1.02.2006 | kategoria: Melanż
Jak tłum zmienia oblicze sprawy
Od kilku dni myślę, że jak już ginąć to grupowo. W pojedynkę nic człowiek nie zdziała. Jak ginąć to tylko tam, gdzie wraz ze mną zginie więcej osób. W ten sposób jakaś ekstra renta dla rodziny będzie. Jak zginę w wypadku to nic wielkiego. No chyba, że będę licealistą z autokaru, w którym zginie nas więcej.
Jest happy end w sprawie M.E.M. Do tego wszystkiego doszedł jeszcze K i F czyli M.E.M2.K.F. Końcówka napięta, ale zabawna. Wnioski: Chyba nie nadaję się do tej roboty.
Miałam napisać trochę o psychologicznej stronie robienia wywiadów. Ale o tym następnym razem. Dziś podzielę się wrażeniami z serii: „Ale o co chodzi?”. Jakiekolwiek podobieństwo osób i wydarzeń z rzeczywistością jest przypadkowe ;-)
Pewnego zimnego dnia…
Do redakcji X zgłasza się Pani M., twierdzi, że jest fajna i gotowa do rozmowy. Szef mówi, że mam z nią zrobić wywiad. A co mi tam, pogadać można. Piszę do Pani M. Czekam na odpowiedź. Nic. Dowiedziałam się z dwóch pewnych źródeł, że w firmie Pani M. nastąpiła fuzja i jest lekki bałagan. Rozumiem i czekam dalej.
Chodząc po stronach wydawców papierowych, wpadłam także na witrynę Agory. Znalazłam ilustrowaną opowiastkę o procesie powstawania „Gazety Wyborczej”. W zasadzie nic nowego, ale dla niewtajemniczonych (czy do takich należysz?) może być ciekawe.
- pierwszy etap – redakcja
- drugi etap – drukarnia
W nowym numerze „PRESS” można znaleźć m.in. tekst pt. „Sztuka pytania podstawą dobrej rozmowy”. Temat jakże mi bliski. Z każdej strony słyszę, że moje pytania są wredne i bezczelne. Pół biedy, jeśli mówi to rozmówca, bo wiadomo, że on zawsze widzi problem i pewnych pytań nie chciałby słyszeć albo zapomnieć o pewnych wydarzeniach, o których ja pamiętam. Ale słyszeć od własnego faceta słowa: „Współczuję ludziom, z którymi robisz wywiady” to największy komplement, jaki mogłabym usłyszeć. Większym byłoby oczywiście: „Ale brzydko wyglądasz” ;-)
12.01.2006 | kategoria: Melanż
Przeżywam fascynację dwoma utworami:
Do Michasia zbytniej sympatii nie czuję z uwagi na jego polityczne pochodzenie, ale jak trzeba to potrafi interweniować. No i Jan Maria nas obraził. Jan Maria obraził Michasia i moich ziomków. Notka z onet.pl. Poniżej także list Michasia do Janka (źródło: www.umt.torun.pl)
26.12.2005 | kategoria: Melanż
Idę dziś do mojego starego mieszkania celem zabrania książki z pedagogiki specjalnej (że niby będę uczyć się). Mieszkanie numer 7. To moje. Patrzę, nie ma wycieraczki. Szybko prześledziłam swoją drogę. Tak. Kilka mieszkań pode mną też jakoś dziwnie nie miało dzisiaj wycieraczek przed drzwiami. Zwłaszcza Ci piętro niżej (czyli nr 5). Oni mają takie same drzwi i tylko po wycieraczce wiedziałam, że to jeszcze jedno do góry muszę iść. Ta wycieraczka była nieoceniona przy trafianiu do domu po kilku głębszych.