Posted by shrew | Posted in E-biznes, Firmowe | Posted on 27-05-2006
2
Jedno z wydawnictw ebookowych (ale nie moje) pretendujące do poziomu Złotych Myśli wprowadziło 30 dniową gwarancję satysfakcji. Ja
u siebie tego nie wprowadzam z dwóch powodów:
Posted by shrew | Posted in E-biznes | Posted on 10-05-2006
30
Obiecywałam kiedyś tonidowi, ze napiszę dlaczego nie linkuję do innych blogów na pasku bocznym. Otóż sprawa jest prosta. Nie linkuję, bo nie widzę takiej potrzeby.
Posted by shrew | Posted in E-biznes, Internet | Posted on 09-05-2006
0
Historia autentyczna. Może znasz, bo jest bardzo znana. Jeśli nie to poznasz teraz. Był sobie taki Pan, który zachował się brzydko (w mojej ocenie). Ale on nie widział w tym nic złego i jeszcze się wszystkim wokół chwalił, jaki to jest sprytny. No i się rozniosło.
Posted by shrew | Posted in E-biznes, Internet | Posted on 07-05-2006
4
Świadomie lub nie, ale niektórzy mnie odstraszają. Od komentowania, od brania udziału w wymianie zdań.
Posted by shrew | Posted in E-biznes | Posted on 05-05-2006
9
Znalazłam ostatnio stronę NetKursy. Już się podnieciłam, bo coś będzie za darmo, a wiadomo teraz nic za darmo nie ma to ogólnie fajna sprawa.
Posted by shrew | Posted in E-biznes, Internet | Posted on 10-04-2006
14
Powstają kolejne artykuły o Web 2.0, które jest tym samym, co IV RP czyli tylko nazwą, pod którą nie kryje się żadna innowacja. Albo jak dowcipy o Chucku Norrisie – wszyscy gadają, bo… wszyscy gadają. Lubię takie pętle. Tradycyjnie mam jakieś „ale”. Bo jestem prorokiem i żadne 2.0 mnie nie obchodzi, bo ja już wiem, jakie będzie 3.0.
Posted by shrew | Posted in E-biznes | Posted on 18-03-2006
6
Ostatnio przyłazi więcej reklam na skrzynki WP niż o2. o2 to mistrzowie w legalnym spamowaniu skrzynek. Załóż, a zobaczysz. I pożałujesz. A potem porzucisz.
Posted by shrew | Posted in E-biznes | Posted on 09-03-2006
3
Znowu wyjdzie, że czepiam się konkurencji. Cóż ja poradzę, że nie lubię ludzi, którzy sprzedają złudzenia. Owszem, każdy z nas je sprzedaje, ale niektórzy mają kodeks etyczny.
Tytuł ebooka „Jak pokonałem raka w 90 dni?” (ze znakiem zapytania) budzi mój niesmak. Nie wiem, co jest w tej książce, ale…Wiadomo, tytuł ma przyciągać. Budowanie nadziei ludziom chorym lub ich rodzinom uważam za chwyt poniżej pasa.
I te 90 dni. Pokażcie mi kogoś z rakiem, kto po tylu dniach wyzdrowiał. Tak może tylko ktoś, kto nie był poważnie chory, nie miał odmiany złośliwej, której nie da się pokonać przez 90 dni. Ebook na pewno będzie mówił o nadziei, bo przecież nie sądzę, żebyśmy dowiedzieli się z niego o magicznych ziółkach, które uleczyły pana Marka. Pytanie tylko czy nadzieja, którą daje jakiś Marek Kidziński, musi być tak marketingowo opakowana?