» Każdy klient jest ważny cz. 2

20.09.2006 | kategoria: E-biznes

tematy: , ,

Drugi odcinek blognoweli „Każdy klient jest ważny”.

2. Nowe kontakty

Gawędzenie z klientami (jeśli oni tego chcą) ma wiele plusów. Można to streścić w kilku słowach: nowe znajomości, kontakty towarzyskie, biznesowe, pracownicze. Posłużę się kilkoma przykładami z życia.

A. Koperty od znajomego Pana Stefana

Pan Stefan zamówił jedną książkę. Dostał w innej kopercie niż zwykle. Pyta czemu jest inna. No to mówię, że spóźniła się dostawa z hurtowni i musieliśmy iść na pocztę kupić o wiele drożej i jeszcze jakieś takie kolorowe się zrobiły na tej poczcie od słońca. A tak w ogóle to koperty poszły w górę u dostawcy i ogólnie lipa jest. Pan Stefan pyta, po ile mamy z hurtowni. Na drugi dzień napisał do mnie, że jego znajomy ma hurtownię i ma dużo taniej. Dostaliśmy namiar. Wzięliśmy próbnie koperty. Są jeszcze lepsze niż do tej pory.

Wnioski: Jakby Pan Stefan był obsługiwany „tradycyjnie” to nic by go nie obchodziło. A że mamy serdeczne kontakty to zapytał tak po prostu. Ja powiedziałam, jak sprawa stoi. On polecił starego znajomego. I teraz mamy tańszego hurtownika i ładniejsze koperty.

B. Szukam opiekunki do dziecka

Pani Marysia zamówiła książkę o rozwoju dzieci. Mogłam się wykazać, wiadomo, pedagogika. Dowiedziałam się, że w ogóle znaleźć opiekunkę to koszmar. Niby tyle ludzi, bezrobocie, ale to albo zero podejścia do dzieci, albo niewiarygodna, mimo, że zawsze biorą
z rekomendacji. Koleżanki na roku mam i wiem, które nadają się do tej branży, a które nie. Poleciłam te nadające się. Jedna była zainteresowana i miała czas.

Wnioski: Koleżanka ma robotę, dziecko nie pozwala opiekunce iść do domu, wszyscy są zadowoleni.

C. Ja już to kiedyś robiłam

Pan Adam zapytał, co mogę mu polecić z książek na temat obsługi komputera dla początkujących, dla jego syna. Podałam kilka pozycji i doradziłam także prenumeratę czasopism komputerowych. Opisałam do kogo jest kierowany dany tytuł i o czym tam piszą. Nadmieniłam też, że tu i tam pisuję o komputerach, więc generalnie branża jest mi dobrze znana.

Wnioski: Synuś się edukuje, a tatuś zrobił ze mnie głównego serwisanta w rodzinie i u przyjaciół. Jak ktoś ma problem to Pan Adam dzwoni i jadę z kolegą naprawić pod wskazany adres. Wiadomo… kolega naprawia, a ja piję kawę ;) Zawsze kilka groszy wpadnie.

Bonus: Człowiek jest jak niezbadana wyspa

W tej robocie fascynuje mnie fakt, że rozmawiając z kimś, szybko łapię z nim kontakt i dowiaduję się o nim rzeczy, które by mi do głowy nie przyszły. A to jakiś prezes wielkiego koncernu, a to szef działu marketingu w wydawnictwie prasowym albo wydawca telewizyjny albo inne pokrewieństwa w stylu: „Taaaak, Pani tam pracowała? A zna Pani Grażynę z księgowości? No to moja kuzynka jest. Poważnie! A Rafała Pani kojarzy? No, niezły koleś i zawsze zamiast OK mówi: Spoko, oko, uważaj na kij :)”

Przykłady można mnożyć. Chodzi o prosty fakt, że świat jest mały, a ludzie wielcy. I nigdy nie wiem, jak życie (moje, przyjaciół, firmy) może odmienić się tylko dlatego, że zamieniliśmy kilka zdań z klientem, taktując go jak swojego dobrego znajomego. W końcu działamy we wspólnej sprawie – on chce zamówienie, a my chcemy mu je zrealizować. Więc warto wykorzystać ten moment do poznania klienta.

Wpis opublikowano: 20.09.2006

Komentarze (7)

W punkcie B i C to musiałaś mieć duże szczęście. Sprzedajesz wysyłkowo, a trafiłaś na ludzi z Twojej okolicy. :-)

Bo świat jest mały :) Mój współlokator, z którym kiedyś mieszkałam zamawiał książki z… Aragon.pl. Nie wiedział, że obsługuje go mój kolega z pracy i że ja tam w ogóle pracuję. A przecież bym załatwiła jakąś zniżkę ;)

Dżizas, wywal to zielone, mdłe tło. Nie baw się w Piotrusia Koniecznego.

Raczej nowa szata bloga redakcyjnego mnie zainspirowała ;>

[...] Zajrzyjcie do Shrew, które pisze o grzeczności wobec klienta i czerpanych z tego korzyściach. [...]

Zainteresowanie sprawami klientów przynosi niesamowite efekty. Nie tak dawno jeden z naszych trenerów zdobył klienta, bo słysząc, że ten ma problem z krzesłami na konferencję, załatwił mu je w parę godzin. Klient odwdzięczył się kupując szkolenie. Zasada wzajemności się kłania:)

Pozdrawiam, Kuba

[...] Kiedyś było coś podobnego. Mój współlokator zamówił książki w Aragon.pl i nawet nie wiedział, że ja tam pracuję, a obsługiwał go mój kolega z pracy. [...]

Chcesz skomentować, ale nie widzisz formularza do komentowania? Spójrz na datę opublikowania wpisu. Jeśli minęło więcej niż pięć miesięcy, to formularz został wyłączony automatycznie. Jeśli minęło mniej niż pięć miesięcy, to oznacza, że komentowanie dla tego wpisu zostało od początku wyłączone.