Posted by shrew | Posted in Melanż | Posted on 06-07-2006
6
Offtopic. Nudy. Nie czytaj. Heu me miserum. Patrzę na ludzi i nic nie rozumiem. Nic. Zupełnie nic. Trafi się na mojej drodze taki egzemplarz, który potrafi mnie zdołowac swoją postawą schlebiania gustom tłumu. I zapiera się, że nie, ale fakty wyglądają niestety inaczej.
Posted by shrew | Posted in Melanż | Posted on 14-06-2006
13
A ja pewnie wszystkim zazdroszczę i dlatego śmieję się z ludzi, którzy chwalą się, że napisali książkę i zaraz będzie wydana przez papierowe lub elektroniczne wydawnictwo.
Posted by shrew | Posted in Melanż | Posted on 29-05-2006
3
Nie rozumiem dlaczego media podniecają się tym, że zespół Varius Manx miał wypadek. Miał, jak dziesiątki ludzi w tym kraju. I co z tego wynika? Nic. Dziennie na drogach ginie ok. 20 osób, a ok. 200 zostaje rannych. Więc po co pisać o rzeczach oczywistych, o których wie każde dziecko?
Posted by shrew | Posted in Melanż, Pedagogiki i okolice | Posted on 25-05-2006
0
„Z całym szacunkiem, ale to Państwo wybrali” – zakomunikował nam prof. Piotr Petrykowski dawno temu tj. na drugim roku studiów pedagogicznych. Chciał nam uświadomić, że to nie pedagogika nas wybrała, ale my ją. Oznacza to tyle, że nie każdy nadaje się do zawodu.
Posted by shrew | Posted in Melanż | Posted on 24-05-2006
12
Piotr Mikołajski pisał jakiś czas temu o zmianie kodu. Cóż, ja zmieniłam po trzech latach status. Właśnie mijają dwa miesiące od zmiany statusu – zajęty to przeszłość. Mam status wolny. Tyle, że to oznacza niedostępny. Jestem wolna i szczęśliwa. Bardzo szczęśliwa. Niech tak pozostanie.
Posted by shrew | Posted in Melanż | Posted on 23-05-2006
2
Blogi doczekały się nawet raportu w „Polityce” – to wiemy. A że za raport (vide: coroczna tabela ze stawkami w PRESS) autor dostaje 5 tysięcy – to też wiemy ;)
Posted by shrew | Posted in Melanż | Posted on 19-05-2006
11
Siedzenie przy kompie kradnie czas. Wystarczy usiąść, przeciągnąć kilka plików do drugiego okna, tu jeszcze coś poprawić na stronce, wysłać maila i zleciało kilka godzin. Te kilka godzin dłuży się do granic wytrzymałości, jeśli nasz bohater usiądzie pod toruńskim „kopcem” w oczekiwaniu na znajomego. Albo w domu, gapiąc się na ścianę. Albo w parku obserwując przyrodę. Że już nie wspomnę o czytaniu papierowych wydawnictw.
Posted by shrew | Posted in Melanż, Toruń | Posted on 14-05-2006
4
Za każdym razem, jak wracam z koncertu plenerowego i nie słyszę, mówię: „Nigdy więcej nie będę stać przy kolumnach”. Mówiąc słowami Adasia Miauczyńskiego: „Kurwa, ja pierdole, znowu zachowuję się nieasertywnie” ;-). Na łeb daje mi dzwonienie w uszach. Lepsze to niż totalna głuchota na jedno ucho (koncert Perfectu, VIII kl. podstawówki) i myśl, że w lewym uchu nastała cisza. Wtedy po 7 dniach zaczęło mi dzwonić, co odebrałam jako sygnał, że będę słyszeć i nie musze iść do lekarza. Czym za(b/p)ić to dzwonienie? – myślę…