Dzisiaj opowiem o chorobie, na którą kiedyś cierpiałam. Właściwie nie wiem, jak ją nazwać. Zła organizacja czasu? Lenistwo? Głupota? A może po prostu zwykłe przemęczenie? Tak, czy owak wiem, że na tę chorobę cierpi coraz więcej osób. Być może nie zdajesz sobie sprawy, że w jakimś stopniu dotyka także Ciebie.
Jednostka chorobowa: Nie chce mi się
Oto przykład obrazujący chorobę.
Dostajesz maila, w którym ktoś Cię o coś pyta lub prosi. Co się dzieje? Otwierasz tego maila, czytasz go po łebkach (znaczy: niedokładnie), zamykasz. O czym był ten e-mail? Szczerze mówiąc nie wiesz. Coś tam ktoś o dziennikarstwo pytał, ale nie wiesz, bo zajmiesz się tym jutro.
Nadeszło to jutro. Otwierasz znowu maila, znowu go czytasz, tym razem dokładnie. Eeee, nie chce Ci się odpowiadać. Jutro odpowiesz.
Nadeszło kolejne jutro. Otwierasz znowu maila, czytasz go jeszcze raz, bo już niezbyt pamiętasz, o co tam właściwie chodziło. Odpisać, czy nie odpisać? Nie chce Ci się, ale już leci kolejny dzień i nadawca czeka na odpowiedź. Czytasz jeszcze raz, żeby upewnić się, czy dobrze rozumiesz list. Odpisujesz. Zajmuje Ci to raptem 3 minuty.
Znasz to?
Skuteczne metody zwalczenia choroby
Kilka porad, które powinny zminimalizować przykre skutki choroby. Jeśli będziesz sumiennie, codziennie stosować się do tych wskazówek, masz szansę wyleczyć się całkowicie. Pozwolę sobie świecić przykładem jako istota, która wyleczyła się kilka lat temui dziś całkiem nieźle sobie radzi z organizacją czasu.
Zrób to od razu! Jeśli za coś już się zabierasz, dokończ to! Zamknięcie programu pocztowego nie spowoduje, że problem zniknie. Naprawdę trzeba będzie do tego wrócić jeszcze raz. Zatem, jeśli już to czytasz, już masz otwarte, to uwierz mi, że za dwie minuty sprawa będzie od ręki załatwiona. I z głowy.
Rób tu i teraz. Wszystko, co jest mało skomplikowane i można załatwić w trybie tu i teraz – załatwiaj tu i teraz. Jeśli coś zamie Ci 2-3 minuty, zrób to od razu, tu i teraz. Nie jutro rano, nie w niedzielę, ale teraz. TERAZ!
I jeszcze jeden argument:
Nie ma od tego ucieczki. W moim ebooku pisałam: Jeśli Ty tego nie zrobisz, nic tego za Ciebie nie wykona. Pamiętam, jak sama prowadziłam EscapeMagazine.pl.
Sama wydawałam ebooki, robiłam okładki, skład, wstawianie do panelu, promocja, oferty, obsługa klienta (autor, partner, klient), umowy i wypłaty (autor, partner), paragony, faktury i mnóstwo innych bzdetów. Odpowiadałam na maile za trzy osoby!
Rozbudowywałam stronę, wszystko (poza typowym programowaniem) robiłam sama. Poza tym pracowałam w gazetach jako dziennikarz, współpracowałam z różnymi firmami (obsługa klienta, e-commerce) i… codziennie 6-8 godzin spędzałam na uczelni (studia dziennie, humanistyczne).
Jak to możliwe?
Otóż bardzo prosto :) Wcieliłam w życie m.in. zasadę: Zrób to od razu i bardzo, bardzo, bardzo konsekwentnie się tego trzymałam. Sama tego nie wymyśliłam, to z obszaru GTD.
Wiedziałam, że jeśli nie zrobię tego tu i teraz, to za chwilę pojawią się kolejne maile, kolejni autorzy, wszystko się będzie mnożyć w moich oczach i za 3 dni po prostu tego już nie ogarnę.
Wiedziałam, że jeśli nie zrobię tego ja, to nikt inny tego nie zrobi, bo jestem sama. Nikt nie odpisze za mnie na maile, nikt za mnie nie wystawi faktury, nikt za mnie nie wyda ebooka i tak dalej… Nikt, ponieważ byłam sama.
Refleksja
Poczucie, że jesteś sam i nikt Cię nie wyręczy zdecydowanie sprzyja wcielaniu w życie zasady Zrób to od razu.
Poczucie odpowiedzialności za siebie, życie, firmę i rodzinę sprawia, że nie myślisz o odkładaniu czegokolwiek.
A teraz zrób to, co przed chwilą zacząłeś odwlekać.
Wpis opublikowano: 23.09.2007


Nie umiem tak, ale będę się kiedyś musiał nauczyć…
To się nazywa – Prokrastynacja.
http://fornalski.blox.pl/2007/09/Prokrastynacja-wrog-publiczny-numer-1.html
Święte słowa. Stosuję od dawna, inaczej bym się pogrzebał pod natłokiem małych spraw lub zastał się przy dziesiątkach nieskończonych projektów.
Jednak istnieją pewne względy i wydarzenia, które mają na tyle duży priorytet, że wszystkie mniejsze projekty odkłada się na dalszy plan – trzeba mieć tego świadomość – to z obszaru zasady „Nie ma sztywnych zasad”.
GTD jest cudowne! GTD zmienia moje życie cały czas, choć wcale super-ściśle się zasad nie trzymam :)
GTD – czuję To! :)
Wpisuję się tak późno od pojawienia się tej notki bo po przeczytaniu powróciłem do tego „… co przed chwilą zacząłeś odwlekać….”
Do dzisiejszego dnia nie wiedziałem, że to GTD ale tego rodzaju metody stosuję od kilku lat.
Polecam wszystkim grupowanie zadań i ich priorytetyzację. Znacznie poprawia produktywność. :)
A załatwianie prostych szybkich spraw od ręki też jak najbardziej wskazane, ale tylko wtedy kiedy skończymy wcześniej zaplanowane na ten termin zadania (albo ta szybka czynność ma wysoki priorytet).
no cóż…jak zaczęłam czytać – to po prostu mnie zatkało.to moje biurko dziś. moje maile.moje papiery….nie jest tak zawsze – gdyby bylo, wywalili by mnie z roboty….dzięki;) przypomniałaś mi coś bardzo ważnego. najważniejszego. to MOJE zadania.ok;) miłego dnia;)
Nic nowego, wystarczy kierować się zdrowym rozsądkiem i być konsekwentym w działaniu a takie rzeczy wychodzą naturalnie :> Pozdr
Oczywiście się zgadzam – ale tylko powiem, że cieszy mnie, że linkujesz do artykułu mojego autorstwa na wikipedii :-) Choć autorzy pozostają w ukryciu, fajnie wiedzieć że się przydaje i że ludzie to cytują.
@Vroobelek, bez bicia przyznaję, że nigdy nie sprawdzam, kto jest autorem wpisu. Sprawdziłam i taaaaaaaaki uśmiech :)