» Notatki na końcu książki
27.05.2007 | kategoria: Melanż
Ostatnio zauważyłam, że niektóre książki-poradniki mają kilka pustych na końcu, które tytułowane są jako notatki. Nie, nie myślę o wprowadzeniu tego do ebooków ;) Zastanawia mnie raczej kwestia użyteczności tych stron w książkach papierowych. Korzystasz z nich?
Ja z nich nie korzystam i ciężko mi zrozumieć, po co one są. Ale może ktoś ma inne zdanie i doświadczenia, to chętnie wysłucham.
Moja argumentacja, że są one niepotrzebne brzmi tak:
1) Jeśli książka nie jest moja, to robię notatki na osobnych kartkach, bo jak mogę notować w cudzej własności? Więc puste kartki i tak są bezużyteczne.
2) Jeśli książka jest moja, to czytam ją z ołówkiem w ręku. I nie jest istotne, czy to powieść, poradnik, czy podręcznik akademicki. Ołówek zawsze jest w kieszeni (możliwie mały, a konkretnie taki)
I tym właśnie małym ołówkiem, który zmieści się z każdej kieszeni, zaznaczam, podkreślam, dopisuję. I choćby książka zawierała puste strony na końcu, to nie korzystam z nich. Piszę od razu, w tym miejscu, gdzie naszła mnie myśl. Jest prościej, szybciej i nie muszę rozwijać niepotrzebnie zdań – jest kontekst, to podkreślam i dopisuję swoje.
Niektórzy twierdzą, że podkreślanie i pisanie w książce, to zwyczajne niszczenie. Piotr Majewski kiedyś wspomniał, że warto pisać po książce, bo to, co zapiszemy, może być warte miliony.
Inaczej mówiąc zniszcz książkę, ale na tym zniszczeniu zarobisz tyle, że możesz sobie kupić nową. Szczerze mówiąc mało mnie to przekonuje, bo nie mam do swoich pomysłów takiego gwiazdorskiego podejścia. No, ale można to uznać za jakiś argument.
A Ty jak robisz? Piszesz na osobnych kartkach, pustych stronach, okładce, aktualnej stronie?
Wpis opublikowano: 27.05.2007


Ja to bym chciał żeby każda książka miała fajne, szerokie marginesy. Szczególnie te o charakterze poradnikowym, praktycznym, beletrystyka nie koniecznie.
Po co są? Nie z myślą o czytelniku bynajmniej. :-) Po prostu zostaje trochę stron na arkuszu drukarskim i te lądują jako notatki.
Mój nauczyciel informatyki nauczył mnie: „Książka jest po to, by jej używać”. Jeżeli ją kupuję, to nie wydaję np. 50PLN (dobrze, jak tylko tyle…), żeby pieścić każdą stronę. Gdy potrzebuję biorę zakreślacz i długopis (ołówek blaknie po dłuższym czasie i potrafi się mazać) i używam książki. Wyjątek stanowi literatura piękna. Tu raczej się powstrzymuję, myśląc o osobach, które mogłyby tę książkę ode mnie pożyczyć (po co im moje przemyślenia albo, co gorsza, spojlery).
Z pustych kartek na końcu korzystam czasem, np. uzupełniając materiał podręcznika.
Jeżeli pożyczam od kogoś książkę jest ona świętością i powyższe zasady nie znajdują zastosowania.
Ja mażę po książkach czasem dwoma kolorami :). A notatki, jak juz wspominano zostają, bo zostało miejsce na mysznie drukarskiej i taniej jest zrobić notatki niż ręcznie je wyjmować.
Jak kupiłem symfonię C++ to autor napisał coś w stylu, że w drukarni jak zrobili skład i pocieli arkusze to i tak mają być dodatkowe kartki (chyba wielokrtoność 16 kartek) więc on w tej książce zamiast pustych kartek wydrukował listy od czytelników dotyczące poprzednich wydań książki ;-)
Ja do tej pory również nie czytałem, ale kupiłem sobie z początkiem roku „Marketing internetowy w wyszukiwarkach” i stało się – strony czyste na notatki bardzo się przydały. Czytałem tekst i na koncu pisałem różne pomysły na promocję moich stron.
Po za tym często zdarza się, że autor we wstępie prosi mnie o uwagi dot. treści/zawartości – jeżeli są notatki na koncu – no problem: czytam i zapisuje swoje uwagi właśnie w notatkach na koncu.
Reasumując dla mnie notatki nie są bez sensu.
Ja podobnie jak większość z Was – z ostatnich pustych stron w książkach nie korzystam. Czasem gryzdam po całej książce :D Tzn. zakreślam, piszę po marginesach itp…
Ja równiez uwazam ze te kartki, mimo ze sa (jak to ktos w komentarzach wytlumaczyl) tylko nadmiarem z drukarni, to moga byc przydatne. Tak jak Shrew napisala – mozna notowac bezposrednio na czytanych stronach i to jest chyba faktycznie wygodniejsza forma niz notowac na koncu, z tym ze koncowe kartki mozna wtedy przyznaczyc np. na spisywanie waznych adresow WWW podanych w ksiazce. Sposobow ich wykorzystania bedzie tyle ile potrzeb kazdego z nas.