» Jak sklep internetowy popełnia totalne samobójstwo?

18.12.2006 | kategoria: E-biznes

tematy: , ,

Jakiś czas temu pisałam o samobójstwie sklepu. Okazuje się, że to był pikuś w porównaniu z tym, co mnie spotkało wczoraj.

Przekopałam chyba cały net w poszukiwaniu książki. Nie było jej nigdzie. Porównywarki, nasi dystrybutorzy, aukcje, ogłoszenia itp.

Aż tu nagle trafiłam na sklep, który ma w ofercie to, czego szukam. Nie zdziwiło mnie to, bo wiem, jak jest u nas – weźmiemy na magazyn, potem nakład się skończy i w sprzedaży daną pozycją mają tylko te sklepy, które wcześniej wzięły, a im nie zeszło.

Strona księgarni wyglądała dziś tak:

sklep internetowy
Żeby powiększyć, kliknij w obrazek.

Screen był robiony dzisiaj, dlatego promocje na stronie głównej są z dzisiejszą datą. Całość wygląda na sklep aktualizowany, bo są promocja z dzisiejszego dnia. Oczywiście wiemy, że to robi automat.

Znalazłam książkę, kliknęłam „do koszyka”, potem „zamów” i wypełniłam formularz (imię, nazwisko, ulica, numer, kod pocztowy, miasto, telefon). Z radością kliknęłam „wyślij zamówienie”. Moim oczom ukazał się napis:

sklep internetowy
Screen oryginalny, z krzaczkiem :)

Wnioski

1. Zastanawiam się, co jest lepsze: napisać wprost i rozbrajająco szczerze, jak sklep KBB, czy zataić informację, jak to zrobił ten sklep. Czy warto na wstępie nieco zrobić sobie siarę (sklep zawieszony), czy dopiero po złożeniu zamówienia (zamówienia wstrzymane). I jeszcze do tego dostać gratis totalną irytację klienta i notkę na blogu Shrew.

2. Prowadzenie sklepu wymaga odpowiedzialności. W sieci także. Nie dajesz rady – zamknij to w cholerę.

3. Właściciele omawianej księgarni obrali inną strategię niż sklep KBB. Uznali, że lepiej nakręcić klienta, dać mu nadzieję, pozwolić wypełnić formularz, a dopiero potem łaskawie wyświetlić informację, że nie przyjmują zamówień.

4. Gratuluję szacunku do ludzi.

Komentarze (4)

Sama strona może służyć po prostu do zbierania danych adresowych ludzi. Skoro dopiero PO rejestracji i podaniu wszystkich danych jest odpowiednia informacja, nie zdziwiłbym się gdyby w przyszłości podany przez Ciebie e-mail wciągnęli np. na jakiś mailing.
Ja bym napisał do tej księgarni, z żądaniem wyjaśnień. Takie zachowania warto i należy tępić, bo to rzuca negatywny cień na całą branżę e-commerce. Jeśli w takim sklepie przeciętny Kowalski „zrobi zakupy”, namęczy się niesamowicie pisząc wszystkie dane, a efekt jest taki jak wyżej, to wątpię czy w jakimkolwiek innym sklepie w przyszłości zrobi zakupy.

Chciałbym, żeby moja konkurencja też miała takie tendencje samobójcze.

I to jest jedna z przyczyn dlaczego tyle księgarni pojawia się w internecie i znika. Ludzie po prostu nie umieją ich prowadzić.
W ostatnim czasie miałem również „przygody” ze sklepami.
1.Szukam książki , której nigdzie nie ma ale w końcu znajduję sklep , w którym informują mnie że pozycja jest dostępna i że wysyłają w 48h. Zamawiam, czekam tydzień, przesyłki nie ma, wysyłam maila( w końcu minął tydzień), otrzymuję odp.: Pozycja jest niedostępna, jeżeli pan chce możemy zwrócić pieniądze”
2.W sklepie psychotronika.pl już dwa razy próbowałem dokonać zakupu. Pomimo poświęconego czasu i cierpliwości w jaką się przy tym uzbroiłem- nie udało się.( skrypt oscommerce – także nic dziwnego jak dla mnie)

Czym więcej będzie się pojawiać profesjonalnych sklepów,tym szybciej odpadały będą takie jak przez nas opisywane, których jest myślę naprawdę dużo i których mam nadzieję że będzie coraz mniej.

[...] zeszłym roku pisałam o dwóch sklepach, które miały zamiar popełnić samobójstwo (tutaj oraz tutaj). Dziś przyszła do mnie na maila wiadomość o kolejnym [...]

Jeśli nie widzisz formularza do komentowania, tzn. że od publikacji wpisu minęło więcej niż 5 miesięcy i możliwość komentowania została automatycznie wyłączona.