» Czego nauczyło mnie ostatnie półtora roku?
9.03.2007 | kategoria: Melanż
Półtora roku – tyle prowadzę wydawnictwo ebooków Escape Magazine. Zebrało mi się na podsumowania związanie z pracą i życiem. Lektura tej notki nie jest obowiązkowa ;)
Odpowiadając na pytanie z tematu:
- że między teorią a praktyką jest ogromna różnica.
* że doradcy z zakresu e-biznesu są doradcami, a nie e-biznesmenami i zarabiają na doradzaniu na temat e-biznesu, a nie na e-biznesie.
* że porady teoretyków na temat prowadzenia e-biznesu są śmieszne
* że jak ktoś mówi, że praca za pieniądze go obraża i całe życie chce non-profit, to chyba nigdy w życiu nie miał okazji samodzielnie się utrzymywać
* że najlepiej czytać doświadczonych praktyków, ale takich ciężko znaleźć, bo:
^ jak już są, to najczęściej mają narcystyczną naturę,
^ a Ci doświadczeni nie mają czasu (i czasami ochoty) na dzielenie się wiedzą
- że „nie ma rzeczy niemożliwych, są rzeczy trudne”, skomplikowane i czasochłonne.
- że trzeba działać i marzyć – nigdy odwrotnie.
- że codziennie wieczorem trzeba robić plan działania na dzień następny (naczej nie zaśniesz z nadmiaru obowiązków, a rano wpadniesz w psychiczny dołek)
- że „Czasami wystarczy jeden człowiek albo jedna myśl, żeby zmienić swoje życie na zawsze”
- że poza pracą istnieje jeszcze cały świat
- że trzeba mieć też pasję, która nie jest związana z pracą
- że nie można oglądać programów politycznych
- że telefon komórkowy to najgorsze, co wymyślił współczesny człowiek
- że nie trzeba dawać się pochlastać w pogoni za zleceniami
- że nie wszyscy ludzie są poważni
- że „człowiek wykształcony” to nie to samo co „człowiek mądry”
- że mogę sobie pozwolić na stawianie warunków
- że bycie miłym i pomocnym nie zawsze popłaca
- że czasami warto nie wykorzystać ekstra okazji, żeby mieć spokój
- że jak czegoś nie wykorzystam, to świat się nie zawali, bo nie ma rzeczy niezastąpionych i zawsze coś się znajdzie równie dobrego (albo nawet lepszego)
- że mam fajnego faceta, który jest ze mnie dumny
- że jestem pracoholikiem i muszę na siebie uważać
- że mam za dużo pomysłów, których nie mogę się pozbyć z własnego umysłu
- że lepiej zarobić mniej, a mieć spokój i dobre zdrowie, niż zarobić więcej i zmagać się z chorobą
- że trzeba pomyśleć o dzieciach, bo komuś to trzeba przecież zostawić ;)
- że w pracy nie ma rzeczy ważnych, bo najważniejszy jest spokój i zdrowie („ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie, kto cię stracił”)
i tak dalej…
Dopisz coś od siebie w komentarzach :)
Wpis opublikowano: 9.03.2007


- że warto stosować metodę GTD do organizacji strumienia pracy :)
Jedna z ostatnich rzeczy które zmieniły niemalże cały mój światopogląd: kiedy dowiadujesz że będziesz miał (miała) dziecko wszystko inne przestaje się liczyć :D
Kilka punktów z tego co wymieniłaś chciałbym szczególnie skomentować.
Poza pracą jest jeszcze inny świat – jest to ogromnie ważne ponieważ można popaść w pracocholizm co jest niezmiernie groźne w skutkach.
Trzeba mieć pasję niezwiązaną z pracą – owszem – jak najbardziej – jednak ja mam takie dwie pasje – jedna to S-F a druga to samochody. Mój biznes jest związany z S-F, co do samochodów to na razie pozostaje to tylko i wyłącznie moją pasją ;)
Jest to jednak również pomocne w zachowaniu odpowiedniego stanu mentalnego (inaczej człowiek nie wiedziałby czy jeszcze pracuje czy to już weekend.
Czasami lepiej nie wykorzystać okazji, żeby mieć spokój – tutaj też się zgadzam – ostatnio się przekonałem, że niektóre zlecenia pomimo swej lukratywności niosą ze sobą szereg problemów i niedogodności, które czasami potrafią utrudnić życie.
Lepiej zarobić mniej, a mieć spokój i dobre zdrowie, niż zarobić więcej i zmagać się z chorobą – trzeba przeć do przodu i robić wszytko co tylko w naszej mocy, żeby osiągnąć zamierzony cel, ale do diabła nie kosztem własnego zdrowia ! Jest to sprawa kluczowa – niestety wiele ludzi tego nie rozumie i pracują jak woły czy są wykorzystywani umysłowo a kasa z tego taka, że przerażenie bierze jak coś takiego w ogóle może się dziać.
Podążając więc ostatnią ideą kończę pisać i biorę się za coś bardziej stosownego o tej godzinie – idę spać ;)
Teorie skądś się biorą zazwyczaj z badań, albo są wypadkową praktyki. Czyli jeśli przeważnie coś daje dobre rezultaty, to się to uogólnia i powstaje z tego teoria, którą głoszą teoretycy :)
Sęk w tym, żeby do wszystkiego mieć zdrowe podejście i umieć oddzielić ziarno od plew…
Wg. mnie:
- wszelkie uogólnienia są złe, bo to co się gdzieś bardzo dobrze sprawdza, gdzieś indziej może być zupełnie nieskuteczne
- trzeba umieć zachować dystans do tego co się robi i testować skuteczność swoich działań
- mogą w tym pomóc wszelkie teorie, podpowiedzi doradców, ale one nie mogą być prawdą ostateczną
Wiecie co jest dobre w doradcach? Mają feedback od ludzi, którzy są praktykami, którzy to z kolei mają feedback od swoich klientów. I dzięki temu dobry doradca, który potrafi także uczyć się od innych może naprawdę dużo pomóc mimo iż tak naprawdę jest teoretykiem…
Najgorsi są ludzie, którzy uwierzyli w jakąś teorię i ślepo się tego trzymają, przy okazji wpajając te prawdy w innych – wg. mnie duża grupa profesorów akademickich.
Ze trzeba kogoś kochać i być kochanym,aby przetrwać do końca to życie.Bo w życiu najważniejszy jest drugi człowiek,nic człowiekowi po bogactwie gdy nie ma się do kogo przytulić w chwilach smutku i radości.Bo w życiu najważniejsza jest miłość i ktoś z kim można porozmawiać ,nawet o głupotach.