» Relacja i zdjęcia z seminarium internetpr.pl
25.07.2007 | kategoria: E-biznes, Melanż
tematy: branżowe imprezy
Właśnie wróciliśmy z Tomkiem z seminarium User Generated Content czy User Generated Crap?. Oto relacja.
Wchodzimy
Niewielka sala w siedzibie Agory na Czerskiej. Siadamy z tyłu, żeby być bliżej stołów z jedzeniem (to był mój pomysł). Później okaże się, że do stołów nie dojdę, bo w wyniku dostawiania krzeseł, dostęp do nich mają tylko Ci, który siedzą w ostatnim rzędzie.
Z tego miejsca idealnie obserwowało się osoby wchodzące na salę. Czasami pojawiały się takie, które znam z internetowego widzenia (czytam, ale nie rozmawialiśmy) lub z rozmów (wymiana maili, rozmowa na GG). Ja wiem, jak oni wyglądają, ale oni nie zawsze wiedzą, jak ja wyglądam.
Słuchamy
Chyba nie muszę wspominać, że było opóźnienie. Przy konferencjach jest to tak oczywiste, że nawet nie warto o tym wspominać.
Kontent „blogowy”: Jaką wartość ma treść blogów?
Dominik Wartecki – Janmedia
Prezentacja raczej dla początkujących, bo nic nowego nie usłyszałam. Niemniej prowadzący mówił ciekawie, choć można było usłyszeć pewną nieścisłość (albo był to skrót myślowy). Otóż wyszło na to, ze w 10przykazan.com działa jak wykop.pl, bo pan powiedział, że użytkownicy dodają tam notki. Otóż działa to nieco inaczej – są dodane kanały RSS i one pobierają notki. Rozumiem, że to był skrót myślowy, bo nie posądzam pana o takie braki merytoryczne.
Z wykłady pamiętam też, że facet za mną, machał sobie kartką przed twarzą. Efekt był taki, że dolna część lewego szkła w moich okularach miała poziomą, szybko migającą kreskę, której ruchy bardzo mnie dekoncentrowały ;)

Kontent „blogowy”: Krótko, ale często – mikroblogging i okolice
Marcin Jagodziński – Blip.pl
Kto czyta jego blog, ten zna sposób prezentowania spojrzenia na różne tematy. W tym wstąpieniu było podobnie. Bardzo niepozorny facet. Mówił rzecz jasna o blip.pl Dowiedziałam się istotnej dla mnie rzeczy, a mianowicie, dlaczego rozmowy między użytkownikami są widoczne publicznie (ten problem nurtował mnie podczas testowego blipowania). Okazuje się, że Pan Netto (to nie jest złośliwe określenie!) uważa, że to taka sama rozmowa, jak w komentarzach na blogu. Inaczej mówiąc zrównał rozmowę na blipie do rozmów, jakie toczą się pod notkami na blogach. Nie do końca się z tym zgodzę, ale niech ma facet swoje zdanie na ten temat. Ja mam inne.

Krzysztof Urbanowicz, czyli głos z sali ma pytania i uwagi.

Kontent „foto”: Czy publikację zdjęć da się jeszcze ułatwić i ulepszyć?
Rafał Agnieszczak – Fotka.pl
Ten facet potrafi mówić do ludzi. Prezentacja dynamiczna, z humorem oraz ironią – głównie w stronę grono.net (przedstawiciel był obecny na sali). Podobało mi się także, że mówił my zrobiliśmy, a nie ja zrobiłem. Niby detal, ale zawsze obrazuje jak ktoś podchodzi do pracy.

Kontent „wiedza”: Jak można zarobić na „Wiki”?
Dariusz Siedlecki – Wikipedia
Nie była to najlepsza prezentacja. Sam prowadzący chyba miał gorszy dzień. Stres, brak snu – nie wiem. Przede wszystkim prezentacja nie odpowiedziała mi na pytanie z tematu. Albo inaczej – odpowiedziała, ale nie sądzę, że to zasługiwało na robienie z tego prezentacji. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że Wikipedia będzie moderowana, ale tak właściwie, to szczegóły jeszcze nie są nikomu znane, nawet samym twórcom.

Kontent „wiedza”: Opinie o produktach w e-sklepach a decyzje zakupowe
Krzysztof Wierzbicki – Ceneo
Jako ze była to ostatnia prezentacja przed przerwą, to ludzie zdążyli już pouciekać z sali. Szkoda, bo prezentacja była bardzo ciekawa, chociaż prowadzący mówił trochę za wolno. Poza tym z tego wszystkiego wynikało, że ludzie czytają komentarze. Porównano to też do Kart Użytkowników na Allegro. Nie podzielam entuzjazmu, że Użytkownicy czytają, analizują i wyciągają wnioski. Gdyby tak było, to moja praca przy e-commerce wyglądałaby inaczej ;)

Przerwa
W przerwie poszliśmy na obiad. Poziom relacji z klientem w Warszawie, za każdym razem mnie dziwi. Ale cóż ja mogę wiedzieć o życiu w dużym mieście ;)
Po przerwie (zdecydowanie mniej osób) siedzieliśmy w środkowej części sali. Daję zdjęcie, bo z ankiety (nie wypełniłeś? masz jeszcze okazję!) wynika, że zdecydowana większość wie, jak wyglądam, choć zdjęć na blogu nie zamieszczam.

Czy właściciel serwisu może wpływać na jakość User Generated Content?
Kamil Dmowski – Heureka
Niestety, ale ciekawość była silniejsza i prawie cały wykład tego pana spędziłam na zwiedzaniu siedziby Agory.

Wpływ UGC na decyzje konsumentów
Dominik Kaznowski – AGORA SA
Facet rozkręcił się dopiero w połowie prezentacji. Pokazał sporo śmiesznych, ale ciekawych i pouczających przykładów z sieci.

Czy UGC będzie w przyszłości podstawowym źródłem informacji o produktach?
Michał Wolniak – Heureka
Tego wykładu też nie słyszałam, bo… poszłam dokładniej zwiedzić budynek.
W tym momencie muszę powiedzieć, że jestem pod WIELKIM wrażeniem. Chodziłam sobie z telefonem, robiłam zdjęcia i nikt się mną nie interesował. Wszystko dlatego, że konferencja była za stołówką, czyli w środku budynku i nie było żadnych barierek albo recepcji. Zdjęcia nie oddają tego, co widziały moje oczy. Pomyślałam, że fajnie byłoby tam pracować. Z drugiej strony, jak znam siebie, to znudziłoby mi się po tygodniu :) Kilka zdjęć z mojej pokaźnej kolekcji wrzucę jutro jako osobną notkę.

UGM czyli „User Genereted Marketing”?
Sebastian Łuczak – Łuczak PR
Panie Sebastianie, nie lubię słowa kejsy. Wolę polski odpowiednik, tym bardziej, że nie jest on trudny i brzmi przypadek. Jeśli są polskie odpowiedniki i brzmią sensownie (a nie jak hot-dog), to w mojej ocenie należy ich używać. Prezentacja dla mnie ciekawa i nawet początkowe problemy techniczne nie były w stanie tego zepsuć.

Ogółem mówiąc – bardzo udana impreza i na następną na pewno się wybiorę.


[...] Patrycja zdążyła co nieco skrobnąć na swoim blogu i umieścić kilka moich fotek – dokładniej tutaj. [...]
„Po przerwie (zdecydowanie mniej osób) siedzieliśmy w środkowej części sali. Daję zdjęcie, bo z ankiety (nie wypełniłeś? masz jeszcze okazję!) wynika, że zdecydowana większość wie, jak wyglądam, choć zdjęć na blogu nie zamieszczam.”
Oj pamiec krotka… Zapewne ta zdecydowana wiekszosc, jak ja widziala Twoja skromna osobe na zdjeciach z poprzednio opisywanej konferencji, ktora ZOSTALA OPISANA NA TWOIM BLOGU (CAPS zamierzony):
http://www.blog.shrew.pl/2006/04/16/zdjecia-z-konferencji/
Co do konferencji… Z jej opisanego przebiegu, entuzjazmu jaki bije od tekstu… czuje, zebysmy oboje pozwiedzali budynek :]
Jesli byl na prawde ladny, to sie nie dziwie, ze chce sie wrocic… i pozwiedzac go jeszcze raz… Urban Exploring ma swoj urok :)
Podwedzic troche zakasek na wycieczke tez nie zaszkodzi :>
Ta czerwona strzałka chyba jednak jest zbędna ;)
Ja oglądałem konferencje przez transmisje online, niestety jakość nie pozwoliła na zobaczenie co w danej chwili było na ekranie projektora.
Po głosie wydawało mi się że niektórzy byli zbyt stremowani, inni mówili bo x czasu muszą zająć pewnymi momentami. Jestem zdania że mogłaby być konferencja skrócona trochę.
Witam
Tak, oczywiście to był skrót myślowy:), a raczej przejęzyczenie, za które bardzo przepraszam. Co co prezentacji to właśnie miała ona mieć taki wydźwięk nieco podstawowy. Mimo wszystko dla większości była ona odkrywcza i o to chodziło:). Ale dzięki za zwrócenie uwagi. Następnym razem postaram się jakoś zrobić tak by i wilk syty i owca cała heh!
TAURI, zdjęcia na blogu pojawiały się w przeszłości kilka razy. Tylko, że wtedy poczytność bloga była mniejsza, a nie każdy patrzy wstecz. Inna byłaby świadomość mojego wyglądu, gdybym moja twarz była widoczna po prawej, na każdej podstronie.
malyyy, ja nie pojechałam tam, żeby czegoś się dowiedzieć, ale żeby zobaczyć, jak wyglądają ludzie ;), co myślą na jakiś temat, zobaczyć, jak wygląda Agora w środku itp. Oczywiście, że jako shrew mogłabym przyczepić się do każdej prezentacji, bo można (nie wszystko przecież opisałam na blogu – np. fatalne błędy językowe PRowca, który kiedyś był moim idolem ;)). Tylko jakoś doceniam fakt, że się ludzie zjechali, coś się wydarzyło i w miarę poziom był trzymany. Bywałam na gorszych konferencjach.
shrew a byłaś na cneb na początku roku ?
Odniosłem tam wrażenie że najciekawsze były przerwy na kawę, a ktoś mocno reklamował swoje produkty.
Nie byłam. Zawsze sprawdzam listę wykładowców i tematy. W przypadku CNEB jakoś nigdy nie ma nic na poziomie, który zadowalałby mnie i nie ocierałby się o banały.
Na CNEB i wszelkich tego typu wykłady mają charakter: Marcin uczy Marcina, czyli koleś, który wie tyle, co ja albo mniej, ma zamiar pouczać mnie o biznesie w postaci autopromocji i banałów, które wszyscy znamy.
Ewentualnie można pojechać na rozmowy, które są poza wykładami, w nadziei, że przyjechali tam mądrzy ludzie w celu nawiązania kontaktów z innymi mądrymi ;)
Hej!
Postaram sie nastepnym razem pokazac mniej case studies a wiecej studium przypadkow :-)
Pozdrawiam!
SL
Temat wyczerpany – a miałem pisać relację :)
[...] Obiecywałam zdjęcia z Agory. Proszę: [...]