo wtedy widze reakcje ofiary, ktore mnie nieziemsko podniecaja i dopinguja do dalszego jechania. Trudno w to uwierzyc, patrzac na moje anielskie zdjecie, ale niestety. Moze dlatego ten blog jest spokojny, bo jak pojezdze w realu to tu moge na spokojnie ;-)
m, czepiam sie, bo jestem przeciez skorpionem o ksywie shrew ;) Czepianie sie jest domena piszacych blogi, co widac golym okiem. Przejrzyj archiwalne newsy tego bloga. Jakos nie widze wielkiego czepialstwa.
Swoja droga to ciekawe, bo wszyscy sie wszystkiego czepiaja na blogach, jakie to zle skrypty, grafiki, dostepnosc itp. Moze to domena ludzi komputerow, bo jakos nie znam lekarzy, ktorzy jada po sobie wzajemnie udowadniajac, ze oni by zrobili lepiej.
„LOL, moze sobie teraz wkrecam, ale czy teraz bedziemy jezdzic po mnie, bo po riddlu juz niefajnie? ;-)”
Wkręcasz sobie. Poza tym kicham te wszystkie nagonki. Taka piaskownica pełna dorosłych ludzi.
Szkoda, bo to by oznaczalo, ze jestem slawna ;) Bo niestety piekna i bogata to niezbyt ;) Piaskownica ma szersze kregi, od pazdziernika zeszlego roku nie ogladam TV, chyba, ze WWO (w wyjatkowych okolicznosciach ;)), co ostatnio juz sie nie zdarza, bo ta piaskownica…
Wojna i mnie nie ma? Niedoparzenie moje. ;)
A na serio… postanowiłem właśnie z powodów które Shrew opisujesz w poście umieścić jeden solidny tekst o tym które blogi mogą zainteresować potencjalnych czytelników mojego. Ma tak zrobione Marcin Brodziak i bardzo mi się to spodobało – nie ma luźnych linków bez opisów, bez przesłania, że na przykład ten to linkuję bo on linkuje mnie (vide to co napisał wyżej RAFi), tamten bo każdy go linkuje, a tamten bo zasłużył. Wiadomo od razu o co chodzi, ktoś kto szuka powiązań tematycznych znajdzie je dość szybko i wszyscy są happy.
A do pokazywania kogo się czyta powstał Share.OPML.org. :)
Rafi: „skoro zniknąłem, zniknęłaś i Ty.” – o, to jest właśnie przykład uprawiania na blogu wzajemnej adoracji :)
Ja w zasadzie mam podobne zdanie, o czym pisałem u siebie. Blogroll w takiej postaci jest mało przydatny. Po co linkować ciągle do tych samych i tych samych? Tym popularnym więcej linków już nie trzeba.
Inna sprawa, że mało kto klika na te linki. Dlatego dla mnie korzystniejszym jest aktywnie nawiązywać do reszty blogosfery, wspomnieć w swoim wpisie o podobnej notce, którą wcześniej przeczytało się w czytniku RSS. Na pewno będzie to miało większy pożytek niż taki link „bez smaku” w sidebarze.
P.S, a piekiełko zaczęło się dopiero w komentarzach. :)
Bellois, Maciej mój blog, moja sprawa co umieszczam i w jaki sposób. A jak was coś boli, to kółeczko wokół domu, a gdy nadal nie będzie pomagać, to do skutku.
p.s. Bellois jakbyś nie zrozumiał, to wyjaśniam: mało mnie obchodzi, co byś chciał widzieć na Ja, RAFi, bo gdybym zaczął robić i pisać na swoim blogu tak, jak chcą tego jednostki, grupa, to nie byłby to już mój blog i zwinąłbym wtedy kramik.
Hmmm… No i mam dylemat. Mądrze gada ta Shrew. U mnie jest (była) kategoria linków pt. „Czytuję”. Ale prawda jest taka, że w RSS-ach mam kilka razy więcej blogów, które rzeczywiście czytuję. Nie sposób to ciągle uaktualniać, chyba że jakimś skryptem, ale to ocierałoby się o ekshibicjonizm – nie będzie mi nikt w RSS-y zaglądał!
Z drugiej strony chciałbym podzielić się wiedzą o istnieniu ciekawych blogów. Ale zaraz, zaraz… Po co założyłem sobie konto na del.icio.us? Poza tym jeżeli mnie jakiś wpis szczególnie zainteresuje, to i tak nawiązuję do niego w postach, jak pisze Maciej Łebkowski.
I dylemat się rozwiązał. Zmieniam „Czytuję” na rzecz „Blogi znajomych” albo coś takiego. Pozostawiam jednak „Pomagają mi”, gdzie linkuję m.in. Wikipedię i insze słowniki. To przynajmniej jest mój pomysł i nikt mi nie zarzuci, że chcę być dżezi i się lansować.
BTW. shrew
1. Dlaczego usunęłaś liczbę komentarzy dla wpisu pokazywaną na stronie głównej? Zmusza mnie to do zbyt częstego klikania, w celu sprawdzenia czy coś doszło. Nabijasz sobie staty?
2. Dlaczego formularz nie zapamiętuje moich danych? Za każdym razem muszę je ponownie wpisywać. Zaczynasz działać zniechęcająco, a o to ci właśnie chodzi?
RaFi, 1. Na pasku bocznym na dole jest RSS dla komentarzy. Usunelam linki z glownej, bo mi brzydko wygladalo ;)
2. Tak, pisalam o zniechecaniu formularzowym ostatnio i praktykuje to tez u siebie ;) A mowaznie mowiac dopiero olsnilo mnie, ze nie zapamietuje. Chce to zmienic, pracuje nad tym, jakos mi nie wychodzi, ale spoko, dojde do tego :)
Eeee… jeżdżenie po Ridlu oznacza, że jest sławny? Wydawało mi się, że to oznacza „facet pisze bzdury i trzeba je prostować, żeby ktoś nie wziął ich na serio” :>
Jeśli chodzi o sam wpis, to… trochę go nie rozumiem. Chciałaś ogłosić całemu światu, że jesteś / nie jesteś trendy/dżezi/zen/whatever? ;)
Przecież każdy swoje linki traktuje indywidualnie. Jedni dają cały OPML i mają problem z głowy. Inni pracowicie wklepują linki do faktycznie czytanych blogów, starając się zapanować nad rosnącą listą. Ktoś wrzuca wyłącznie wymianę linków, jeszcze inny blogi podczytywane od czasu do czasu — IMHO wszelkie formy dozwolone.
Jedyną rzeczą, która mnie dziwi, jest „karanie” autorów innych blogów przez usuwanie podlinkowania. Dopóki chwali, jest cacy i wisi na liście. Spróbował skrytykować? Do piekła…
Mikolaj, Zazwyczaj jezdzi sie po ludziach nie dlatego, ze robia zle, tylko dlatego, ze sa rozpoznawalni i robia zle. Samo robienie zle nie podnieca do jezdzenia, bo i po co, skoro nikt nie widzi tego, jak po tym kims jedziemy.
Ja niczego swiatu nie oglaszam :) Pisze, co mi sie chce, tak samo, jak w zyciu, mowie to, co chce. Jesli juz rozpatrywac to w Twoich kategoriach – niech bedzie, ze oglaszam swiatu bezsens powszechengo traktowania paska bocznego na blogu :) Ot, moja obserwacja.
„Zazwyczaj” robi wielką różnicę ;)
Ridlu jest średnio rozpoznawalny poza joggerem i okolicznym blograjdołkiem, ale ma niestety spory wpływ na wielu nastolatków z joggera i okolic właśnie. Jak sama pisałaś, Ridlu zrobil z siebie guru niczym Majewski, a predyspozycji (i wiedzy) do tego nie ma. Widać to zresztą po jego reakcjach — zamykanie komentarzy, kasowanie „nieprawomyślnych” wpisów czy blokowanie po IP — jakby cokolwiek z tego miało sens ;)
Tzw. „jeżdżenie po Ridlu” to nie spisek czy czepianie się osoby, o co wielokrotnie miał żal. Nie jest to też, jak chciałby to widzieć sam Ridlu, lansowanie się jego nickiem :>
Wracając do wpisu — oczywiście, że piszesz to, co chcesz, wszak to Twój blog. Zdziwił mnie tylko ciąg dalszy, bo spokojnie mogłabyś skończyć na pierwszym akapicie, a całość miałaby tak samo mocny wydźwięk.
P.S. O braku zapamiętywania w Twoim WP pisałem dwa dni temu ;)
Mikolaj, zrobil z siebie guru czy nie, jest rozpoznawalny w blogosferze. To jest fakt, ktory dopinguje ludzi do jechania.
Dlugosc notek jest troche niezalezna ode mnie. Wiem, ze mam tendencje do babrania sie w temacie i plywania przy okazji po innych wyspach. Ale baby chyba tak maja ;)
Tak sie sklada, ze na kilka dni przed Twoja uwaga o braku zapamietywania, mnie wlasnie oswiecilo. Wiec bylam i tak pierwsza ;)
Shrew, bez przesady. Spore grono „jeżdżących” krytykuje pisaninę Ridla wyłącznie z powodu jego autorytatywnego miszczoskiego tonu i wypisywanych głupot. Problem polega na tym, że w tym kontekście „blogosfera” to tak naprawdę grajdołek Joggera + kilkadziesiąt (?) innych blogów. Co do tego nie można mieć zbyt wielkich złudzeń.
Długość notek — skąd to znam ;)
Brak zapamiętywania — poprawiaj, poprawiaj ;)
No i masz — nie powininno się chodzić po blogach (a przynajmniej ja nie powinienem), bo mam jeden link w blogrollu. Snob ze mnie po prostu ;) Ląduje w cytatach, zaraz obok „lansowania się nickiem” :-)
Manual Trackback -> http://zabawa.jogger.pl/2006/05/12/etnometodologia-sieci/
[...]Identycznie zachowuje się blogosfera czego dobrym przykładem są komentarze pod wpisem „Blogosfera wzajemnej adoracji” na blogu Shrew. Shrew krytykuje fakt społeczny jakim jest blogroll co słusznie spotyka się z dezaprobatą innych uczestników blogosfery.[...]
Niestety tak to wygląda, ale dziwić się nie ma co, skoro już o blogowych gwiazdach piszesz u siebie. LOL. :D
hmmm… moze ja sie do czegos przyznam :) otoz kiedy sciagalam ten pasek boczny to powiedzialm mojemu facetowi, ze napisze kiedys o blogosferze wzajemnej adoracji, ale zrobie to jak bede chciala popelnic blogowe samobojstwo. napisalam, zyje, RaFi ma sie z czego nabijac na nastepny miesiac. z radosci jeszcze se linuxa popsulam i jest ekstra ;)