» Czy programy partnerskie to poważny biznes?
2.06.2008 | kategoria: E-biznes
tematy: dropshipping, programy partnerskie, SOAP

Do zastanowienia skłoniło mnie trochę KSP, trochę rozmowa ze znajomym na temat tego, co można w sieci zaobserwować w obszarze programów partnerskich – milion kopii stronek, każda naszpikowana linkami PP bez ładu i składu.
Plus kilka SOAP-owych sklepów, bo przecież (wnioskując z postawy niektórych Partnerów) lepiej mieć 10 skopiowanych wersji demo bez żadnych zysków (na zasadzie: może się przypadkiem uda) niż kilka dopieszczonych, wypozycjonowanych, ładnych i zarabiających konkretne pieniądze.
Ale wracając…
W mojej ocenie PP są poważnym biznesem, jeśli ktoś podchodzi do tego poważnie.
Załóż sklep w ramach programu partnerskiego
Weźmy na przykład soapowe sklepy, które można założyć w ESC Poland oraz w Escape Magazine. Zaletą jest możliwość umieszczenia sklepów na własnym serwerze, pod własną marką. To daje duże możliwości jeśli chodzi o pozycjonowanie, wyrobienie sobie marki, stworzenie unikalnego wyglądu i zawartości. Ty zajmujesz się zarabianiem, a firma udostępniająca SOAP całą logistyką (faktury, obsługa klienta, pakowanie i wysyłka zamówień, kontakty z hurtowniami).
… później możesz z niego zrezygnować
Jeśli w jakimś momencie uznasz, że chcesz mieć własny sklep, zajmować się całą logistyką, to usuwasz SOAP i w jego miejsce stawiasz swój sklep.
W czasie prowadzenia soapowego sklepu możesz umieścić na stronie formularz zapisu na newsletter i zbierać na własne potrzeby (także na przyszłość, gdy „podmienisz” SOAP na własny sklep) adresy klientów. W newsletterze można oferować autorskie rzeczy np. recenzje książek, porady komputerowe – coś, co ma się jakoś tematycznie do Twojego SOAP-u.
Zdjęcie SOAP-u to odważny krok, bo logistyka w sklepie internetowym to ciężki kawałek i zdecydowanie lepiej prowadzi się SOAP. Przy SOAP-ie można robić to, co jest najfajniejsze, czyli marketing, promocja sklepu, pozycjonowanie, a nie babranie się z fakturami, obsługą klienta, pakowaniem zamówień, wypisywaniem papierków (lub drukowaniem), staniem w kolejce na poczcie itp.
Kupujcie u znajomych
Osobiście jeśli chcę coś kupić u X i wiem, że jakiś znajomy działa w ich programie partnerskim, to kupuję przez znajomego. Efekt końcowy będzie przecież dokładnie taki sam (tj. otrzymam swoje zamówienie od firmy X), a przy okazji znajomemu wpadnie kilka lub kilkanaście złotych.
Pośrednictwo na każdym kroku
Programy partnerskie są pewną uproszczoną formą pośrednictwa sprzedaży, którą obserwujemy także w świecie rzeczywistym.
Pośrednictwo niestety źle się w Polsce kojarzy, nawet ludziom, którzy sami na co dzień żyją z pośrednictwa, tylko jakoś trudno im to przyjąć do wiadomości pośrednictwo innych.
Na początku zauważmy taką kwestię – ilu jest producentów, a ile jest firm, które rozprowadzają towar tych producentów. Więcej jest rozprowadzających niż produkujących. Po drodze są jeszcze hurtownie, czyli kolejne formy rozprowadzania.
W przypadku branży usługowej ma to jeszcze głębszą strukturę. Ktoś zgłasza się do firmy X, ponieważ temu komuś ktoś wyżej kazał coś załatwić. Firma X przyjmuje zlecenie od tego kogoś i zleca innej formie wykonanie. Ta inna firma czasami także zleca jeszcze innej albo już konkretnej osobie, która to wykona.
Cały świat to jeden wielki rynek usług, gdzie każdy każdemu coś dostarcza, coś zleca, gdzieś pośredniczy.
I tak właśnie działa program partnerski.
Sklep internetowy:
Klient ogląda ofertę sklepu – klient zamawia – sklep sprowadza z hurtowni – sklep wysyła klientowi.
Program partnerski:
Klient ogląda ofertę partnera – klient zamawia – sklep sprowadza z hurtowni – sklep wysyła klientowi – Partner dostaje prowizję.
Piękna struktura pośrednictwa.
Chałupniczo
Wśród bardziej obrotnej młodzieży pośrednictwo wygląda tak:
1. Kupuję telefon za 500 zł i sprzedaję komuś innemu za 650 zł (minus taki, że musisz zamrozić gotówkę).
2. Osoba X ma do sprzedania telefon. Osoba Y chce kupić taki telefon. Osoba X mówi, że chce za niego 500 zł. Osobie Y mówię, że jest taki telefon za 650 zł.
Na co dzień
Wrażliwi czytający mogą zadać sobie pytanie, czy to jest moralne lub w porządku, że sprzedajemy coś drożej niż sami to pozyskaliśmy.
Teoretycznie nie, ale w praktyce zauważmy, że taka sytuacja ma miejsce w naszym życiu codziennie, na każdym kroku! Miła Pani w warzywniaku, kwiaciarni, sklepie z butami, nie zajmuje się sprzedażą charytatywnie – ona bierze taniej z hurtowni i sprzedaje nam drożej. Dzięki temu ma na ZUS, opłacenie lokalu i pensję. I wszystko to z tego, że nam (bezczelnie – a jakże!) sprzedaje drożej!
Jako klienci najczęściej szukamy sklepu, gdzie będzie taniej i cieszymy się z zaoszczędzonego grosza, zapominając, że i tak formalnie rzecz biorąc przepłacamy czasami o 50%, bo np. o tyle taniej sprzedawca bierze z hurtowni (zależy oczywiście od branży).
Jednak inaczej postrzegamy kupowanie w sklepie, a inaczej branie kredytu w banku. W tym ostatnim jawna jest informacja o odsetkach i widząc je automatycznie denerwujemy się, że takie zdzierstwo panuje w tym sektorze. Prawda jest taka, że nie tylko w tym, ale właściwie nikt na co dzień się nad tym nie zastanawia.
Przy tej okazji można dotknąć jeszcze jednego wątku – wysokości narzutu za pośrednictwo. Są mniejsze i większe narzuty, to jest oczywiste.
A bo w Ameryce…
W USA model pośrednictwa jest kulturowo bardziej zakorzeniony niż w Polsce. Każdy przedsiębiorczy obywatel pracował jako akwizytor (czyli pośrednik) albo dostarczał usługi pośrednicząc między mniejsza a większa firmą. Trochę to podobne do programu partnerskiego, chociaż nie trzeba nigdzie chodzić.
U nas ktoś, kto pośredniczy jako partner w programie partnerskim, jako pośrednik w kupnie mieszkania czy jakikolwiek inny, jest automatycznie tym złym, który chce na nas zarobić. Więc staramy się omijać wszelkich pośredników, nie zdając sobie właściwie sprawy, że i tak korzystamy z ich usług na każdym kroku, a ich obecność… ułatwia nam życie.
Wnioski
I co jest w tym wszystkim najpiękniejsze? Że cały świat właśnie dzięki takim mechanizmom pośrednictwa kręci się. Że Ty i ja i miliardy ludzi mamy zajęcie. Gdyby nie było pośredników, to większość społeczeństwa byłaby bezrobotna. Ty także, bo zapewne pracujesz w firmie, która jest pośrednikiem w dostarczaniu dóbr lub usług. To samo dotyczy Twoich rodziców, rodzeństwa, kuzynów, wujków itp.
Świat bez pośredników? Proszę bardzo – jedź sobie do Chin osobiście po parę trampek albo dwie koszulki. Pojedziesz i weźmiesz dla znajomych? No i to już jest właśnie pośrednictwo. :)
Odnosząc to do programu partnerskiego – to właściwie taka sama forma zarabiania jak każda inna, która opiera się na pośredniczeniu. Nie można powiedzieć, że jest gorsza, ponieważ takie stwierdzenie automatycznie oznacza zanegowanie właściwie całego świata, wszystkich sklepów, firm, instytucji każdego typu.
I na koniec jeszcze jedno skojarzenie. Otóż Ci, którzy uważają, że programy partnerskie są przestarzałą formą, powinni zapoznać się z dropshippingiem, który logistycznie kojarzy mi się właśnie z programami, ale to już zapraszam do Wojtka.
Wpis opublikowano: 2.06.2008


Pośrednictwo jest najtrudniejszym ogniwem w całym łańcuchu handlowym. To pośrednik musi wyszukać najtańszy towar, i wykonać najtrudniejsze zadanie-sprzedać. Moralność – każdy handlowiec kieruje się zasadą kupić tanio-sprzedać drogo, zasada jest stara jak świat, nie martwmy się że ktoś na nas zarobił, bo to jest własnie kapitalizm.