» 1) Mam nowego pracownika 2) Kilka słów o lansiarzach
13.03.2007 | kategoria: Melanż
1) Jeszcze się nie chwaliłam, że mam nowego pracownika w Escape Magazine. No to się chwalę. Mam :) Nazywa się Monika Matlakiewicz i będzie pomagać Ani w pracy wydawniczej (bez kontaktu z klientami)
Obecnie nad samym Escape Magazine pracuje: Patrycja (czyli ja), Ania i Tomasz. Do tego programista Tomasz2 (mniejsze poprawki Grzegorz). Monika i Adaś z doskoku. No i teraz doszła Monika2.
Mam lekkie ciśnienie typu: „A co, jeśli jakiś miesiąc będzie gorszy i ludziom nie zapłacę”, ale… jest fajnie :) I jeszcze poza tym chce mi się studiować (*)
– 2) Małe zejście z tematu:
(*) IV rok studiów dziennych, bez taryfy ulgowej, bez indywidualnych trybów (IOS). Każdy, kto studiuje dziennie, bez IOS i prowadzi firmę, ma u mnie wielki szacunek.
Co to za filozofia prowadzić firmę, nie studiując albo studiując zaocznie? :)
Tak samo szacunek ma u mnie każda kobieta, która zajmuje się domem, mężem, dziećmi i prowadzi firmę lub angażuje się w coś poza domem.
Co to za filozofia prowadzić firmę, kiedy nie ma się na głowie (i utrzymaniu) rodziny, dzieci i nie ma żadnych domowych obowiązków?
Więc żaden lansiarz i guru samozwaniec (tu powinnam podlinkować do kilku stron :>), nie będzie mi tu głupot wciskał, skoro nie studiuje, nie ma rodziny i jest na utrzymaniu mamusi :)
Następna notka będzie o adresach e-mail.
Wpis opublikowano: 13.03.2007


Co masz do studiow zaocznych? Myslisz, ze jak taki ja lazi sobie na takie, to ma luzik? Ostatni semestr ledwo zaliczylem po zarwanej nocce i 2 tygodniach spedzonych nad projektami (nowy program nauczania – jak dorwe tego, co to wymyslil, to ukatrupie) :]
To, ze ktos lazi zaocznie, nie znaczy zaraz, ze ma papier w kieszeni, za to musi sie w domu stale kuc caly material, a nie w budzie opierniczac sie po kilka godzinek na dzien. A idz kobieto do roboty pn-pt a w weekendy po 12h w budzie jeszcze siedz w dodatku po zarwanej nocce (hektolitry kawy z automatu tylko czesciowo odganiaja sen) ;)
Ty masz przynajmniej wspolpracownikow w firmie :]
// Jakby ktos nie zjazyl, to dżołkuje sobie tutaj w poscie – czyt. post ma charakter zartobliwy
Heh, nie trzeba nawet prowadzić firmy – czasem ciężko „żyć” studiując dziennie ;) (wiem, studiuję na Politechnice :D)
Piszesz :”Więc żaden lansiarz i guru samozwaniec (tu powinnam podlinkować do kilku stron :>), nie będzie mi tu głupot wciskał, skoro nie studiuje, nie ma rodziny i jest na utrzymaniu mamusi :)”
Bardzo mi się podoba to stwierdzenie, mam wrażenie że paru takich mamy w blogosferze :-)
pozdrawiam
Alex
Myślę, że jeszcze gorzej jest studiować dziennie i pracować na etacie. Mnie się udaje, bo do końca mam blisko, na zajęcia mogę sobie nie chodzić a szefostwo nie robi kłopotów z chodzeniem na kilka godzin zajęć w tygodniu. W zeszłym semestrze z 25 godzin zajęć tygodniowo chodziłem na 8 i dałem radę. :)