» Myśleć jak Milionerzy (Gdańsk, 18.08.2007)

19.08.2007 | kategoria: E-biznes, Melanż

tematy:

Pojechaliśmy. My, czyli ja i Tomek, który z Kamilem ma ESC Poland sp. z o.o. Dlaczego pojechaliśmy? O tym już pisałam.

Przejdźmy do konkretów.

Kamil Zagórowski
O czym zapomniałeś i nie zostałeś e-milionerem

Aż ciśnie się na usta: A Ty o tym pamiętałeś i zostałeś milionerem?

Drugie pytanie to, czy my byliśmy na tym samym spotkaniu? Czy ten facet mówił o tym? Jakoś nie zauważyłam. Prezentacja była długa (ponad godzinę) i ludzie w połowie zaczęli spoglądać na zegarki.

Z prezentacji pamiętam, że jak wykupujemy domenę, to trzeba wykupić jej drugi odpowiednik z przerwą. Z przerwą – tak, dokładnie. Pani na sali zapytała, czy dobrze rozumie np. „fajnenarty.pl pisane razem i fajnenarty.pl z przerwą między tymi dwoma wyrazami”. Usłyszała, że tak. Z przerwą!!! I powiedział to dwa razy. Spojrzeliśmy na siebie z Baxitem, spojrzeliśmy na Kamila, który siedział obok nas i hmmm…

Prezentacja była o wszystkim i o niczym. Generalnie nuda. Przynajmniej dla mnie.

Zagórowski powinien nauczyć się także podstaw stawiania przecinków. Podstaw. Ze szkoły podstawowej. I później stosować to w slajdach.

Łukasz Milewski
Jedna decyzja, która odmieni Twoje życie.

Szczerze mówiąc, to nie wiem, jaka to była decyzja, bo wyszłam na przerwie na spacer i spóźniłam się na początek. Domyślam się, że to było na początku, bo jakoś dalej tego nie pamiętam. Wystąpienie było krótkie (plus), mówione nieco monotonnie (minus), prowadzący zwracał się nie do ludzi, ale do Ciebie, czyli Ty, a nie Wy (chyba plus).

Jakub Ujejski
Milionerzy inwestują nie tylko pieniądze – Jak inwestować swój czas i umiejętności.

Tytuł na slajdach był: Milionerzy inwestują. Z racji tego, że nie czytałam wcześniej, o czym mają być prezentacje, to ten tytuł podniecił mnie trochę (chyba o to chodziło).

Zaczynało się dobrze – było coś tam o giełdzie, czyli co to jest inwestowanie :-D. Potem już gorzej. Rozrysował diagramy, z których wynikało, że inwestujemy na różne sposoby. Banał. Potem rozrysował tablicę zarządzania czasem według Coveya (znacie to – ważne pilne, ważne niepilne, niepilne ważne, niepilne nieważne)

Do tego na końcu w słupku był coś takiego:

Wiedza
Czas
Pieniądze
.. -> tu coś chyba jeszcze było
Kontakty
———–
= Własny biznes

Banał totalny, który nie jest żadną receptą na biznes, sukces czy coś tam tego typu.

Piotr R. Michalak
Jak zaplanować sukces i dobrać strategie jego rozwoju?
Słowo daję, że na slajdach był inny tytuł. Może być to dopisek, ale jednak większymi literami. Leciało mniej więcej tak: Pomysł na milion… miesięcznie!

Niestety, ten człowiek to pomyłka. Lans i autopromocja. Na koniec wiedziałam tylko, jakich klientów miała i ma Ententa. Prezentacja nie na temat. Odniosłam wrażenie, że gość przyszedł, żeby przedstawić swoją firmę. Żal było patrzeć.

Kamil Cebulski
Myśleć jak milionerzy. Co warto skopiować od ludzi sukcesu.

Prezentacja nie była na temat, ale Kamil jako jedyny mówił ciekawie. Nie dało się go nie słuchać. W zapomnienie odszedł facet paradujący w ręczniku. To nic, że te historie z ust Kamila słyszę już setny raz. Fajnie brzmiało i tyle. Tylko tyle.

Chore podejście do kontaktów

Przez całą imprezę przewijała się koncepcja zbierania kontaktów. Niestety ja tego nie rozumiem. Otóż Ci wszyscy ludzie kontakty z ludźmi sprowadzają tylko do korzyści. Mów o tym, co interesuje Twojego rozmówcę (kojarzycie książkę Carnegie?) albo zbieranie kontaktów, bo Ci ludzie mogą Ci się przydać. To jest chore podejście!

Druga sprawa – ludzie myślą, że ktoś im pomoże. Na sali wyskoczył gościu, że chciałby poznać kogoś, kto gra w FOREX. Chłopak jakiejś tam dziewczyny gra. No i fajnie, jest kontakt. Tylko pomyślmy logicznie, czy ten człowiek powie innemu, jak grać, jak zarabiać? Nie sądzę. On dochodził do tego sam, to jego ciężka praca i tak po prostu miałby komuś innemu to powiedzieć? O nie.

Każdy, kto jest rozgarnięty na pewno tego nie zrobi. I to nie jest kwestia samolubności, czy zamknięcia, ale bronienia własnych interesów. To jest klasyczne domaganie się ryby, zamiast proszenie o instrukcję, jak zrobić sobie wędkę.

Jego kosztowało mnóstwo czasu i pieniędzy, żeby dowiedzieć się na temat FOREXu. I teraz miałby ot tak komuś to przekazać? Ludzie, nie bądźcie naiwni :) Chyba, że traficie na skończonego frajera, to Wam powie wszystko do A do Z.

Wracając… Nie podoba mi się, że ktoś rozmawia ze mną i już kalkuluje jak mnie wykorzystać. I ja się w takie rzeczy nie bawię.

Ja jestem innego zdania – kontakty zawsze się znajdą (nawet przez Google), kiedy będą mi potrzebne. Utrzymuję towarzyskie kontakty z różnymi ludźmi z branży. Towarzyskie. I nie muszę nikim manipulować. Ale to chyba jest kwestia podejścia do ludzi…

Dlaczego było dobrze (bo nawet było), chociaż jest źle?

Sama impreza nie jest z założenia zła. Złe jest to, co Kamil pisze na stronie. Zacytujmy:

Celem imprezy jest przedstawienie sposobu myślenia bogatych ludzi poprzez spotkanie z nimi. Wolni finansowo, milionerzy, często multimilionerzy spotykają się z uczestnikami i opowiadają o swojej drodze na szczyt. Mówią o sposobie myślenia, który doprowadził ich do miejsca w którym są teraz.

Czy tam ktoś był milionerem? – nie.

Multimilionerem (czyli więcej niż milioner)? – nie.

Czy mówili o myśleniu, które ich doprowadziło blablabla? – nie.

Dzielą się swoimi doświadczeniami i robią to z przyjemnością.

Ja bym napisała: Mówią cokolwiek, bo najważniejsze to być na tej imprezie, a nie powiedzieć coś sensownego. No bo przecież najważniejsze są kontakty…

Mam zatem propozycję. Skoro całej imprezie przyświeca zbieranie kontaktów, to po co w ogóle wykłady? Postawmy ludziom soki, ciastka, skasujmy za wjazd 50 zł i niech sobie przez 6 rodzin nawiązują kontakty. Wyjdzie na to samo, a przynajmniej nie będzie nudnych wystąpień.

Konferencja jest skierowana do ludzi, którzy pragną odmienić swoje życie.

Z całym szacunkiem, ale to nie jest impreza, która odmienia czyjeś życie. Ta impreza nie jest w ogóle motywująca. W żaden sposób. Mnie nie zmotywowała. To po prostu spotkanie z ludźmi, którzy coś tam sobie pogadają do mikrofonu, niektórzy wylansują swoje firmy i tyle.

Jak ktoś chce odmienić swoje życie, to gorąco polecam ten ebook (żadnego wodolejstwa i milionerskich bzdetów)

Konfrencja MJM to wspaniała okazja do poznania nowych wspaniałych ludzi. Zawodowych szkoleniowców, specjalistów oraz prawdziwych milionerów od których możesz się wiele nauczyć.

Szkoleniowców jakoś nie widziałam, milionerów też nie, a specjalistą dziś jest każdy. Wpisz sobie w GoldenLine.pl w wyszukiwarce hasło specjalista. Każdy jest specjalistą w tym, czym się zajmuje. I ten, co dopiero dowiedział się, co to jest biznes i ten, który siedzi w tym 30 lat. Specjalistów Ci pod dostatkiem.

Konferencja skłąda się z pięciu godzinnych wystąpień. W zasadzie wszystkich prowadzących można podzielić na trzy grupy. Pierwszą z nich są ludzi zawodowo zajmujący się szkoleniem ludzi. Specjaliści w takich dziedzinach jak NLP, Psychologia, Motywacja. Ludzie, którzy zawodowo zajmują się szkoleniem i kierowaniem innych na odpowiednie tory.

Do drugiej grupy zaliczamy ludzi, którzy w dziedzinie finansów osiągnęli najwięcej. Ludzie sukcesu, przysłowiowi milionerzy, którzy podzielą się swoimi przemyśleniami i wskażą drogę do sukcesu. Ludzie Ci nigdy nie występowali publicznie, nie mają nawyków zawodowych trenerów, co sprawia, że przekazywana przez nich wiedza jest najcenniejsza.

Ostatnią trzecią grupą ludzi są przeważnie młodzi przedsiębiorczy ludzie, którzy kilka lat temu posłuchali rad swoich mentorów – milionerów – i zaczęli działać. Ludzie którzy są na swojej drodze do bogactwa.

No i tylko ta trzecia grupa pokazała się na konferencji. Grupa do której należę ja, mój kolega, moja koleżanka, Ty, Twoi znajomi. Każdy, kto coś robi. Cokolwiek.

Zapewne z tego właśnie powodu niczego nie dowiedziałam się. Jestem zaawansowana, oczekuję wiedzy, inspiracji, nowych trendów, a nie chaotycznych informacji na różne tematy.

Do dopracowania

Żeby ta impreza miała ręce i nogi, wystarczy wykonać kilka prostych zabiegów.

0. Zmienić chory tytuł

np. Myśleć jak biznesmeni – to nawet byłoby zgodne z prawdą. Z tymi milionerami to brzmi i wygląda żałośnie. Ale chyba już to kiedyś pisałam.

1. Bezwzględnie pilnować czasu.

Nie zmieściłeś się – Twój problem. Zabieramy mikrofon i nie ma zmiłuj. Szanujemy siebie nawzajem. Mówisz za długo, bo nie przegotowałeś się, nie rozplanowałeś sobie czasu i zabierasz czas innym.

2. Wartość merytoryczna

a) Większość prezentacji była do wszystkich, czyli do nikogo. Rzeczy zaawansowane mieszały się z banałami typu zbieraj adresy e-mail. Podejrzewam, że o tym wie każdy, bo to można nawet u Majewskiego za darmo przeczytać.

b) Lansiarzom dziękujemy. Zanim ktoś wyjdzie na scenę powinien przedstawić organizatorom swoją prezentację, z której ów organizator usunie wszelkie jawne, lansiarskie teksty. Być może wtedy z prezentacji nic nie zostanie. Trudno. Albo mówisz z sensem, albo nie mów wcale.

c) Prezentacje nie były na temat (albo ja jestem głupia i nie potrafiłam wywnioskować). Każda z nich miała chwytliwy, nieco naiwny tytuł. Z treści prezentacji nic nie wynikało albo wynikało tyle, że tytuł był grą słów. Czyli takim ładnym opakowaniem, gdzie w środku był przeterminowany jogurt.

3. Mówienie

Prezentacje były nudne. Nawet jak było w nich coś ciekawego (było?), to do mnie nie dotarło, bo jak ktoś sobie gada jakby rozmawiał sam ze sobą, to potem tak wychodzi. Jak się mówi do ludzi, to trzeba modulować głosem. Dlatego ja nie gadam, bo nie umiem. ;)

Dodatkowo trzeba mówić konkretnie. Żeby z każdego zdania coś wynikało. Niestety, wodolejstwo pokroju książek motywacyjnych było tam na porządku dziennym.

Nie było aż tak źle, ale mogło być lepiej.

Trochę zdjęć

myslec jak milionerzy
Plakat na filarze (w sali)

myslec jak milionerzy
Impreza odbywała się w Centrum Handlowym. Na górze były sale konferencyjne i lektoraty EMPiKu.

myslec jak milionerzy
Ogłoszenie przy windach towarowych.

myslec jak milionerzy
Plakaty przed salą.

myslec jak milionerzy
Nie wszystkie windy były czynne.

myslec jak milionerzy
Widoczek ze schodów ewakuacyjnych.

myslec jak milionerzy
Ruchome schody w Centrum Handlowym.

myslec jak milionerzy
Wąż w sklepie zoologicznym.

myslec jak milionerzy
Ważne, żeby klienci zauważyli…

myslec jak milionerzy
… na każdym kroku.

myslec jak milionerzy
Plakat na scenie.

myslec jak milionerzy
Ludzie. Rozmawiają. Oglądają książki.

myslec jak milionerzy
Kamil Cebulski i Jakub Ujejski. Kobitki nie znam.

tomasz kapelak
właściciele ESC Poland sp. z o.o.: Tomek Kapelak i Kamil Cebulski.

myslec jak milionerzy
Ludzie oglądają książki.

myslec jak milionerzy
Ludzie rozmawiają.

myslec jak milionerzy
Książki, które były sprzedawane na miejscu. Zainteresowanie było spore.

myslec jak milionerzy
Ujejski i jeden z uczestników MJM.

myslec jak milionerzy
Tamtym korytarzem (patrz: strzałka) chodził facet w ręczniku. Tylko w ręczniku.

Reasumując

Jeśli ktoś pojechał, żeby czegoś się dowiedzieć, to raczej nie dostał tego, co chciał. Podejrzewam, że nawet początkujący miałby problem ze zrozumieniem wszystkiego (mieszanka rzeczy podstawowych z zaawansowanymi).

Jeśli ktoś pojechał, żeby nawiązać jakieś znajomości, to na pewno był zadowolony.

Żeby mnie ktoś źle nie zrozumiał – było całkiem spoko, tylko w kolejnej edycji trzeba trochę pomyśleć nad całością. Wiem, że Kamil też ma swoje uwagi na temat konferencji. Nie wiem, czy pokrywają się one z moim.

Komentarze (34)

Nie no domena z przerwą , chyba bym się zagotował słysząc coś takiego.
Jakoś mam dziwne wrażenie że jest lans i braki w wiedzy , ale co z tego zrobimy konferencje na którą przyjadą , a błędy co tam nie są ważne.

ze tez chce Ci sie tracic 50 zl.

A czy ja gdzieś napisałam, że płaciliśmy za wjazd?

>Dlaczego było dobrze (bo nawet było) (…)

W takim razie napisz jeszcze prosze, co tam bylo dobrego. Bo z FAKTOW podanych przez Ciebie wynika, ze cala ta impreza to totalne dno i 10 metrow mulu.

Podoba mi się:

- inicjatywa pobudzania innych ludzi, choć pobudzać trzeba umieć; nie każdy to potrafi
- możliwość spotkania się w realu z ludźmi, których znam z sieci
- możliwość wymiany doświadczeń

To, że ja się nic nie dowiedziałam, nie oznacza, że inni się nie dowiedzieli. Być może dowiedzieli się.

Trudno mi powiedzieć, jaki był poziom słuchaczy, bo obok mnie siedziało dwoje ludzi, którzy naprawdę byli zaawansowani. Ale dalej widziałam osoby, które skrzętnie notowały, więc chyba były początkujące.

Impreza zła nie była. Ja nastawiłam się na wiedzę, której nie dostałam. Może miałam za duże oczekiwania? Inni może nastawili się na kontakty, które dostali albo na wiedzę, którą też dostali, bo byli mniej zaawansowani ode mnie i to, co mówili prowadzący było dla nich objawieniem.

Z pewnością to nie była impreza dla Czytelników mojego bloga, bo są to osoby raczej zaawansowane.

Shrew, nie zgadzam się z tym skończonym frajerstwem. Swiat jego bogaty i dla wszystkich wystarczy dóbr. Z chęcią podzielę się, jeśli mam czas, wiedzą z innymi, w tych dziedzinach w których jestem dobry. Jeśli ktoś chce komuś pomóc, to dlaczego jest frajerem? Bo chyba czegoś nie załapałem…

Bellois, tylko frajer daje rybę. Myślący człowiek daje wskazówki, jak wbudować wędkę.

Tymczasem dziś wszyscy nastawiają się na to, żeby dostać rybę, na szybki zysk, na gotowe wskazówki, żeby nie wysilać się samemu.

Kiedy dajesz komuś wszystko pod nos, zabijasz jego rozwój.

A wiedza to wędka czy ryba?

Ja myślę tak, że jest różnica między przykładowymi zdaniami:

„Powiedz mi, jakie kupujesz akcje, a ja kupię te same. Jak będziesz sprzedawał, to zadzwoń do mnie, to ja też je wtedy sprzedam.”

„Powiedz mi, jakie czytałeś ciekawe książki na temat inwestowania, bo ja póki co czytam sobie forum X, obserwuję giełdę i potrzebuję trochę wiedzy na temat giełdy.”

Zależy od wiedzy , możesz ukierunkować , a możesz dać gotowe przykłady bez informacji jak dojść, przecież każdy przypadek jest inny.

No zgadzam się. Ale czy wiesz o czym dokładnie oni rozmawiali? :)

Nie wiem, jakie były intencje tego Pana, ale z tego, co zdążył powiedzieć na forum, to nie wyglądało mi jakby szukał sposobu na konstrukcję wędki.

Zresztą… chyba mi nie będziesz wmawiał, że tendencja chęci uzyskania ryby od innych jest jakaś nieznana i nie ma miejsca.

[...] wpis dedykuję osobie, która na GG napisała mi, że nie powinnam źle pisać o MJM w Gdańsku, bo… nie powinno się pisać o czymś źle, nawet jak się tak myśli. Gratuluję szczerości [...]

Jak ktoś ma wolny czas i ochotę wcielenia się w nauczyciela, powinien dawać instrukcję budowy wędki. Albo przynajmniej URL do instrukcji.
Jeśli ktoś ma czasu za dużo, może raz dać rybę. Wtedy będzie non-stop proszony o kolejne ryby i problem nadmiaru czasu zniknie.
Ja najczęściej wymieniam rybę na coś innego. :) Na przykład na kartofle albo benzynę. ;)

Ja tam byłem i jestem zadowolony.
tak jak było wspominane przyjechali tam różni ludzie niektórzy mieli wiedzę, którą sie chętnie dzielili.

Chociażby dla tego warto pojechać.

Ogólnie te spotkania są dla ludzi początkujących (pod względem merytorycznym).

Z ciekawostek to po drugiej stronie chyba było jakieś spa bo z mojego miejsca było widać kobiety w ręcznikach.

Shew, ja wiem, że tak jest. Jednak pisała o konkretnym przypadku i użyłaś słowa „frajer”. I tera zachodzi pytanie, czy dokładnie znasz całą sytuację i czy wiesz, czy ktoś prosi o rybę czy o wędkę…

Nie wiem, o co chodziło gościowi, ale samo nastawienie wydaje mi się błędne. Wędki można znaleźć w sieci. Może on chciał rybę, może wędkę. Dla mnie wyglądało to na rybę. Może błędnie odczytałam, może nie.

Przede wszystkim chodziło mi o dziwne połączenie tego, że ze znajomości oczekuje się korzyści.

A w ogóle nie napisałam, że poznałam Piotra Organistę. No :) Fajny, młody chłopak. Chyba równie stremowany w naszej krótkiej rozmowie, co ja ;) Pozytywnie, bardzo pozytywnie. Następnym razem będzie lepiej ;)

Widziałam też, że kilka osób dyskretnie mnie obserwowało, ale może sobie wkręcam ;)

Ciekawie skomentowałaś mój występ.

Wiesz co to jest case study? Studium przypadku? Nie opowiadałem o swoich klientach, tylko podawałem przykładowe strategie działania na podstawie konkretnych firm. Aby ludzie mogli zapożyczać pomysły i sposoby myślenia, by wykorzystać je w swoich firmach.

Byli w przykładach także moi klienci – co z tego? Zdecydowanie nie wszyscy, o których opowiadałem, byli moimi klientami. To nie było moje portfolio, to były ciekawe przypadki.

Z okazji konferencji rozdałem także swoje ulotki, że tak to nazwę. Ale warto, abyś wiedziała, że ludzie chętniej uczą się na przykładach, niż na suchej teorii:

W Warszawie opowiadałem o zarządzaniu strategicznym w sposób bardziej teoretyczny – mniej przykładów, więcej wytycznych.

Teraz były przykłady i wiesz co? Uczestnikom bardziej się podobało.

Wiele osób na sali usłyszało o przypadku, o branży lub o strategii, która w jakiś sposób ich dotyczyła.

I jeszcze ciekawostka. Gdy już mówiłem godzinę, spytałem się ludzi, czy chcą już przerwę, czy wolą dalej słuchać. Woleli słuchać.

Więc chyba opowiadanie na przykładach – studium przypadku – jest dobrą metodą, mimo Twojej opinii.

Dodatkowo, po konferencji zgłosiło się do mnie paru nowych klientów, a od kilku osób dostałem bardzo pozytywne opinie. To tak na marginesie.

Niestety, muszę zauważyć, że jesteś bardzo wymagająca. Ciekawy jestem czy jakieś szkolenie kiedyś Cię zadowoliło?

Piotrze, nie wiń mnie za to, że od kogoś takiego jak Ty wiele wymagam :) Cieszę się, że zgłosili się do Ciebie nowi klienci. Napisałam jaki był mój odbiór każdego wystąpienia i tyle. Mam wymagania, ponieważ występują fajni ludzie, a nie ktoś pierwszy z brzegu.

Tak, były szkolenia, które mnie zadowoliły :)

Hehe, ładnie Shrew pojechałaś :) Ja byłem w Bydgoszczy na MJM i było bardzo fajnie.

Co do domen, to jeden z wykładowców w Bydgoszczy (e-biznesmen) powiedział, że jakaś jedna pani odniosła sukces w Polsce, bo ktoś z Zachodu powiedział jej, że ma wykupić domenę dłuższą (złożoną z kilku członów) np. fajnegacie.pl albo superfajnegacie.pl. Przecież takich domen można wymyślać na miliony… I ogólnie wywnioskowałem z tej wypowiedzi, że nie warto inwestować w markę, tylko lepiej ułożyć domenę z pospolitych słów… Kompletna bzdura…

[...] Zobacz jak było na MJM w Gdańsku [...]

Ciekawi mnie ile osób przychodzi na takie szkolenie, możesz napisać?

Nie wiem, ile przychodzi osób. Z tego, co wywnioskowałam z różnych opisów w sieci, to waha się to 20-80 osób na każde spotkanie. Dużo też pewnie zależy od miejsca – w Warszawie powinno być więcej osób niż w Zielonej Górze.

Byłem na tym spotkaniu i nie wiem gdzie miałaś oczy szanowna Pani. Wprowadzasz w błąd czytelników. Bo na samym spotkaniu miałaś 2 prowadzących realnych milionerów. Druga kwestia to fakt iż jeden z nich to profesjonalny trener.

Jeżeli dla Ciebie wystąpienie niejakiego Łukasza M było nudne to nie wiem gdzie znajdziesz nie nudne.

I rzeczywiście na początku było o podejmowaniu decyzji.

Najbardziej mi się podobał Kamil i Łukasz choć krótko zdecydowanie za krótko.

Nie wiem czego się spodziewałaś po tej konferencji ale nikt Ci tam nie sprzeda za parę marnych złotych pomysłu na biznes. Inspiracja tak.

Pozdrawiam i nie przyjeżdżaj więcej na takie imprezy bo szkoda marnować dla Ciebie czasu – piszesz bzdury kobieto.

@Łukasz Kowalczyk

1. Podam mi nazwiska tych dwóch milionerów?

2. Będę jeździć tam, gdzie mi się chce i nikt mi nie będzie mówił, czy mam gdzieś jeździć, czy nie.

3. To spotkanie nie było dla mnie zmarnowanym czasem.

4. Prawdopodobnie nie przeczytałeś notki do końca.

[...] uwagi na miłe spotkania z Czytelnikami bloga na imprezie MJM, zostawiam swoje najbardziej aktualne [...]

[...] 1 Link 2 Tags: edukacja, kariera, nauczyciel, nauka, praca, rozwój, studia, szkolenia, trener Jeśli [...]

[...] towarzyskie, gdzie sporo osób miało okazję się spotkać. Wspominałam już o tym, że na MJM nie podobało mi się podejście pt. Cześć, jak mogę Cię [...]

Witam,

Fajnie, że trafiłem na tego bloga…
To ja – Kamil Zagórowski.

1/ Faktycznie deko przeciągnąłem (sorry).
2/ Co do domeny, mówiłem o przerwie, ale takiej „pauzie” taki „-”. Zdanie wcześniej…
3/ Chyba faktycznie spałaś, a szkoda
4/ Na przerwie dociekliwym wytłumaczyłem dokładnie o co chodzi z domenami
5/Co do ewentualnych przecinków na slajdach – może się zdarzyć (bywa)
6/Bardzo fajna atmosfera – świetni ludzie…masa kontaktów!
7/Nikt nigdy nie promował -> Kontakt=INTERESANCTWO
bzdura!!!!!! Nie zakumałaś…
8/Szkoda mi Cię bo nie masz odwagi personalnej – nie podejdziesz i nie powiesz co Ci nie odpowiada
9/Życzę Ci więcej optymizmu w życiu – i pozytywnego nastawienia do świata. Sam krytycyzm nie wystarczy.
10/ TAK – LANSUJĘ się! Czy to złe? Czy tego nie uczą? Czy nie o tym mówiłem na MJM? Uważam, że dużo wiem, czuje e-biznes, lubię to co robię, odnoszę sukcesy.A Ty?
Ja zatem zapraszam do Wrześniowego Marketing w Praktyce – jestem tam…

11/ KAŻDY prowadzący odwalił kawał dobrej roboty bez względu na wpadki! Chyba dla tego Kamil Cebulski nie odwołał nas z kolejnych miast – a mógł!

Sorry… musiałem to zrobić – gwoli „Principiis obsta”

Pozdrawiam Cię
Kamil Zagórowski

shrew, jesteś niemożliwa ;))) Czasem czytuję sobie twoje teksty i mam wrażenie, że postawiłaś sobie za życiowy cel krytykowanie wszystkiego. Niczym zbuntowana nastolatka ;). Jeśli to lubisz, to OK, każdy ma swoje hobby. Ale takimi opiniami wprowadzasz ludzi w błąd. A to już jest nie fair.

Ludzie bardzo dosłownie biorą to, co się do nich mówi. Gdybym nie była na mjm, to po tej twojej notce na blogu nigdy bym się tam nie pojawiła. Zrównałaś tę konferencję z ziemią, na samym końcu dodajesz od niechcenia, że nie było najgorzej i wydaje Ci się, że sformułowałaś rzetelną opinię. Może tam Ci się tliły w głowie jakieś pozytywy, ale opinię wydałaś na wskroś negatywną.

Ale w sumie nie dziwię się Twojej postawie, skoro uważasz książki motywacyjne za wodolejstwo. Bo mjm miało z założenia być konferencją właśnie motywacyjną – przynajmniej ja tak zrozumiałam jej założenia. Nikt nie mówił, że będzie tam wiedza dla zaawansowanych. Raczej inspiracja dla tych, którzy nie wierzą w siebie lub nie wiedzą, jak zacząć. Ja pojechałam tam po to, żeby spotkać ludzi, którzy myślą podobnie jak ja, są pozytywnie nastawieni, dążą do czegoś w życiu, szukają sposobu na własny sukces.

To, że akurat Ty nie potrzebujesz tego typu imprez, nie oznacza, że one są złe. To tylko oznacza, że Twoje potrzeby są inne ;)

Jolanta, dziękuję za komentarz.

Nie uważam, że moja relacja jest obiektywna i rzetelna. To jest MOJE odczucie tej imprezy i mam prawo mieć takie odczucie. Przedstawiłam swoje wrażenia. Podkreślę SWOJE. Nie wiem, czy tak trudno to zrozumieć :)

Patrycjo, teoretycznie masz rację. Jest tylko jedno ALE. Nie wzięłaś pod uwagę tego, że stałaś się w internecie osobą publiczną, często cytowaną. Masz dużą wiedzę na temat tego czym się zajmujesz, w wielu kręgach jesteś cenionym autorytetem (da się to zauważyć na różnych forach) i na domiar wszystkiego trudnisz się dziennikarstwem.

I to wszystko niestety zobowiązuje. Nie tyle do obiektywnych opinii, bo takich pewnie nie ma, ale przynajmniej do rzetelnych. Nawet jeśli to Ci się nie bardzo podoba, to taki jest po prostu fakt :).

MJM to fajne przedsięwzięcie i myślę, że wielu ludziom w czymś pomogło. Żeby je jednak ocenić, trzeba najpierw dokładnie sprawdzić założenia tej imprezy i jej cel.

Szkoda by było, gdyby ktoś tylko na podstawie Twojej krzywdzącej opinii zrezygnował z uczestnictwa w mjm.

I żeby nie było – nie mam nic osobiście do Ciebie :). Staję tylko w obronie samej imprezy.

Jolanta (mogę w przyszłości jakieś zdrobnienie?”), sprawdziłam cel imprezy i opis na stronie. Zacytowałam je i skomentowałam. Więc nikt mi nie powie, że nie wiedziałam, na co idę :)

Generalnie nieco się różnimy, bo:

- Uważam siebie za jednego z tysięcy blogerów w tym kraju, który jest chyba najmniej cytowanym blogerem i ma średnią oglądalność.

- Jestem dziennikarzem, ale bloga nie prowadzę jako dziennikarz, tylko jako „zwykła osoba”. Blog z założenia jest subiektywny (forma felietonu), a nie dziennikarstwa (obiektywny artykuł).Prawo prasowe dokładnie mówi, kiedy jestem dziennikarzem a kiedy nie. Poza tym ranga mojego dziennikarstwa jest niewielka i nie mieszam tej działalności z prowadzeniem tego bloga (dla potrzeb dziennikarskich mam inny blog)

- Nie mogę brać odpowiedzialności za to, jak ktoś traktuje moje słowa. Jeśli nie pójdzie na imprezę, bo ja mówię, że mi się nie podobało, to świadczy tylko o nim :> Ja bym poszła, bo nie lubię sugerować się opiniami innych i wolałabym to sama sprawdzić.

- I co najważniejsze – moja opinia jest opinią powszechną w pewnych kręgach, choć tylko nieliczni o tym mówią. Mój blog też jest kierowany do pewnej grupy i to nie jest grupa, która bywa na MJM.

w kwestii zdrobnienia – oczywiście. Byłoby nawet wskazane ;). Jola jest OK.

Co do reszty – Twoja opinia jest powszechna w pewnych kręgach, a moja jest powszechna w pewnych innych kręgach ;). Ludzie się różnią i dobrze. Inaczej byłoby nudno.

Podejmowanie własnych decyzji często jest oparte na opiniach innych, dlatego nie wiem, dlaczego dyskredytujesz ludzi, którzy sugerują się czyjąś opinią. Jakbym miała wszystko na świecie sprawdzać sama na własnej skórze, to życia by mi nie starczyło. Dlatego chętnie słucham tego, co inni mają do powiedzenia i na tej podstawie podejmuję wiele swoich decyzji.

Co do dziennikarstwa – podeszłaś do tematu w sposób bardzo sformalizowany. Mi nie chodziło o to, co mówi prawo prasowe, tylko o to, jak jesteś postrzegana i odbierana w internecie przez zwykłych ludków ;).

Jeśli nie widzisz formularza do komentowania, tzn. że od publikacji wpisu minęło więcej niż 5 miesięcy i możliwość komentowania została automatycznie wyłączona.