» Zmiana statusu
24.05.2006 | kategoria: Melanż
Piotr Mikołajski pisał jakiś czas temu o zmianie kodu. Cóż, ja zmieniłam po trzech latach status. Właśnie mijają dwa miesiące od zmiany statusu – zajęty to przeszłość. Mam status wolny. Tyle, że to oznacza niedostępny. Jestem wolna i szczęśliwa. Bardzo szczęśliwa. Niech tak pozostanie.
Wpis opublikowano: 24.05.2006


Houston we’ve a problem.
Ah to dlatego takie zagubione wpisy, jakby pozbawione sensu przyszlosci ;). A ja myslalem ze problem lezy w innych miejscach :)
sprae, a moze po prostu zaczynam pisac o tym, jak zyciowo odbieram swiat, a nie o pracy… widac niezbyt uwazny z ciebie czytelnik albo czytasz od niedawna.
shrew, to co teraz? gratulować? współczuć? chyba jednak gratulować skoro tak jest lepiej :). no to okej: gratulacje! jakoś dziwnie jestem przekonany, że status „single” szybko ci się znudzi. bo to nudne jak diabli jest tak spać, jeść, pić, łazić, oglądać filmy i robić wszystko inne w pojedynkę. dwójeczka to jednak faktycznie liczba boża :)
a dziekuje, dziekuje ;) tak poza tym 3 letnim wyskokiem to zawsze bylam sama. ja potrzebuje spokoju. samotnosc daje mi poczucie bezpieczenstwa i kontroli nad sytuacja. niestety nikt jeszcze nie sprawil, ze czuje sie bezpiecznie, a wrecz przeciwnie – zagrozenie czulam ze strony osoby, ktora miala dawac mi oparcie. poza tym meczace byloby walczyc w zwiazku cale zycie o prawo do bycia soba.
Och no właśnie i to przedmiotowe traktowanie. Nie dobry sex, a fe.
RaFi, a kto powiedzial, ze chodzi o seks? :)
Ot po prostu nie mogłem się powstrzymać, apropos Rycerzy na białych rumakach, co to nie istnieją oraz późniejszego Twojego skwitowania na swoim blogu. :)
w przeciwieństwie od statusu Piotra, Twój jest odwracalny, choćbyś twierdziła, że nie i nigdy. ;-)
Witamy w klubie. Piwo? ;-)
Niedostępna? Pogadamy za rok ;)
shrew, zrób coś do cholery z tymi komentarzami bo mnie tu szlag trafi. zamiast walnąć komentarz muszę wpisywać po raz kolejny te wszystkie nudne dane :). ciągle nie zapamiętuje. a wykasuję twoje ciastka i zobaczymy co wtedy…
powiadasz, że nie znajdujesz oparcia itd? mam na to taką swoją teorię: na swiecie żyje już ponad 6 miliardów ludzi. mniej więcej płcie dziela się po połowie. no nie ma bata, wśród trzech miliardów facetów musi być jakiś koleś spełniający wszystkie wymagania. rachunek prawdopodobieństwa to straszna rzecz :)