» Prawie jak rano w domu…

11.07.2006 | kategoria: Melanż, Toruń

mrowki

Wpis opublikowano: 11.07.2006

Komentarze (5)

Que?? Mrówki?? Rano?? U Ciebie?? To gdzieżeś Waćpanna mieszka??

Mrówki. Rano. Po południu. Wieczorem. Cały czas. U mnie. W domu jednorodzinnym. W centrum Torunia.

Niedobrze… Kupić trutkę… Uzbroić się w cierpliwość… Toruń?? To może puścić mróweczkom RADIO CO MA RYJA i same się wyniosą?? :D

Swego czasu mrówki znalazły sobie drogę, co po mym łóżku przebiegała… Po odpowiednim potraktowaniu trucizną w sprayu następne pokolenia nauczyły się, że w tą stronę daleko nie zajdą. Od tej pory nie zapuszczają się w strefę chronioną, a ja mam spokój. ;)

Ja pierwszy raz z mrówkami w domu, zetknęłam się podczas obiadu u teściów, gdy parady owadów maszerowały obok mojego talerza. Za nic w świecie nie mogłam skupić się na kotlecie schabowym.

Później dostrzegłam mrówki we własnej łazience, ale padał deszcz, mieszkamy na parterze, a pod nami tylko piwnica – byłam w stanie to zrozumieć, co wcale nie znaczy, że zrozumiałam ;) – skutecznym środkiem okazał się odświeżacz powietrza.

Z kolei w pracy, spotkałam mrówki w biurowej kuchni. Łaziły po szafkach i kafelkach. Długo walczyłam by się ich pozbyć. Tu zadziałało Pronto. Gdy przestali remontować drogę, mrówki zniknęły. Prawdopodobnie zostały naruszone ich labirynty i szukały nowych miejsc.

Chcesz skomentować, ale nie widzisz formularza do komentowania? Spójrz na datę opublikowania wpisu. Jeśli minęło więcej niż pięć miesięcy, to formularz został wyłączony automatycznie. Jeśli minęło mniej niż pięć miesięcy, to oznacza, że komentowanie dla tego wpisu zostało od początku wyłączone.