» Nie pisz do nas!

21.08.2008 | kategoria: E-biznes

tematy: , ,

newsletter

Ciekawy przykład, jak nieświadomie powiedzieć klientowi, że ma się do w d****.

Jakiś czas temu dostałam newsletter z pewnej całkiem fajnej firmy. Napisali do mnie uroczy list (w ogóle ich lubię, bo piszą do mnie normalnie) i chciałam na niego odpisać. Nie zauważyłam, że w polu OD jest imię i nazwisko pracownika oraz fikcyjny adres e-mail noreply@adresdomeny.pl

Jakie było moje zdziwienie, kiedy dostałam zwrot, że sorry, no mailbox here by that name.

Napisałam na znany mi adres z wcześniejszej korespondencji z właścicielem, wyrażając:
a) podziękowanie za miły newsletter i zawarte tam atrakcje
b) moje zdziwienie na noreply

W odpowiedzi otrzymałam wyjaśnienie, że:
- na początku adres zwrotny był prawdziwy, ale za dużo było zwrotów,
- noreply to tymczasowe rozwiązanie, bo automat obsługujący zwroty jest już na ukończeniu.

Brzmi to całkiem sensownie i wiem, że otrzymywanie tysiąca zwrotów nie jest miłe, ale trzeba zastanowić się nad jedną, prostą rzeczą, czyli kto tu jest ważniejszy: ja czy klient?

Zjawisko odpisywania na newslettery nie jest czymś niezwykłym. Odpowiedzi dotyczą np. złożonego kilka dni wcześniej zamówienia, pytania o jakiś produkt, prośba o wypisanie z newslettera lub zmianę adresu itp.

Poprzez wysłanie newslettera przypominamy o sobie, firmie, usługach i trzeba liczyć się z tym, że coś się komuś skojarzy, przypomni, wpadnie do głowy jakieś pytanie.

I taki klient pisze do nas i co się okazuje? Dostaje zwrot, że nie ma takiej skrzynki.

Co sobie myśli o nas i naszej firmie?
Czy zada sobie trud, żeby poszukać prawidłowego adresu i napisać ponownie?

A wystarczy ustawić frazę mailer-daemon w programie pocztowym do kosza (lub innego specjalnego folderu) i przez te kilka najbliższych wysyłek newslettera pobierać zwroty. Cała reszta korespondencji tzn. od klientów trafi do naszej skrzynki odbiorczej.

Patrycja Kierzkowska

Wpis opublikowano: 21.08.2008

Komentarze (8)

Jak ktos programu pocztowego nie potrafi obsluzyc to sie za biznes i wysylke bierze ? :D

Tu się akurat nie zgodzę, bo noreply to raczej już standard w newsletterach… W założeniu newsletter służy do informowania a nie do korespondencji. To tak, jakby na ulotkę firmową chcieć odpisać – trzeba wiedzieć dokąd, a nie zwrócić ją listonoszowi.
Kwestia dodania linii, że korespondencja pod takim a takim adresem – jeśli nie dodali, to błąd.

@Chris, jeśli newsletter traktujesz, jak mówienie z ambony, bez możliwości odpowiedzi albo wysyłkę ulotki, to w porządku. Przy czym internet i e-mail mają to do siebie, że istnieje możliwość interakcji między nadawcą a odbiorcą. W ulotce tego nie ma.

Celem newslettera powinno nawiązywanie relacji i sprzedaż (zresztą ta firma ma taką właśnie koncepcję), a nie wysyłanie ulotek reklamowych i pokazywanie znaku „stop”, jeśli klient ma pytanie.

W pełni zgadzam się z Patrycją. Zbyt cenna jest możliwość nawiązania kontaktu z klientem, by pozbawić go możliwości odpowiedzi na newsletter.

Subskrybenci mojego newslettera często korzystają z tej możliwości i dzięki temu nawiązałem wiele ciekawych, bliższych relacji.

Faktycznie. Też prowadzę pewnego rodzaju mailing (choć nie biznesowy, ale cel podobny – zachęcić ludzi do czegoś) i zdarzało się, że dostawałem e-maila od kogoś, kto, by do nas napisać, odpowiadał na newslettera.

Nie znają się, zwroty właściwie w 100% przychodzą na adres zawarty w tzw „kopercie”, natomiast program pocztowy przy odpowiedziach korzysta z nagłówka From:

@Chris Niestety jesteś w błędzie. Przebadałem blisko 1000 newsletterów i tyko kilka stosuje noreply. Trudno zatem mówić tu o jakimkolwiek standardzie. Nie wiem skąd taka wiedza u Ciebie.

Do informowania służą automaty, które potwierdzają wykonanie czynności. Newlettery do komunikacji, a trudno nazwać komunikacją coś co ma bieg tylko w jedną stronę.

Patrycja ma tu całkowitą rację.

@Chris Trynkiewicz: „noreply to standard w newsletterach”. No to przykro mi bardzo, ale wszystkie takie newslettery rozbiją sie o filtr antyspamowy stosujący Sender Address Verification, czyli sprawdzanie w chwili odbioru maila, czy adres nadawcy rzeczywiście istnieje poprzez tzw. sender callback. A jest to coraz popularniejsza technika bo naprawdę bardzo skutecznie tnie spam i ma bardzo mało fałszywych pozytywów. Jak ktoś sam sie prosi o kłopoty (nadawca takiego newsletera), to bedzie je miał…

Chcesz skomentować, ale nie widzisz formularza do komentowania? Spójrz na datę opublikowania wpisu. Jeśli minęło więcej niż pięć miesięcy, to formularz został wyłączony automatycznie. Jeśli minęło mniej niż pięć miesięcy, to oznacza, że komentowanie dla tego wpisu zostało od początku wyłączone.