
Jak widzę tekst Wysyłka gratis, od razu zapala mi się czerwona lampka ostrzegawcza.
Wysyłki gratis mają to do siebie, że ich cena wliczona jest już w towar. Z tym chyba nikt nie będzie się specjalnie spierał, bo biznes to nie wolontariat i nikt nie będzie przecież do niego dokładał.
Fascynująca jest kreatywność sprzedawców w wymyślaniu sposobów dostarczenia przesyłki, za którą kupujący w mniemaniu sprzedawcy nie zapłacił. Ogólnie mówiąc, opiera się to na niedomówieniach.
Pierwszy sposób niedomówienia, to odbiór osobisty. Dostawa jest gratis, jeśli sam po nią przyjdziesz. Celowo nie używa się słowa wysyłka, tylko dostawa. Oczywiście możemy spierać się o znaczenie obu słów, natomiast trzeba pamiętać, że to pierwsze jasno określa, że przesyłka jest wysyłana, a to drugie już nie.
Drugi sposób, to wysyłka zwykłym listem. Sprzedawcy (zwłaszcza na Allegro), dostarczając towar gratis, bardzo rzadko informują na swoich stronach, jakim trybem będzie wysłany.
Kilka razy w życiu zdarzyło mi się skorzystać z wysyłki gratis na Allegro i zawsze był to najprostszy i najtańszy sposób, czyli zwykły list, bez priorytetu, w kopercie własnej roboty (bywa nawet, że z kolorowych czasopism), nieudolnie posklejany kilometrami taśmy.
Ostatnio zamówiłam książkę na Allegro, gdzie wysyłka była gratis. W mailu było napisane:
ewentualnie proszę doliczyć 3 zł na priorytet!
Zapytałam więc:
A z jakiej Pan firmy korzysta, że priorytet kosztuje 3 zł? Bo w Poczcie Polskiej priorytet jest 3 razy tańszy.
Odpowiedzi nie otrzymałam.
Na szczęście wysyłki gratis w sklepach internetowych z prawdziwego zdarzenia, przychodzą najczęściej paczką przez Pocztę Polską lub kurierem. Dzieje się tak, ponieważ w cywilizowanych warunkach dostawa w cenie uzależniona jest to od kwoty zamówienia – w zależności od sklepu lub branży, może to być od 100 zł.
Jeśli więc chcesz wdrożyć u siebie wysyłkę gratis, to wyraźnie zaznacz, jaka to będzie forma dostawy (polecony, paczka, kurier, z priorytetem czy bez).
Pamiętaj też o zamawiających zza granicy i napisz na stronie, czy mają oni wysyłkę gratis czy nie (jeśli nie, to ile kosztuje taka dostawa). Dzięki temu później nie trzeba będzie pisać klientowi, że jak za granicę, to trzeba dodatkowo zapłacić. Klient słusznie się oburzy i zapyta, gdzie to było napisane.
Patrycja Kierzkowska


Na każdą firmę i sprzedawcę wysyłającą listami zwykłymi jest bardzo prosta metoda. Dwa tygodnie po otrzymaniu towaru napisać list z zapytaniem o termin jego dostarczenia (bo do tej pory nie dotarł). Za drugim razem powinien już zostać wysłany poleconym. Jeśli nie, powtórzyć.
Wysyłający listem zwykłym szukają tylko kłopotów, bo nie mają żadnego DOWODU, że towar rzeczywiście został wysłany…
@Krzysztof, to bardzo ciekawa metoda, ale ma dwie wady.
Po pierwsze, jeśli przesyłka dotarła, a ja powiem, że nie, to będę kłamać.
Po drugie nie wierzę, że sprzedawca będzie reformowalny, jeśli ja zgłoszę, że nie dotarło. Prosta kalkulacja – wysłał do 100 osób, a zginęło tylko raz (tzn. ja twierdzę, że zginęło, choć tak naprawdę doszło). Na przyszłość nie zmieni swoich przyzwyczajeń, bo po prostu to mu się nie opłaca.
Chyba, że masz na myśli zmasowaną akcję, gdzie od dziś każdy Polak otrzymujący „zwykłym”, będzie mówił, że nie dostał i po jakimś czasie wszyscy nauczą się wysyłać poleconymi, tym samym zwiększając dochody Poczty Polskiej. ;)
Witam,
Z przesyłkami poleconymi to jest jeszcze taki problem, że nie wszyscy lubią takie przesyłki. Mnie osobiście tzw. „szlag” trafia kiedy po list/paczkę muszę fatygować się osobiście na pocztę bo listonosz nie mógł nikomu w mieszkaniu zostawić. W przypadku zwykłego listu listonosz czasem zostawi nawet u sąsiadów, raz zdarzyło mi się nawet (nie w Polsce akurat), że paczkę po prostu zostawił pod drzwiami :)
Marcin
Z mojego punktu widzenia (jako sprzedawcy) nie jest dopuszczalne wysłanie towaru, bez możliwości udowodnienia kupującemu, że się go wysłało i odwrotnie.
Kiedyś zdarzyło mi się tak zrobić, ale ktoś mnie z tego wyleczył, chociaż w pozytywny sposób, bo po prostu uświadomiłem sobie jakie są tego zagrożenia.
Nie rozumiem Cię jednak Patrycjo – dlaczego ta czerwona lampka od razu ma się świecić po zobaczeniu napisu „darmowa wysyłka” – ja tam chętnie skorzystam – oczywiście zazwyczaj widzę coś takiego jak robi się zakup za kilkaset złotych – co w takim przypadku jest uzasadnione. Chociaż są branże (komputery), gdzie darmowa wysyłka jest dopiero od 3000 zł netto… Wszystko zależy od marży jak widać.
Osobiście darmowa wysyłka często jest dla mnie dodatkową zachętą do zakupów. Np. darmowa wysyłka w księgarniach Helion i Onepress sprawia, że książki kupuję bezpośrednio u nich, zamiast w innej księgarni.
Natomiast taka wysyłka na Allegro budzi także mój niepokój, bo to przecież rynek niskich marży i konkurencji cenowej. Czy kogoś naprawdę stać na normalną, darmową wysyłkę? Mam wątpliwości.
Marcin
Możesz na poczcie złożyć dyspozycje żeby w skrzynce zostawiali Ci również przesyłki polecone, jeśli to nie będzie przesyłka z potwierdzeniem odbioru to znajdziesz ją w skrzynce, nie będziesz musiał iść na pocztę i stać w kolejkach.
Wojciech Bogacz
Masz całkowitą racje, nikt poważny nie może wysyłać zwykłym listem, nie ma możliwości zgłoszenia reklamacji, a w przypadku reklamacji zgłaszanych przez klienta, jest się [udupionym]
Wracając do darmowej wysyłki to ustalając ją od jakiejś kwoty, zachęca się klienta do wyższych zakupów, (co prawda czasami się traci – jak klient zamiast zapłacić za wysyłkę domówi sobie coś za na przykład 10 zł gdy pobranie kosztuje 11,5) Ale w ogólnym rozrachunku raczej się to opłaca – trzeba tylko umiejętnie i w zależności od branży oraz występujących w nich marż – ustalić kwotę graniczną i to zarówno klientowi jak i sprzedawcy.
Pozdrawiam
Ja pisz, że przesyłka gratis, bo właściwie klienta nie obchodzi to ile kosztuje przesyłka, opakowanie, poślinienie znaczka, napisanie adresu, ale właśnie ile ma zapłacić, żeby towar mieć w domu. Książki pakuję w tekturowe pudełko. Na początku pakowałem w zwykłe koperty, ale chociaż nie było reklamacji, to wiedziałem, że prędzej czy później coś się rozwali i będzie kłopot…
Zdarzają się też odwrotne sytuacje: cena samego przedmiotu jest zaniżona, a wysyłka, która w normalnych okolicznościach kosztowałaby 8zł, kosztuje np. 25zł. A wszystko po to, by cena, zamiast 224zł była 199zł. A wysyłanie listem zwykłym to delikatnie mówiąc, niemądry sposób, jak paczka zaginie, to sprzedawca ma problem i musi ją wysłać ponownie. A to pakowanie w gazety… Nie stwarza to firmie pozytywnego wizerunku, ale cóż, słowo GRATIS wciąż mile łechce oko klienta. Szkoda tylko, że dobre wrażenie mija, gdy dostaje się źle opakowany przedmiot, niezabezpieczony przed uszkodzeniem w transporcie.
Wysyłanie listem zwykłym ma sens, bo jest z nim mniej zawracania głowy zarówno dla odbiorcy jak i nadawcy. Wysyłam książkę, której strata kosztuje mnie około 13 zł listem zwykłym za 5.30. Polecenie kosztuje dodatkowe 2.20. A więc, żeby nie stracić 18.30 musiałbym zapłacić te 2.20, a więc musiałaby ginąć co 9 przesyłka, albo co 9 odbiorca musiałby kłamać aby mi się to opłacało. Oczywiście w przypadku droższego towaru to polecenie może się opłacać, bo i pokusa ginięcia i kłamania jest większa.
Gdy jeszcze mieszkałem w UK zamówiłem w Amazonie nagrywarkę DVD. Długo (2 tygodnie) jej nie było więc złożyłem reklamację. Przysłano mi natychmiast drugą z prośbą, żebym odesłał pierwszą jeśli jednak sie znajdzie. Znalazła się wiosną, bo okazało się, że listonosz dla ochrony przed deszczem położył ją przy kuchennych drzwiach (nie używanych zimą). Odesłałem tę nagrywarkę nie dlatego, że jestem jakiś wyjątkowo uczciwy, ale pomyślałem sobie, że posiadanie dwóch takich nagrywarek naprawdę nie jest mi do niczego potrzebne. Większość ludzi też nie chce mieć dwóch takich samych książek i nie zależy im na oszukiwaniu sprzedawcy.