» Barcamp na Malcie – już 7 czerwca 2008 // IMO
31.05.2008 | kategoria: E-biznes, Internet
tematy: barcamp, branżowe imprezy, e-biznes, web2.0

Spokojnie, to na tej Malcie, a nie na tej. ;)
Muszę dorzucić swoje trzy grosze.
Najbliższy Barcamp będzie więc w innym miejscu (Blues Pub Cybinka na Malcie) i w innej formie (prezentacja 15 startupów, na które później można oddać swój głos). Od razu mówię, że pomysł bardzo fajny.
Przejrzałam listę piętnastu (czy aby nie za dużo?) i… słyszałam tylko o jednym. Nie jestem jakimś wyznacznikiem, ale jeśli siedząc w branży słyszałam o jednym, to gdzie tu mówić o dotarciu do szerszego grona. To jest właśnie duży problem startupów – robi je grupa zapaleńców, najczęściej programistów, ale nie ma zielonego pojęcia, jak to wypromować i pokazać ludziom, w jaki sposób z tego skorzystać. Brakuje po prostu marketingu. Nie bądźmy jednak naiwni, że „a może się uda, bo Nasza Klasa…” albo „wrzuć se fotki, zaproś znajomych do kontaktów i będzie gites”.
Prawda jest taka, że wszystko można wypromować, tylko trzeba pokazać ludziom korzyści, jakie będą mieli z używania danego narzędzia i robić wokół tego szum. To trudne, czasochłonne, czasami trzeba zainwestować jakieś pieniądze, ale jeśli rozejrzymy się wokół (radio, prasa, telewizja, internet), to widać, że (upraszczając) tak to funkcjonuje.
Jeden z komentujących u Bartka Raciborskiego już pokusił się o krótką analizę startupów, które zostaną zaprezentowane 7 czerwca. Swoją drogą – dlaczego negatywne komentarze prawie zawsze są anonimowe? Wstyd? Zazdrość? Niepewność siebie? Własna nieudolność? Może doktorat o tym napiszę. ;)
Ja myślę sobie tak: Nie chodzi o wymyślanie drugi raz koła, ale o to, żeby pokazać ludziom, jak można go użyć do czegoś nowego albo ulepszyć dotychczas istniejące. Nie można więc oczekiwać, że wszystko, co powstaje będzie czymś, czego świat jeszcze nie widział. Czasami myślę, że Kohelet za mocno wpływa na ludzi, zwłaszcza na anonimowo komentujących.
I tak na marginesie:
Nie chcę być złośliwa (czy ktoś mi uwierzy?), ale Bartek Raciborski także prezentował swój projekt travels.to na Barcampie prawie rok temu. Zapowiadał się ciekawie, ale serwis nadal wygląda tak samo, czyli nie ma go i brak informacji, czy jest dalej tworzony.
Uwaga ogólna (czyli nie tylko do Bartka):
Ja rozumiem, że jest teraz taki trend, że lepiej być komentującym poczynania innych niż robić swoje i być komentowanym. Oczywiste jest, że łatwiej wymądrzać się i nie mieć (przynajmniej oficjalnie) własnych serwisów, bo wtedy nikt Ci nie wytyka rozbieżności między tym, co mówisz a robisz, ale szkoda porzucać ciekawe, dobrze zapowiadające się pomysły, kiedy ma się w sobie potencjał i branżowe kontakty.
Wracając… Samo wystąpienie jak wiadomo niczego nie gwarantuje. Nie tylko przykład Bartka, ale też pamiętamy choćby chłopaków z Partype.pl (dla niewtajemniczonych: tu i tu). Pamiętamy też wielu uczestników „Szansy na sukces”. Branżowe imprezy to właśnie takie akcje – możesz się pokazać, ale nie licz, że nagle użytkownicy i potencjalni współpracownicy lub wspólnicy będą walić drzwiami i oknami.
Wszystkim startuopm (także tym spoza prezentowanej piętnastki) życzę wszystkiego dobrego. Każdy z nich tak naprawdę ma szansę być dochodowy i rozpoznawalny, jeśli tylko twórcy sami uwierzą w niezbędność istnienia swoich serwisów i będą w stanie przekonać o tym użytkowników.
Najświeższe informacje o imprezie na Malcie (7 czerwca 2008) na Barcamp.pl


Skoro pytasz o t2 – projekt z przyczyn finansowych musiałem odłożyć w czasie i zająć się czymś innym. Wciąż mam zamiar go zrobić mimo iż od tamtej pory wiele zmieniło się na rynku serwisów turystycznych, większa jest już konkurencja i na pewno będzie trudniej.
@Bartek, dzięki za wyjaśnienie. :)