Wirtualny pracownik pod wirtualnym adresem
Posted by shrew | Posted in E-biznes | Posted on 27-06-2008
Tagi: obsługa klienta, sklep internetowy
6

Kilka słów o tym, jak można wyglądać na dużego, będąc małym i niezamożnym.

Kilka słów o tym, jak można wyglądać na dużego, będąc małym i niezamożnym.

Tomasz Janiszewski, konsultant usługi iPlus napisał ciekawy tekst:
Typologia ludzi dzwoniących do helpdesku. Studium przypadków.
Polecam. :)

Jeśli chcesz sprawdzić, czy dany osobnik (klient, przyjaciel – ktokolwiek) kocha Cię ponad życie, wybaczy Ci wszystko i ma nerwy ze stali, polecam prosty sposób na zapętlenie. Wystarczy, że użyjesz autorespondera.
Dzisiaj kilka słów o reklamacjach i obsłudze klienta w tym – podobno – trudnym momencie.
W ubiegłym roku pisałam o przygodach z hasłem. Minęło trochę czasu i jeden z Czytelników zapytał mnie dzisiaj, czy od wakacji coś się poprawiło.
Otóż wtedy w notce napisałam, jak rozwiążemy ten problem. I tak też zrobiliśmy. Choć ilość pytań o hasło zmniejszyła się, to nadal nie był wynik idealny. Wtedy też wymyśliłam czwartą wersję. Zamiast kreski, ustawiłam wykrzykniki:
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Twoje hasło to: TUTAJ_HASLO
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Efekt? Do dziś przyszło tylko JEDNO pytanie o hasło. I to mnie satysfakcjonuje.
Wykrzykniki okazały się najbardziej zauważalnymi znakami.
List od klientki zaczynał się tak:
Jakiś czas temu kupiłam u was ebook na temat obrony pracy dyplomowej
Już pierwsze zdanie (czyli to powyżej) dało nam do myślenia, że ktoś tu się myli. Albo my nie wiemy, co wydajemy w EscapeMagazine.pl, albo klientka nie wie, gdzie kupuje.
Ogólnie chodziło o to, że klienta nie znała hasła do ebooka.
Ja to jestem jednak problemowa dziewczynka. Każdy normalny człowiek pewnie machnąłby ręką, ale nie ja. Otóż kupiłam sobie program multimedialny.
Jak mam chwilę czasu, to sprawdzam, kto ostatnio potwierdził rejestrację w EscapeMagazine.pl. Potwierdzeń jest trochę (30-80 dziennie), ale ja nie o tym…