» Docisnąć Pana Krzysztofa
16.05.2006 | kategoria: Internet
Zainspirował mnie Krzysztof Urbanowicz. Nie będę teraz czepiać się, że moderuje każdy komentarz, chociaż to śmieszne, zwłaszcza wobec podniecania się Web 2.0 ;-). Na stronie znalazłam wywiad, który udzielił mojemu redakcyjnemu koledze z MI. Nie wiem czy wywiad będzie w MI.
W każdym razie ja bym Pana Krzysztofa docisnęła. Nie tyle złośliwie co bardziej, żeby doprecyzować. Chociaż może i złośliwie. Co się będę wypierać natury, zwłaszcza, że dociśnięcie służy doprecyzowaniu i pozbyciu się ewentualnego robienia wody z mózgu Czytelnikowi.
Wydaje mi się, że jak na niszowy blog ekspercki o mediach i internecie, to dość dużo, szczególnie w Polsce.
A chodzi o oglądalność bloga. Hmmm… nie lubię, kiedy ktoś ocenia siebie jako eksperta w czymś. Oczekiwałabym doprecyzowania dlaczego Pan Krzysztof tak się nazywa. To chyba powinno otoczenie oceniać, a nie osoba mówiąc o sobie lub swoim przedsięwzięciu. Tak mi się wydaje, może się mylę, chętnie się dowiem, co sądzi o tym sam tytułujący się. Poza tym kryterium: blogi są „prowadzone przez specjalistów z danej dziedziny” uważam za mało czytelne – nie wynika z tego zdania, kto specjalistom jest, a kto nie? To tak, jak napisał kiedyś w komentarzach Tomasz Staniak: „hasła różnego typu agencji interaktywnych/reklamowych – każda z nich jest „liderem rynku”.”
Bardzo mnie to cieszy, bo moj blog ma wiecej czytelnikow niz niejedno pismo branzowe :)
Przykłady proszę, bo jakoś nie podzielam tego optymizmu wobec wspomnianych liczb odwiedzających (Ok. 600 wizyt i ok. 1080 odsłon dziennie, ok. 7.000 wizyt miesięcznie)
Ale to wymaga morderczej pracy, od 1 do 5-6 godzin dziennie, 7 dni w tygodniu.
Jeśli trzymać się górnych granic czasowych to jestem pod wrażeniem. Ale być może prezesi mają mniej zajęć niż przeciętny, dzienny student humanistyczny i mogą pozwolić sobie na poświeceni 6 godzin dla bloga. Chociaż… Ja o brand nie muszę zabiegać, jak Pan Krzysztof. Blog – element kreowania wizerunku firmy (czyli także świadomości), i postaci prezesa. Niech będzie.
Po 6 miesiącach blogowania „zarobiłem” chyba 0,54 centy (…) Na blogu, ponizej 100.000 użytkownikow miesięcznie, umieszczanie AdSense jest tylko zabiegiem graficznym, lub – dla niektórych – czysto wizerunkowym.
Graficznym? Ciekawe stwierdzenie. O tym, że czysto wizerunkowym zabiegiem jest prowadzenie bloga albo posiadanie strony firmowej wiemy, bo tak się przyjęło. Ale, że umieszczanie u siebie reklam jest czysto wizerunkowe lub graficzne, i to reklam, gdzie płacą nam od kliknięcia to raczej żałosne niż wizerunkowe, zwłaszcza dla takiej firmy, jak Pana Krzysztofa. Chyba, że ja o czymś nie wiem.
Wpis opublikowano: 16.05.2006


Oj, tam :) Blogi są modne :) Jak wiesz – obiecałem się nie czepiać. Jak wiesz – zacząłem też pisać ten nieszczęsny tekst „Prawne problemy polskiej blogosfery” i muszę powiedzieć, że mam niezły rebus do rozwiązania. Poza tym, że „blog” jest zarejestrowanym znakiem towarowym w Polsce, poza tym, że nie wiadomo czym „blog” jest jako zjawisko (w szczególności – czym się niby coś takiego różni od „serwisu internetowego” lub „strony domowej”), to publikacje w Sieci są regulowane taką masą przepisów, że aż postanowiłem jednak odłożyć na chwilę pisanie (Mindmap problemów jest już prawie nieczytelny). Prawo autorskie, prawo telekomunikacyjne, świadczenie usłgu drogą elektroniczną (bo to przecież ustawa uznaje za usługodawcę „osobę fizyczną, osobę prawną albo jednostkę organizacyjną nieposiadającą osobowości prawnej, która prowadząc, chociażby ubocznie, działalność zarobkową lub zawodową świadczy usługi drogą elektroniczną,”), ochrona danych osobowych, prawo prasowe, odpowiedzialność za zniesławienia, odpowiedzialność za naruszenia (lub zagrożenia) dóbr osobistych, reglamentacja w zakresie reklam (również jasne oznaczanie materiałów reklamowych w przypadku, gdy umieszcza się np. artykuł sponsorowany)… Maaaaaasa przepisów. No, ale myślę, że eksperci od „blogosfery” doskonale zdają sobie z tego sprawę :) Całe szczęście ja nie jestem blogerem ;)
A tak właśnie wszedłem na tę podaną przez Ciebie stronę Pana Krzysztofa (gdzie te czasy, gdy brać internetowa mówiła sobie na Ty? ;) i tam zobaczyłem wyjaśnienie czym są RSS’y:
To ja dodam od siebie, że przy pewnej liczbie subskrybentów kanałów RSS z serwisu – serwis staje przed wizją potencjalnej katastrofy. Pobieranie RSS’ów potrafi skutecznie zDDoS’ować serwis. Rozwój infrastruktury poczytnych serwisów jest problemem krytycznym. Mnie zdarzyło się kilka razy obserwować „wykopyrtnięcie się” bazy danych mojego serwisu (chociaż nie uważam, że mam poczytny serwis, a jedynie infrastruktura już nie wyrabia), ale chyba najlepszym przykładem będzie tu serwis 7thGuard.net, o ex problemach którego można przeczytać w (nomen omen) blogu Honey’a:
dałabyś linka do wywiadu… no…
Naści dobry człowieku:
http://mediacafepl.blogspot.com/2006/05/czy-mona-zarobi-w-polsce-na-blogu.html
http://www.sprawnymarketing.pl/artykuly/urbanowicz-o-blogach/
Na obu to samo, wybierz w zależności od preferencji ;)
Kolega przeslal mi dzis link do pani bloga. Ucieszylem sie jak przeczytalem, ze chce pani „docisnac pana Krzysztofa”, czyli mnie, bo to bylaby okazja do dyskusji.
Nie wiem jak zamierzala pani to zrobic, skoro nie zadala mi pani zadnego pytania – choc jest pani czestym bywalcem na Media Cafe -, a udzielila wszystkie odpowiedzi, nawet te najbardziej mylne i mylace, a jest ich sporo jak na tak krotki tekst.
Wole nie myslec, co by bylo, gdyby tekst byl dluzszy…
Jak bede z Panem robila wywiad to docisne. Nie musze obiecywac, bo to ma zapewnione kazdy rozmowca ;) Na razie wytykam braki w dzialaniu kolegi przepytujacego ;) A zwyczajnie chodzi o precyzowanie pewnych pojec. Pan nie ma tego obowiazku, tylko pytajacy, bo on jest lacznikiem miedzy Czytelnikiem, a Panem i on w imieniu Czytelnika pyta, musi wiedziec, co moze byc niejasne itp.
Bardzo dobry tekst. Na mediacafe jest zadużo nachalnego reklamowania własnej firmy i autokreacji twórcy „bloga eksperckiego”.
Nie wiem po co miałbym dociskać autora Media Cafe, wywiad był o zarabianiu na web2.0, a nie o tym kto jest, a kto nie jest ekspertem.
Swoją drogą — niech ktoś spóbuje znaleźć porównywalny jakościowo blog, równie często aktualizowany, po polsku i nie związany z temtyką komputerową.
@Mały Krzysio:
Chyba różnie rozumiemy nachalną reklmę. Ja tam na pewno nie widzę „nachalnej reklamy”.
@Patrcyja:
Tekst dla MI będzie przygotowany :-)
Pozdrawiam