» Web 2.0 to biznes!

4.05.2007 | kategoria: E-biznes

tematy:

Uśmiecham się, jak czytam kolegów w sieci albo widzę ludzi niezwiązanych z branżą, którzy podniecają sie serwisami społecznościowymi.

Uczestniczą, ciesząc się, że w sieci wszystko jest za darmo i w ogóle jest tak fajnie. W tym samym czasie, gdy ludzie dzielą się plikami (mniej lub bardziej), budują społeczności, firmy przejmują inne firmy i tworzą długofalowe biznes plany związane z serwisami.

Nie bądźmy naiwni – za 2-3 lata dostęp do większości serwisów Web 2.0 będzie płatnych, a jak zostaną darmowe, to zaleje je fala reklam i nasze Adblocki nie wytrzymają. Na razie chodzi o stworzenie bazy: użytkowników i plików (lub bazy informacji wprowadzanych przez użytkowników).

Serwisy wideo

Będzie zapewne podział zysków 10% dla autora, reszta dla serwisu. Wy chyba nie sądzicie, że szczytna idea Web 2.0 naprawdę będzie darmowa? Każda idea na początku rozwija się i zbiera podstawy na społecznej idei robienia czegoś razem, dla dobra ogółu i za darmo. A za naszymi plecami serwisy wykupują giganci, bo dobrze wiedzą, że będzie z tego kasa.

Również nie widzę w tym nic niestosownego, że ktoś stworzy dobry serwis, poświęci temu czas i własne pieniądze, a potem zacznie pobierać opłaty lub go sprzeda. Uważam, że każdy ma prawo zarabiać na swojej pracy.

Serwisy z opiniami

Wszelkiego typu porównywarki cen albo miejsca, gdzie konsumenci będą dzielić sie wrażeniami z pewnością przeżyją zmasowany atak liderów opinii lub podstawionych ludzi, którzy będą mniej lub bardziej polecać i zachwalać produkty.

Dodatkowo serwisy typu pytanie-odpowiedź są narażone na zjawisko upychania linków z parametrami programów partnerskich. Nic za darmo moi drodzy. Takie zjawiska już widać.

I pół biedy, jeśli faktycznie to polecane coś jest godne polecenia, bo osoba polecająca zna produkt. Prawda jest taka, że najczęściej nie zna. Jak wygląda sposób myślenia uczestników PP wie chyba każdy*.

Jeśli chodzi o kreowanie ekspertów, co już dziś ma miejsce i trąci smakiem, bo wszędzie są te same nazwiska i mniej więcej te same, oklepane odpowiedzi. Ale może jestem uprzedzona ;)

Agregatory RSS

Jest ich tyle, że głowa boli. Nie wiem, czy ktokolwiek z tego korzysta, a jeśli tak, to jaki udział w rynku mają poszczególne.

Twittery

Naprawdę nie jestem w stanie pojąć czemu to ma służyć. Przejrzałam zawarte tam wpisy, przeczytałam nawet dział Pomoc i nadal nie wiem. Że jakby przedłużenie statusów na GG?**. Że to ma jakiś głębszy sens?

Że znajdę kogoś, kto właśnie robi to samo, co ja albo spodoba mi się to, co on właśnie robi i tak oto poznamy się? Że to taki jakby Big Brother i chęć widzenia wszystkiego, co robią inni ludzie? I że to niby ma być normalne?!

Dobra. To teraz zacytuję pierwsze pięć wpisów od góry:

megabyte: Test Bota GG
megabyte: Pisze poprawki do bota GG.
tehacjusz: jem
tehacjusz: słucham nowych kawałkow Big Noyda
oomaster: Słucham Mp3 ;) niedługo nowości na robisz.pl

Fascynujące…

I potem wszyscy gadają, że młodzież taka mało myśląca i bez szerokich horyzontów. Tylko kto im podsuwa takie serwisy?

Darmowe archiwa

Pamiętam, kiedy do sieci trafiały wydania papierowe. Było to na początku boomu na posiadanie stron www. Wtedy też wszystko było za darmo – pełne wydania, full wypas. Potem zaczęto pobierać opłaty. Teraz Web 2.0 wymusza dzielenie się za darmo. Drodzy Państwo, przecież nikt za darmo tego nie robi i wrócimy do płatności :)

Będzie cenzura

Na razie jest na to za wcześnie, bo panuje klimat, że my jako użytkownicy dyktujemy tutaj warunki. Z biegiem lat to się zmieni. Dzisiaj każdy przejaw cenzury jest nagłaśniany i piętnowany, ale już oni znajdą sposób na okiełznanie tłumu. I jeśli zaczną stosować to wszyscy, protesty internautów będą bezcelowe.

Generalnie fajnie sobie to wykombinowali – oddać ludziom głos, niech myślą, ze mają na coś wpływ, a my i tak wiemy swoje i zrobimy z tego stosowny pożytek.

Jak stworzyć mega biznes Web 2.0?

Upraszczając:

- wystarczy zbudować dobrze funkcjonującą społeczność
- stworzyć coś, co nie ma konkurencji i inwestować w brand
- upewnić się, że jesteśmy gigantami
^ czyli wykupiliśmy lub przejęliśmy wszystkich mniejszych
^ korzysta z naszego serwisu dużo ludzi
^ nikt nas nie opuści, bo mamy w bazie wszystkich znajomych każdego internauty
- wprowadzić opłaty albo reklamy
- napisać, że zarabiamy na tym miliony
- w ślad za tym pójdą inni, bo każdy chce zarabiać
- i skończy się era darmochy

Oczywiście cały proces może potrwać kilka lat.

Przyjrzyjcie się rynkowi.

* robić tak, żeby się nie narobić, a zarobić
** ta forma komunikowania znajomym (a nie całemu światu), co aktualnie robię, zdecydowanie mi wystarczy

Linki:
Web 2.0 w błędnym kole? (Antyweb.pl)

Archiwalne:
- Męczy mnie Web 2.0 i pozory więzi społecznych (13.11.2006)
- Web 3.0 (10.04.2006)

Komentarze (13)

Nie wypada się nie zgodzić…

A dlaczego nie wypada?

Nie wypada bo to wszystko święta prawda. Ot co.

bardzo fajny tekst, bardzo :)

Jest jeszcze taki scenariusz że użytkownicy się wypną na te płatne, zbyteczne raczej, serwisy i bańka pęknie. Przyjdzie kolejna, też darmowa.

Wątpię, żeby większość serwisów była płatna. Nie zgodzę się również, że będzie wprowadzona cenzura. W końcu, czy w normalnym świecie panuje cenzura? Chyba nie. Dlaczego więc ma panować w internecie?

pamiętam jak parę lat temu ogłaszano, że internet będzie szedł w stronę płatnych treści – najbardziej wartościowe rzeczy będzie można znaleźć właśnie na płatnych serwisach. Polskie duże wydawnictwa porobiły płatne treści (np. dla prenumeratorów) – ale zyski z tego i zainteresowanie jest niewielkie.

Przepowiednie mają to do siebie, że lubią się nie sprawdzać – często analizują istniejące trendy, nie uwzglęniają rzeczy których jeszcze nie ma – kto 3-4 lata temu przywidywał sukces yuotube?

Agregatory RSS – to chyba kwestia przyzwyczajenia i określenia potrzeb, przetestowałem kilka – również tych bardziej natrętnych – nie wyobrażam sobie teraz pracy bez netvibes (w statytykach mojego bloga też netvibes pojawia się chyba najwięcej razy)

nie zgadzam sie. reklam się nie pozbędziemy, ale wprowadzenie płatnego dostępu będzie w większości przypadków zwykłym samobójem.

Szczerze wątpię w taki scenariusz. Oczywiście, że na Web 2.0 się zarabia, ale raczej nie przez wprowadzenie opłat, czy jakiś dziwnych ograniczeń. Web 2.0 za to można wykorzystać do promocji firmy, budowania marki, działań PR. Moim zdaniem trend się utrzyma, a kto wie, może i doprowadzi do zmiany sposobu myślenia na temat choćby prawa autorskiego czy tzw. własności intelektualnej. Web 2.0 wynika z charakterystyki Internetu, który od początku dąży do niezależności, sądzę więc, że ma mocne podstawy do trwania.

„wystarczy zbudować dobrze funkcjonującą społeczność”

slowo „wystarczy” to chyba ironia? przeciez w tym caly bajer. zeby stworzyc spolecznosc… wokol ciekawego pomyslu. na tym to wszytsko sie opiera.

dlatego troche mnie ten punkt rozbawil

Jeżeli przez kilka lat przyzwyczaisz użytkowników do darmowego, to potem takie przyzwyczajenia będzie trudno zmienić. Tym bardziej, że obok płatnych pojawią się darmowe.

Medal ma dwie strony. Kiedyś i tak każda rzecz będzie w końcu płatna – być może, ale jest też druga strona medalu – zawsze jest ktoś/coś, co dopiero zdobywa rynek i płatne nie jest. Inaczej mówiąc: stare się komercjalizuje, ale lukę wypełnia zawsze jakaś nowa, darmowa działalność lub produkt.
Można też powiedzieć, że im bardziej jesteśmy statyczni, przywykamy, tym więcej zapłacimy, jeśli jednak lubimy podążać z duchem czasu, raczej spokojnie znajdziemy satysfakcjonujące, bezpłatne rozwiązania. Napster się skomercjalizował, ale ludzie pomyśleli nad innymi rozwiązaniami, „padnie „emule, „padnie” torrent, pojawi się coś nowego. Stare zespoły muzyczne chcą wielu pieniędzy, kto przywyka ten płaci lub jest „przestępcą”, ale zawsze jest wiele nowych kapel, niemalże gotowych płacić za to, by je wysłuchać – muzyka więc zawsze będzie za darmo, zapłacimy jedynie za nasze przyzwyczajenie.

Gdybyśmy żyli w statycznym świecie, mógłbym się zgodzić, że wcześniej czy później za każdą rzecz przyjdzie nam słono bulić, na szczęście nie żyjemy i dlatego tę tezę uważam za chybioną.

Pozdrawiam serdecznie:)

Jeśli nie widzisz formularza do komentowania, tzn. że od publikacji wpisu minęło więcej niż 5 miesięcy i możliwość komentowania została automatycznie wyłączona.