15.02.2006 | kategoria: Toruń
W sobotę 25 lutego 2006 r. mieszkańcy Torunia mogą skorzystać z bezpłatnych przejazdów autobusem szynowym na trasie Toruń Kluczyki – Toruń Północny i z powrotem. W trakcie 12 kursów pasażerowie będą mogli poznać szczegóły związane z projektem powstania w naszym mieście szybkiej kolei miejskiej.
14.02.2006 | kategoria: Internet
Zaraziłam się czytaniem komentarzy, które internauci mają możliwość pisać pod wiadomościami zamieszczanymi w sieci. Generalnie nigdy nie obchodziło mnie, co za głupoty wypisują internauci w portalach, bo wiadomo, że anonimowość oznacza zezwierzęcenie, zwłaszcza w kontekście polityki.
11.02.2006 | kategoria: Melanż
Onet podaje, że zebrano 12 mln dla ofiar katowickiej (czy chorzowskiej – bo do dziś każdy twierdzi inaczej) hali.
W nawiązaniu…
…do mojej wcześniejszej notki, nadal uważam, że jak ginąć to grupowo. Ofiary lub rodziny ofiar mają przecież od państwa (czyli od nas) renty, kasę z ubezpieczenia i inne cuda, które przysługują każdemu w takiej sytuacji. Ale nie. Lepiej zrobić medialny szum i zbiórki pieniędzy.
Jak donosi Gazeta Wyborcza (bo ja niestety nie mogłam być na spotkaniu), Jan Maria Rokita czuje coś do Torunia:
- Toruń jest miastem, które obok Krakowa kocham w Polsce najbardziej.
Ale to jeszcze nic. Jan Maria złożył posłowi Meżydło propozycję przejścia do PO:
- Jeżeli zechce przyjść do Platformy, bramę, przez którą będzie wchodził wyścielimy różami, ponieważ tak bardzo szanujemy tego człowieka.
I obowiązkowo wazelina w stronę Mężydły:
- To człowiek o bohaterskim życiorysie, z niesłychaną determinacją broniący „Solidarności” w latach stanu wojennego, współzałożyciel opozycji demokratycznej w Polsce.
Ogólny odbiór: nasłodził wszystkim i odjechał.
Ja z Ojcem Tadeuszem to prawie jak sąsiedzi. Siedziałam w komisji wyborczej, to głosował u mnie. Pamiętam, że podczas wyjmowania dowodu osobistego (bo niby dlaczego nie ma go okazywać?) wyleciały mu „wizytówki” – jak to powiedziała pani siedząca obok mnie. Ów wizytówki to plik banknotów o największym nominale, jaki istnieje. Bywa.
Jak donosi „Gazeta Wyborcza” mój kumpel z partii (Antoni Mężydło) ma kłopoty. Dostał bana od partyjnej góry. Za to, że mówi, co myśli. Skrytykował politykę PiS wobec mediów publicznych. I ban na kontakty z dziennikarzami. Drugi ban dostał za pozytywne ocenianie Tomasza Arabskiego z PO. No i Antek ma od władz PiS oficjalny zakaz wypowiadania się w mediach.
Czekam tylko na dzień, w którym PiSiory zamkną mi bloga. W końcu ja też jestem w partii, a w przeszłości notki zamieszczane tutaj miały charakter krytykujący i wyciągający brudy na zewnątrz. Zdaje się, że też kilka punktów regulaminu partyjnego złamałam. W końcu za coś wyrzucili mnie, rzecznika prasowego partyjnej młodzieżówki PiS w Toruniu. Tyle, że wyrzucenie z młodzieżówki nie oznacza wyrzucenia z partii „dorosłej”. Czyli jeszcze mam szansę na dojście do koryta ;-)
A na stronę PiS nie można wejść. Trwa przebudowa. Zostały tylko propagandowe odnośniki m.in. do Wiosny Polaków i kalkulatora podatkowego
Media swoje, władza swoje… Bez komentarza.
S T A N O W I S K O
Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich
03 lutego 2006 r.
Równy dla wszystkich dostęp do informacji publicznej jest konstytucyjnym prawem wszystkich obywateli, a udzielanie tej informacji – obowiązkiem władz.
Podpisanie w dniu 2 lutego br. w Sejmie RP Paktu Stabilizacyjnego przez PIS, LPR i Samoobronę jedynie w obecności wybranej grupy dziennikarzy narusza to prawo, a również zasady wolnej konkurencji.
Skompromitowana przez komunistyczne władze metoda dzielenia mediów nie służy budowie państwa obywatelskiego.
Apelujemy po raz kolejny o zorganizowanie w parlamencie profesjonalnego Biura Prasowego, pracującego na rzecz dziennikarzy. Uganianie się po sejmowych korytarzach za posłami, którzy mają ochotę na rozmowę z prasą lub nie widzą takiej potrzeby, uwłacza powadze Sejmu, godności posłów, zawodowej godności dziennikarzy.
Krystyna Mokrosińska,
Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich
Miłosz Marczuk,
Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP
4.02.2006 | kategoria: Melanż
Coraz częściej łapię się na siedzeniu pod Linuxem. Motam się trochę, bo „gatesowe” nawyki mam głęboko zakorzeniowe. Ale jest postęp. Fedora w moim komputerze siedzi od października zeszłego roku, ale dopiero teraz zaczęłam bawić się w niej na poważnie. Wiadomo… w trakcie sesji człowiek nagle zaczyna myć okna, sprzątać, bywać tu i tam – wszystko, byle jak najdalej od książek. No i na tej fali unikania nauki, siedzę pod Linuxem. Też nauka :-)